Nawet Putin wie, że ludzie żyją coraz dłużej i wiek emerytalny wymaga zmian. A my dalej gramy na upadek ZUS

Gorące tematy Podatki Społeczeństwo dołącz do dyskusji (178) 30.08.2018
Nawet Putin wie, że ludzie żyją coraz dłużej i wiek emerytalny wymaga zmian. A my dalej gramy na upadek ZUS

Jakub Kralka

Władimir Putin jeździ na niedźwiedziach, łapie rosyjskich biznesmenów za gardła i z dnia na dzień każe przywracać ludzi do pracy, dwukrotnie zremisował w szachy z Chuckiem Norrisem, ale nawet on wie, że ludzie żyją coraz dłużej i zwyczajnie nie da się utrzymywać standardu wieku emerytalnego w wysokości 60 lat.

Piszę o tym nie bez powodu, ponieważ nasz rząd jakiś czas temu przywrócił wiek emerytalny, który jest niezwykle trudny do udźwignięcia ekonomicznie – 65 lat. A na dodatek jest on również w pewnym sensie… seksistowski, ponieważ kobiety mogą na emerytury przechodzić już w wieku lat 60.

Jakkolwiek gotów jestem zrozumieć, że już nawet 60-tka nie jest wiekiem, w którym radośnie wstaje się o poranku i zasuwa do często fizycznej pracy, tak… Troszkę nie mamy wyjścia, gdyż obniżanie wieku emerytalnego niechybnie doprowadzi do upadku ZUS – alarmował na Bezprawniku Tomek Laba.

ZUS oczywiście nie może tak po prostu sobie upaść, a przynajmniej jest to mało prawdopodobne. „Upadek ZUS” oznacza w pierwszej kolejności konieczność przesypywania do niego pieniędzy z budżetu państwa i prywatnej kieszeni podatników. Co więcej, trudno jest zrobić to jednorazowo (rzadko kiedy trafiają się takie okazje jak OFE, które politycy po prostu postanowili sobie okraść), więc w modelu tragicznie-idealnym rząd na przykład przez 10 lat tnie remonty dróg o 80%. W modelu po prostu tragicznym i prawdopodobnym, podatki rosną o kilkanaście procent w górę.

Tym się jednak będzie martwił jutrzejszy Cieślak

Albo jego dzieci. Dziś Cieślak cieszy się z faktu, że popracuje krócej, a potem przejdzie na (niższą!) emeryturę, by do końca swych dni narzekać na ich głodowy wymiar.

Nawet Władimir Putin boryka się z poważnym problemem wizerunkowym, gdy zdecydował się na podniesienie wieku emerytalnego z zaskakująco niskiego pułapu 55/60 na 60/65 lat (a początkowo mówiono nawet o 63 latach w przypadku kobiet). Przemówienie polityka wygłoszone wczoraj w orędziu było pełne emocjonalnego – jak na Putina – charakteru, gdy prosił rodaków o zrozumienie.

Lubimy odczuwać cywilizacyjną wyższość nad Rosjanami, ale w kwestii wieku emerytalnego polskie społeczeństwo jest równie jednopłaszczyznowe. Tymczasem w ciągu ostatnich 25 lat udało nam. Się podnieść średnią długość życia o blisko dekadę (!). To z kolei oznacza, że przeciętny emeryt pobiera emeryturę nie przez kilka, a przez kilkanaście lat. Trudno się dziwić, że wiek emerytalny w tej sytuacji ulega zmianie, tak samo jak trudno się dziwić, że ubezpieczyciel podnosi ubezpieczenie kierowcy OC, który źle jeździ, a w konsekwencji naraża go na wyższe świadczenia.

Nawet Putin w skrajnie populistycznym społeczeństwie, w którym średnia długość życia jest o ponad 7 lat niższa, niż w Polsce, a gospodarka stale dopalana jest zastrzykiem ze sprzedaży surowców wie, że wiek emerytalny musi być podniesiony.