Podwyżki ubezpieczenia OC na przełomie roku 2016 i 2017 to bardzo gorący temat. Nie ma wśród kierowców nikogo, kto ostatnio nie denerwowałby się wzrostem wysokości składek. Często nawet o ponad 100%! 

Ileż to historii w internecie się pojawiło o tym, jak składka za starego golfa, wynosząca do tej pory 500 zł podskoczyła do kilku tysięcy złotych. Wśród przyczyn tego stanu rzeczy podawano między innymi to, że firmy ubezpieczeniowe na wypłacanych odszkodowaniach często traciły o wiele więcej niż zakładano. Spowodowane to było wojną cenową między poszczególnymi firmami czego efektem było to, że wysokość składki nijak się miała do faktycznego ryzyka.

O wzrost składek ubezpieczenia apelował też przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Powoływał się on m.in właśnie na wspomnianą już wojnę cenową, która mogła negatywnie odbić się na możliwości realizowania zobowiązań wynikających z zawieranych z klientami umów czy nawet kondycji finansowej całego sektora.

UOKiK mówi „sprawdzam”

Prezes urzędu potwierdził, że prowadzone jest w tej sprawie postępowanie. Przyznaje jednocześnie, że sporo czynników może przemawiać za tym, by ubezpieczyciele podnosili wysokość składek. Jako przykład podał wzrastające koszty jakie ubezpieczyciele ponoszą. Kojarzycie z pewnością wyroki, w których sądy stwierdzały że klient ma prawo do oryginalnych części samochodów czy prawo przyznawania samochodów zastępczych osobom fizycznym a nie tylko przedsiębiorcom. Nie ulega wątpliwości, że przyczyniło się to do tego, że ubezpieczyciele muszą zabezpieczyć się na takie okoliczności właśnie podnosząc składki.

Obecne podwyżki OC są… nielogiczne

I to właśnie skłoniło UOKiK do zbadania sprawy. Kierując się powyższymi kryteriami składki powinny wzrastać nawet od 2011 roku. Tymczasem, jak zauważa prezes urzędu, do końca 2015 roku te praktycznie nie rosły. Chcą sprawdzić dlaczego podwyżki wystąpiły akurat teraz. Ponadto z pierwszych analiz wynika, że na podwyżki nie miał wpływu wprowadzony od lutego podatek bankowy. Ten miałby się odbić na wzroście cen za wszystkie ubezpieczenia, nie tylko komunikacyjne. Wzrosły jednak ceny tylko za te drugie.

Czy jest to wynikiem zmowy cenowej? A może to wcześniejsza cenowa wojna o klientów doprowadziła do tego, że ubezpieczyciele oferowali ubezpieczenia po cenach dumpingowych i dłużej się już po prostu nie dało?

Przypominamy, że jakkolwiek drogie to ubezpieczenie by nie było, jest to obowiązek każdego kierowcy. Kary za jazdę samochodem bez ważnej polisy zdecydowanie przekraczają ceny jego wykupienia.