Walka naszego rządu ze spekulacją sięga nawet Chin. Interwencja polskiego MSZ sprawiła, że portal Alibaba nie sprzeda już maseczek ochronnych polskim handlarzom

Państwo Zakupy Zdrowie dołącz do dyskusji (60) 24.03.2020
Walka naszego rządu ze spekulacją sięga nawet Chin. Interwencja polskiego MSZ sprawiła, że portal Alibaba nie sprzeda już maseczek ochronnych polskim handlarzom

Rafał Chabasiński

Epidemia koronawirusa byłaby złotym okresem dla cwaniaków chcących zarobić na strachu współobywateli przed chorobą. Na przeszkodzie stoi jednak walka ze spekulacją uskuteczniana przez rząd. Dzięki interwencji polskiego MSZ chiński serwis Alibaba nie będzie sprzedawać do naszego kraju sprzętu ochronnego.

Rząd już wcześniej zabronił handlu maskami ochronnymi i płynami dezynfekcyjnymi na popularnych polskich serwisach

Chyba najbardziej podstawową zasadą handlu jest zakup towaru jak najtaniej po to, by sprzedać go jak najdrożej. Gdy podaż danego towaru nie jest w stanie zaspokoić potrzeb rynku można podnieść ceny. Kiedy do tego dochodzi uzasadniona obawa przed chorobą zakaźną, nastaje złoty czas dla spekulantów. Czy raczej: nastałby, gdyby nie reakcja ze strony władz naszego państwa.

Pisaliśmy już na łamach Bezprawnika, że rząd zabronił handlu wyposażeniem ochronnym – takim jak maski, żele antybakteryjne czy płyny dezynfekcyjne. Dotyczy to właściwie przede wszystkim popularnych w Polsce platform takich jak Allegro czy OLX. Celem takich działań oczywiście nie jest pozbawienie obywateli dostępu do takich towarów, lecz zwyczajna walka ze spekulacją.

MSZ dogadało się z chińskimi władzami: Alibaba przestanie sprzedawać towar polskim handlarzom

Oczywiście, w dzisiejszym zglobalizowanym świecie zawsze znajdzie się sposób na ominięcie, czy raczej zignorowanie, państwowych zakazów. Zwłaszcza, że spekulanci i tak muszą się zaopatrzyć gdzieś w towar. Najlepiej u źródła – największym eksporterem maseczek ochronnych jeszcze przed wybuchem epidemii były w końcu Chiny. Teraz zaś, gdy epidemia w tamtym kraju powoli traci na sile towar znowu jest dostępny.

Wystarczyłoby zamówić na popularnym chińskim serwisie aukcyjnym Alibaba transport masek czy środków dezynfekcyjnych a potem sprzedać towar w kraju po zawyżonej cenie. W tym momencie jest spora szansa, że i tak znalazłby chętnych. Zwłaszcza, że wciąż jesteśmy przed punktem kulminacyjnym epidemii. W takich sytuacjach ludzie mają naturalną skłonność do robienia zapasów.

Jak podaje Polskie Radio, nasz rząd zauważył ryzyko i zadziałał bardzo szybko. Polskie MSZ porozumiało się z chińskimi władzami oraz samym serwisem. Od 24 marca Alibaba zaprzestanie sprzedaży masek ochronnych i płynów dezynfekujących prywatnym firmom i osobom fizycznym z naszego kraju. Warto przy tym wspomnieć, że problem ze spekulacją nie dotyczy tylko Polski. To zjawisko pojawiło się przecież także chociażby we Włoszech.

Spekulacja to problem dotyczący także cen żywności – instytucje państwowe starają się w takich przypadkach interweniować na bieżąco

Walka ze spekulacją na razie dotyczy przede wszystkim wyposażenia ochronnego i środków dezynfekcyjnych. Może się ona jednak zaostrzyć. Nie jest tajemnicą, że rząd rozważa wprowadzenie cen regulowanych na wybrane podstawowe artykuły żywnościowe. Wspominał o tym przed paroma dniami minister zdrowia Łukasz Szumowski. W praktyce oznaczałoby to najpewniej ustalenie maksymalnych stawek, jakich sprzedawca może oczekiwać za dany rodzaj produktu.

Wszystko dlatego, że niektóre sklepy również postanowiły skorzystać z okazji do podniesienia cen. Spekulanckie zapędy nieco utemperowały kontrole UOKiK oraz Państwowej Inspekcji Handlowej. Być może dlatego jeszcze rząd nie zdecydował się na bardziej drastyczne rozwiązania. Wszystko jednak zależy, czy chciwość i chęć osiągnięcia szybkiego zysku będzie przeważać nad instynktem samozachowawczym.

Walka ze spekulacją to zjawisko stare niczym cywilizacja. Kiedyś była dużo bardziej radykalna, czasem wręcz krwawa

Nie da się ukryć, że spekulacja towarzyszy ludzkości w sytuacjach kryzysowych przez całą udokumentowaną historię. I zawsze jest odbierana tak samo – jako czyn naganny, motywowany egoizmem i chciwością właśnie. Co gorsza: jest to po prostu żerowanie na krzywdzie całego społeczeństwa. Niezależnie czy w grę wchodzi kryzys gospodarczy, epidemia, czy wojna.

Walka ze spekulacją w minionych epokach często stykała się z prawem karnym. Była również znakomitym pretekstem do wprowadzanie szerszej ingerencji państwa w mechanizmy rynkowe. Przykładem może być chociażby „afera mięsna” z lat 60 – zakończona wyrokami śmierci, czy raczej mordem sądowym.

Granica pomiędzy uczciwym kupcem a spekulantem bywa mimo wszystko dość płynna. Obecnie w Polsce walka ze spekulacją nie opiera się o wsadzanie ludzi do więzień. Na co dzień samo pojęcie „spekulant” odnosi się bardziej do świata wielkiej finansjery czy przynajmniej gry na giełdzie, niż do zakupów w sklepie spożywczym.

Im więcej cwaniactwa i chciwości, tym ostrzejsza będzie walka ze spekulacją i poparcie społeczne dla coraz bardziej radykalnych działań

Epidemia koronawirusa odwróciła te proporcje. Warto sobie więc zadać pytanie: gdzie leży granica interwencji państwa, jakby nie patrzeć tym razem w naszym interesie? Zakazy, kontrole właściwych instytucji i interwencje jak w przypadku Alibaby to rozsądne podejście. Podobnie jak wysokie kary pieniężne za szczególnie rażące naruszenia.

Usztywnienie cen może być już krokiem w złą stronę – wszystko jednak tak naprawdę zależy od osób parających się handlem. Jakby nie patrzeć dalej jest już tylko reglamentacja i sprzedaż na kartki. Ściślej mówiąc: od tego czy będą potrafiły zachować miar w tej trudnej sytuacji, w jakiej się wszyscy znaleźliśmy.