Nieograniczone możliwości produkcyjne na cały świat
Już sam nie wiem, co w tej ekspansji jest bardziej porażającego: jej ogrom spowodowany tak licznymi producentami czy jej niezwykłe tempo. Przecież jeszcze jakieś ~3 lata temu na polskich ulicach mogliśmy dostrzec nieliczne modele MG, a więc marki, która ma przecież brytyjskie korzenie i bogatą historię. Została wykupiona przez Chińczyków, a MG, który był u nas nieporównywalnie rzadziej spotykany niż luksusowe Porsche, dziś staje się popularną chińską marką. I to jedną z wielu.
Modele z Państwa Środka są zwykle dobrze wycenione względem konkurencji, gdyż nierzadko oferują znacznie więcej w tej samej cenie. I odwrotnie: jeśli oferują to samo wyposażenie i możliwości, to zwykle za mniejsze pieniądze. Mało kto wie, ale obecnie w Polsce można kupić samochody należące do... aż 20 chińskich marek, a ich liczba rośnie z kwartału na kwartał.
Wśród chińskich marek w Polsce możemy wymienić:
- BAIC,
- Bestune,
- BYD,
- Chery,
- DFSK,
- Forthing,
- GAC,
- Geely,
- Hongqi,
- JAC,
- Jaecoo,
- Leapmotor,
- Maxus,
- MG,
- NIO,
- Omoda,
- Seres,
- Skywell,
- SWM,
- Xpeng,
- Zeekr.
Czy pominąłem jakiego producenta samochodów z Chin? Całkiem możliwe. Nie obyło się też bez wpadek z ich strony, a tak należy nazwać wycofanie się Seresa z polskiego rynku moto. Jak jednak wczoraj pisał Samar, udział sprzedaży chińskich samochodów osobowych w Polsce wynosił w 3 pierwszych kwartałach 2025 r. ok. 7%, a w samym październiku przekroczył magiczny próg 10%.
Co najmniej 20 marek chińskich samochodów w Polsce, a jeszcze na początku bieżącej dekady było ich... 0. Dla porównania niemieckich (Alpina, Audi, BMW, Mercedes, Opel, Porsche, Volkswagen) oraz japońskich (Honda, Infiniti, Isuzu, Lexus, Mazda, Mitsubishi, Nissan, Subaru, Suzuki, Toyota) marek samochodów osobowych razem wziętych jest w Polsce tylko kilkanaście. W dodatku sportowa Alpina jest bardzo egzotyczna i jest prawdziwym "białym krukiem" na polskich drogach, z kolei Opel tak naprawdę nie jest w niemieckich rękach, lecz należy do międzynarodowego koncernu Stellantis.
Chińska motoryzacja zagrożeniem i szansą w jednym
Wielu wyraża zaniepokojenie chińską ofensywą na rynkach motoryzacyjnych. I rzeczywiście: BYD jest już największym producentem samochodów elektrycznych, a ogólnie zajmuje czwarte miejsce i naprawdę niewiele mu już brakuje do podium.
Mimo rosnących problemów gospodarczych, Polacy coraz chętniej sięgają po nowe samochody z salonu, w tym po coraz liczniejsze chińskie firmy. Na drogach wszędobylskie stają się modele takich producentów jak MG, Omoda, Jaecoo czy Geely, które jeszcze niedawno były motoryzacyjną ciekawostką, a dziś stają się codziennością.
Władze europejskie boją się, że napór chińskich marek spowoduje załamanie sprzedaży europejskich koncernów, co mogłoby oznaczać falę zwolnień i rosnące bezrobocie. Z drugiej strony, Chińczycy chcieliby produkować (albo przynajmniej montować) swoje pojazdy w Europie. Zresztą już to robią np. w Hiszpanii, ale nie tylko w niej.
Czy jest jakiś sposób, aby odwrócić trend sprzedażowy? Pewnie taki istnieje, ale oznaczałby obniżenie horrendalnie wysokich cen wielu europejskich marek, które po pandemii COVID-19 rażąco podniosły ceny.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj