1. Home -
  2. Technologie -
  3. Microsoft robi wszystko, żebym przesiadł się na sprzęt od Apple. Natrętnie wpycha mi Windows 11

Microsoft robi wszystko, żebym przesiadł się na sprzęt od Apple. Natrętnie wpycha mi Windows 11

Od ponad 20 lat, a więc od otrzymania pierwszego komputera, korzystam z systemu operacyjnego Windows. Wydawałoby się, że jestem idealnym klientem Microsoftu, ale nic bardziej mylnego. Od dłuższego czasu chodzi za mną myśl o zmianie środowiska na Apple i to wszystko właśnie przez samego Microsofta.

Wierny, ale nie do końca

Korzystam z własnego komputera PC od ponad 20 lat i tylko raz przeszedłem - dość awaryjnie - na inny system niż MS Windows. W 2007 roku zainstalowałem na osobnej partycji swojego pierwszego peceta Mandrivę 2007 ze względu na problem ze swoim łączem internetowym na Windowsie XP, a które śmigało na Linuxie. Dzielenie się systemami trwało nie dłużej niż rok, poza tym nie miałem u siebie nic innego, jak MS Windows.

A przecież za mną niemało awarii tego systemu operacyjnego. Pożyczony w 2004 r. od kolegi oryginalny Windows 98 (wtedy już przeżytek) odmówił posłuszeństwa po zaledwie 2-3 miesiącach. Pozostał reinstall całego systemu, a wtedy to otrzymałem najnowszego wówczas Windowsa XP. Graficznie wyglądał wręcz nieziemsko, choć były z nim większe lub mniejsze problemy i dopiero po aktualizacji SP2 stał się w miarę stabilny. Mimo to i tak średnio raz na pół roku musiałem stawiać system na nowo.

W 2012 r. mój pecet spalił się i wtedy też przyszła pora na lapka. Na rynku królował już wtedy Windows 7, który - co muszę przyznać - był dla mnie najlepszym Windowsem w dziejach. Działał idealnie, świetnie się prezentował, no i był stabilny. Oczywiście omijałem szerokim łukiem aktualizację do Windowsa 8 czy nawet do 8.1, bo wiedziałem, że mój laptop nie pociągnie nowszego (cięższego) systemu. Po co więc psuć sobie komputer?

Używałem Windowsa 7 szczęśliwie przez aż 9,5 roku, aż w końcu na początku 2022 kupiłem nowy sprzęt. Nieporównywalnie więcej pamięci, mocniejszy CPU, wszystkiego "więcej i lepiej". Niestety już bez Win 7, a z preinstalowanym Windowsem 10. Jakoś musiałem się przyzwyczaić. Przez prawie rok było naprawdę spoko, ale wtedy... zaczęły się moje największe problemy z Windowsem od bodaj 2004 roku.

Nie chcę Windowsa 11, ale MS bardzo go chce

Przez całe miesiące broniłem się przed aktualizacją Windowsa 10 do 11. W tym celu wyłączyłem chyba nawet automatyczny update. I pewnie wszystko byłoby OK, gdyby nie nagła... awaria Windowsa 10. Dziwna rzecz, bo wszystkie ikony i skróty na pulpicie przestały być "klikalne" i wyglądały jak część tapety. Problemów było jednak więcej, co miałem zatem zrobić? Przeprosiłem się i... zassałem aktualizację do Win 11 z nadzieją, że naprawi mi system.

Tak też się stało. Błędy zniknęły i wszystko nagle zaczęło działać. Problem w tym, że wyraźnie wolniej i toporniej. Z biegiem czasu było (i ciągle jest) coraz gorzej. Ostatnim hitem jest niedziałający kalkulator systemowy (sic!), a także problematyczne menu wyszukiwań. Zwykle klikając w nie, pojawia się okno z ostatnimi skrótami i polem "szukajki". Problem w tym, że u mnie całe okno jest czarne i działa tylko wspomniana wyszukiwarka. Nie działa też wbudowana kamerka w laptopie, tzn. może i jest sprawna, ale Win 11 jej nie wykrywa i to nawet po reinstalacji. Nie pomogła nawet ingerencja dwóch informatyków.

Wspominałem o naprawieniu przez Win 11 błędów w padniętym Windowsie 10. Zapomniałem jednak dodać, że pojawił się nowy, tj. znikający kursor. Takich kwiatków jest znacznie więcej, a biznesowy laptop - który miał być na lata - ledwo dycha, co chwilę odpalając wiatraczek. Kilka razy pojawił się też legendarny niebieski ekran, ale bez większych konsekwencji. W zasadzie codziennie coś się dzieje. I pomyśleć, że na Windowsie 7 nie było nawet 10% z tych problemów i to przez niemal 10 lat.

Doszło już do tego, że poważnie myślę nad przesiadką na Apple'a. Do moich potrzeb wystarczyłby pewnie starszy Macbook Air z procesorem M1, choć może lepiej wejść już w M2? Po cichu liczyłem na jakieś większe wyprzedaże Black Friday albo na Święta, ale w naszym kraju nie ma co liczyć na zbyt duże upusty cenowe. Sprawdzałem już nawet w sklepie stacjonarnym Macbook Aira M1, ale nie jestem przekonany, czy klawiatura Apple'a z brakiem ALT-a byłaby dla mnie wygodna (jednak sporo piszę na klawiaturze).

Nie mam już jednak sił do Windowsa 11. Od systemu oczekuję tylko (albo aż) stabilności i braku problemów, które właśnie mnie dotykają, a które - z tego, co wiem - nie występują na stabilnych systemach Apple'a. Właśnie ten argument coraz mocniej popycha mnie do opuszczenia Windowsa raz na zawsze.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi