Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w maju 2025 roku świadczenia emerytalne pobierało już ponad 6,3 mln osób. W Polsce pracuje około 900 tys. emerytów, przy czym średni wiek pracujących seniorów to 67,5 roku.
40 lat pracy fizycznej nie równa się 40 latom pracy przy biurku
Jednym z najczęściej pomijanych faktów w rozmowach o wieku emerytalnym jest różnorodność pracy. Porównywanie osób pracujących fizycznie z ludźmi spędzającymi życie zawodowe w biurze jest niesprawiedliwe. Pani sprzątająca albo budowlaniec na rusztowaniu dzień w dzień wkładają w swoje obowiązki duży wysiłek fizyczny. Dźwiganie ciężarów, praca w systemie zmianowym i przenikające zimno zimą niszczą zdrowie szybciej i bardziej niż godziny przy komputerze w ciepłym pokoju.
Nie każda branża pozwala też dłużej pracować. Podwyższanie wieku emerytalnego często jest promowane przez osoby, które zawodowo nie są obciążone fizycznie i ich stan zdrowia pozwala na długoterminową aktywność. Tymczasem ktoś po 40 latach ciężkiej pracy fizycznej skrajnie wyczerpuje organizm i jak kania dżdżu potrzebuje odpoczynku. Warto przy tym pamiętać, że przeciętna emerytura w Polsce w 2024 r. wyniosła nieco ponad 3700 zł brutto, czyli kwotę sporo poniżej minimalnego wynagrodzenia – a prognozy na przyszłość nie napawają optymizmem, co stawia pytanie o to, czy system emerytalny w ogóle zapewnia godne życie po zakończeniu kariery zawodowej.
Wysiłek fizyczny jest tylko pozornie doceniony przez polski system emerytalny
Mamy emeryturę pomostową i priorytetowe traktowanie m.in. górników, hutników, pracowników przedsiębiorstw energetycznych, ale nie są to rozwiązania idealne. Wykluczają część pracowników fizycznych i zwyczajnie nie zachęcają. Dlaczego? Bo emerytura pomostowa działa na zasadzie: coś wam damy, jednak najlepiej byłoby, gdybyście z tego nie skorzystali – a tak naprawdę to nawet trudno będzie z tego wyżyć. Państwu chyba poniekąd udało się osiągnąć cel, ponieważ w marcu 2025 pomostówki pobierało niewiele ponad 39 tys. osób, czyli o 2,3 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2024 roku.
To świadczenie przyznawane jest wcześniej niż standardowa emerytura, więc siłą rzeczy czas na wypracowanie podstawy do obliczenia należności jest krótszy, na czym człowiek traci – w 2025 roku minimalna emerytura pomostowa opiewała na niecałe 2 tys. zł. Przypomina to danie komuś prezentu z jednoczesnym oczekiwaniem opłaty za podarek. Poza tym taka emerytura przysługuje osobom, które wykonywały pracę w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze, ale – co ważne – tylko w pełnym wymiarze czasu pracy!
Żeby państwo było fair wobec obywateli przez lata tracących zdrowie dla społeczeństwa i gospodarki, powinno w przypadku zawodów szczególnie obciążających zdrowie rozważyć obowiązkowe utrzymanie wysokości emerytury pomostowej na poziomie odpowiadającym pracy „do końca" i wysokości emerytury wyliczonej wtedy po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego.
Z uwagi na zapaść demograficzną jest to raczej marzenie ściętej głowy. Mimo to właśnie taki mechanizm wydaje się odpowiedni, ponieważ lepiej doceniłby wysiłek osób wykonujących najbardziej wymagające kondycyjnie profesje. Umożliwiłby de facto pobieranie pełnoprawnej emerytury kilka lat wcześniej, a nie bazowanie na protezie finansowej nazywanej pomostem.
Problem nieadekwatnej wysokości świadczeń dotyczy zresztą nie tylko emerytur pomostowych – tegoroczna waloryzacja emerytur i rent wyniesie 5,3%, co oznacza wzrost minimalnej emerytury o niespełna 100 zł netto, a minimalna emerytura wciąż nie przekroczy bariery 2 tys. zł brutto.
Z kolei osoby, które w przeszłości skorzystały z wcześniejszej emerytury, mogą wkrótce liczyć na wyrównanie – projekt ustawy realizujący wyrok Trybunału Konstytucyjnego zakłada przeliczenie świadczeń bez pomniejszania ich o pobrane wcześniej kwoty, co może podwyższyć emeryturę nawet o 1200 zł miesięcznie.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj