Sąd właśnie stwierdził, że decyzja o zorganizowaniu wyborów 10 maja za 70 milionów złotych była… nieważna

Gorące tematy Państwo Prawo dołącz do dyskusji (367) 15.09.2020
Sąd właśnie stwierdził, że decyzja o zorganizowaniu wyborów 10 maja za 70 milionów złotych była… nieważna

Maciej Bąk

Wybory 10 maja nieważne. Tak, te, które się nie odbyły, a które kosztowały polskiego podatnika około 70 milionów złotych. Właśnie orzekł tak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który zajmował się skargą złożoną przez Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara.

Wybory 10 maja nieważne

Sąd zmiażdżył decyzję premiera Mateusza Morawieckiego, która zlecała Poczcie Polskiej rozpoczęcie przygotowań do organizacji korespondencyjnych wyborów prezydenckich. Uznał on, że po pierwsze decyzja została wydana bez podstawy prawnej, a po drugie że doszło do niej z rażącym naruszeniem prawa. Trudno było spodziewać się innego wyroku, bo nawet osoby bez wiedzy prawniczej widziały na własne oczy, że w biały dzień rząd urządza sobie prawną bandyterkę.

Przypomnijmy, że wybory 10 maja miały zostać przeprowadzone w trybie wyłącznie korespondencyjnym. Za wydrukowanie pakietów wyborczych, ich dostarczenie do obywateli, a następnie ich odebranie, miała być odpowiedzialna Poczta Polska. Czyli spółka podlegająca bezpośrednio ministrowi aktywów państwowych Jackowi Sasinowi. To on był zresztą twarzą tych wyborów, dumnie oświadczając w telewizji, że „pakiety już się drukują”. Ostatecznie wybory 10 maja zablokował tzw. „pakt Jarosławów”, czyli wspólne oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina. Ten pierwszy ugiął się pod naporem tego drugiego, bo politycy Porozumienia od początku blokowali ten pomysł.

Decyzja bezprawna

Faktem, który był w tej sprawie najbardziej szokujący pod względem prawnym, było to że Poczta Polska, na mocy decyzji premiera, zaczęła przygotowywać wybory jeszcze zanim uchwalono w tej sprawie odpowiednią ustawę. Zresztą ten projekt ostatecznie nawet nie został poddany pod głosowanie z powodu politycznej decyzji o rezygnacji z wyborów korespondencyjnych. Trudno zatem się dziwić, że WSA w Warszawie nie znalazł podstawy prawnej tłumaczącej decyzję o wydrukowaniu tak zwanych „pakietów Sasina”.

Rządzący tłumaczyli, że premier miał prawo wydać taką dyspozycję na podstawie jednej z wcześniejszych ustaw składających się na „lex koronawirus”. Dawały one w wielu punktach olbrzymie kompetencje ministrom czy szefowi rządu. Problem w tym, że nawet taką ustawą nie można zmienić naczelnej zasady polskiego prawa, a mówi ona o tym, że za organizację wyborów odpowiada Państwowa Komisja Wyborcza. A PKW została przez duet Morawiecki-Sasin całkowicie wykluczona z przygotowywania tego czegoś, co miało odbyć się 10 maja.

Poprawka w sprawie 70 milionów zatem przepadła, a pakiety się wydrukowały, za cenę około 70 milionów złotych. I choć wszyscy identyfikujemy z tym Jacka Sasina, to wszystko wskazuje na to że większa odpowiedzialność spadnie tutaj na premiera Mateusza Morawieckiego. Poczekajmy jak ten wyrok oceni Naczelny Sąd Administracyjny, ale niewykluczone że szefa rządu mogą w przyszłości czekać spore kłopoty związane z wydaniem tej szkodliwej i niepotrzebnej decyzji.

(zdjęcie pochodzi z Twittera @MAPGOVPL)

367 odpowiedzi na “Sąd właśnie stwierdził, że decyzja o zorganizowaniu wyborów 10 maja za 70 milionów złotych była… nieważna”

  1. Gdy premier to przeczyta, wzruszy ramionami i pomyśli „Spoko, przecież właśnie uchwalamy tę ustawę, co to zapewni bezkarność wszystkim, którzy złamali/łamią prawo bo covid. Oczywiście z mocą wsteczną…” .

    • A myślisz, że przeczyta? Bo coś mi się wydaje, że jego tok myśli poszedłby (albo już poszedł, jak czytał) tak:
      „Dżizus kurła ja pierdolę, znowu ten platformerski lament?”,
      po czym wraca do swojego biurka z nieco nadwerężonym nastrojem.
      I myślę, że tak się stało dokładnie jeden raz, ewentualnie jeszcze raz się przekonuje, że ta cała opozycja jest chora na łeb.
      Najgorsze jest to, że po innej stronie barykad dzieje się dokładnie to samo. I nie ma nawet widma porozumienia (chyba że mówiąc o podwyżkach w Sejmie, to wtedy jo).

  2. Ale jakie kompetencje dawały ministrom, jeśli ich konkretne zadania nie zostały wyznaczone? Przecież każde niemalże rozporządzenie określające konkretne zadania uchwala się w oparciu o ustawę, a tutaj nie było na podstawie czego uchwalać (Senat zrobił swoje). Tak, i jasne, ustawa z końca lipca obowiązuje 10 maja.

    Na moje wyrok słuszny, zobaczymy co powie NSA, mam nadzieje, że ukarze sporymi karami (finansowymi) osoby (nie)odpowiedzialne, najlepiej z niezłym oprocentowaniem za zaleganie, tak jak z podatkami.

      • Nie, Marek Zirk-Sadowski, prezes NSA, był rekomendowany przez Bronka Komorowskiego, a mianowany był przez Dudę tylko ze względu na poślizg. Poza tym jakby rząd miał coś z PiS kombinować to byśmy to usłyszeli w TVN, Wybiórczej itd. i to by do nas dotarło. Ale jest cisza.
        Inni sędziowie zresztą chyba też są z tamtych lat.

    • Nie mogą. Sądy administracyjne nie podlegają Sądowi Najwyższemu (ten nadzoruje sądy powszechne). Od wyroku WSA możesz złożyć kasację tylko do NSA, ale nie do SN.

  3. jak nie było podstawy prawnej to , rząd drukował ulotki w kopertach, – trudno wolno mu.
    niekt tu chyba nie zarzuca w pozwie jawnej niegospodarności.

    Pytanie ogólne: „czy rząd odpowiada za to np. że zbudował wały przeciwpowodziowe, które się nigdy nie przydały?”

    Szkoda ze nie można pociągnąć do odpowiedzialności tych durnych senatorów co o 14 dni opóźnili całą procedurę, bo wówczas wybory mogłyby się udać i być legalne.
    Ale oczywiście musieli iść na ostrą wymianę figur jak w szachach, że niby im gorzej tym lepiej…

    • Senatorów nie ukarzesz, bo formalnie dostosowali się do obowiązujących procedur, ale nie zostawili czasu na rozpatrzenie w Sejmie. Było to chamskie, ale za chamstwo się idzie siedzieć, najwyżej dostaje się w ryj.
      Problem taki, że w jeden miesiąc wyborów nie zorganizujesz, zwłaszcza jak masz tak nieudolną instytucję jak Poczta Polska, a do Sejmu (kontrolowanego przez PiS), projekt co do głosowania na odległość trafił 6 kwietnia, który może nie był idiotyczny w tym, że jest głosowanie korespondencyjne, co w tym, że musieli od nowa kreślić planogram, z uwzględniem głosowania korespondencyjnego, wiedząc, że Senat ma mechanizmy do sabotowania takiego projektu.

      Odpowiem na pytanie ogólne: to, że nie przydały się dotąd, nie oznacza, że nie będzie takiej powodzi, która zmieni bieg rzeki albo uchroni te domy w wyniku większej (Powódź Tysiąclecia). Chyba że budujesz te wały wokół Śniardew, ale nikt o zdrowym zmyśle nie przyjmie takiego projektu. Ale musisz mieć pewność, że masz odpowiednie uchwały i akty prawne, bo w oparciu o nie budujesz wał. Tu ich nie było, a mimo to je wydrukowano.

      • z perspektywy czasu, to widać, ze po prostu trzeba było sie trzymać jeszcze mocniej litery prawa.
        Powiedzieć sobie i rodakom, że „nie ma możliwości zmian w ogłoszonych już wyborach”,
        doprowadzić do nieważności i udać się spokojnie na home office z kotem na kolanach, zamiast szarpać sie jak głupi z głupszym.

        • Wizerunkowo kiepski pomysł dla PiS, bo by musiał dać podstawę SN wierzyć, że wybory nie odbyły się prawidłowo (np. były falsyfikowane, masowo nie wydawano kart i takie tam), bo z kolei byśmy mieli zaostrzenie walki: opozycja – targowica fałszuje wybory, i to nawet SN uznał, który jest za PiS! rząd – oj tam oj tam. Bo PO da takie wybory jak na Białorusi.
          Więc nie mogło być o tym mowy.

          • przecież i tak zakończyło się to idiotycznym werdyktem PKW

            bezprawnik . pl/uchwala-pkw-w-sprawie-stwierdzenia-braku-kandydatow/

            były wybory których nie było…

            to już gorszej wizerunkowej wtopy być nie mogło, na to sobie nawet Łukaszenko nie pozwolił.

          • Czy ja wiem.
            1. Na idiotyczne okoliczności idiotyczny werdykt. PKW musiało jakoś wykombinować to, bo nie może obwinić Senatu w zwłoce, gdy takowej formalnie nie było, ani usprawiedliwić Jarosławów za ignorowanie obwieszczenia Marszałka Sejmu. Przyczyna więc była techniczna, bo nie było biuletynów. Znaczy się, były, ale bez sankcji prawnej, makulatura.
            2. „to już gorszej wizerunkowej wtopy być nie mogło, na to sobie nawet Łukaszenko nie pozwolił”.
            Jak widać, nie do końca, bo prezydentem jest nadal Duda, na dobre i na złe.
            Poza tym gdyby porównać „prestiż” PKW a SN, to myślę, że wielu więcej ludzi uważałoby na SN, który to zresztą orzeka o ważności wyborów. W końcu PKW jest organizacją techniczną powoływaną na wybory – SN jest cały czas i z nim się nie pokłócisz za bardzo, chyba że do TK. I to już jest ścieżka, którą mogą podążyć, by unieważnić wyrok NSA jako niekonstytucyjny, bo to właściwie Trybunał jest sądem ostatniej instancji w Polsce, a nie SN czy NSA.

            Trzeba tylko dopatrzeć się naruszenia, a tu już nie wiem, jak trzeba przekręcać prawo.

    • wolno mu.

      Tobie wolno nie znać Konstutucji, ale chwalenie się tym to głupota.

      Art.7. Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

      To znaczy, że obywatelowi wolno, przedsiębiorcy wolno, ale rząd może robić tylko to, co jest zapisane w ustawach. Nie ma ustawy – nie wolno tknąć grosza. Wskażesz ustawę o druku ulotek czy wleziesz pod stół i odszczekasz?

      • W tym to rzecz, że tak być powinno, ale 10 kwietnia choćby zdążyliśmy się przekonać o czymś wprost przeciwnym. Zresztą samo zignorowanie obwieszczenia pani Marszałek o wyborach, które uregulowane są w Konstytucji, jest naruszeniem art. 7. Gdyby przestrzegano tego artykułu, tak jakbyśmy tego chcieli, to by nie było teraz sprawy sądowej.

        Btw. jaka jest sygnatura sprawy? Nie mogę jej znaleźć.

        • Napieraj dalej, to się okaże, że wybory przeprowadzono poprawnie, ale niezgodnie z prawem i fotel prezydenta zajmuje uzurpator. A była przewidziana w konstytucji możliwość uniknięcia farsy, rżnięcia głupa i zwalania winy.

          • Nie da się wyborów przeprowadzić poprawnie, ale niezgodnie z prawem – to sobie nawzajem przeczy.
            Wybory się ostatecznie odbyły, choć zastosowano rozwiązanie doraźne, bo jakoś dotąd nie było takiej sytuacji, by wybory się „nie odbywały” – ciekawe co by o tym powiedzieli w USA choćby. Lud się wypowiedział, SN nie miał zastrzeżeń, a Trzaskowski nie zadbał o udokumentowanie swoich protestów IRL (jego wina), a nie na papierze, zatem wybór był i jest jak najbardziej legalny. Natomiast są pewne osoby, które robią rzeczy idiotyczne albo wręcz niezgodne z prawem i za to należy się przeciwko nim śledztwo, NIK i inne kary egipskie.

            A że Sejm jest tragikomedią to przecież wiadomo od dawna:

            „… w tym czasie gdy w ciemnym kącie przyjemnego kształtu mordziasty telewizor „Sony” pokazuje śmieszne, a zarazem tragiczne kino. To nie Kusturica ani Greenaway. To posiedzenie Rady Najwyższej”. – Poderwiański

          • Ech, misiu o małym rozumku… To jest jak bezwypadkowe prowadzenie samochodu bez prawa jazdy czy jak zakończona powodzeniem operacja chirurgiczna przeprowadzona bez zgody pacjenta lub opiekuna prawnego.
            Choćbyś wymyślał nie wiem jakie wykręty i stosował najbardziej wyrafinowaną spychotechnikę, na nic się nie zda obrona glupoty władzy.

          • Nie wybieram, bo nie mogę, jedynie mogę namawiać. Wybieram jak już to ten cyrk, który opisywał Poderwiański, w Kijowie, ale tam nie ma z kogo (tzn. jest, ale tam nawet nie wiesz, co jest mniejszym złem, bo jest tak duże).

      • POSTANOWIENIE
        POLSKIEJ RZECZYPOSPOLITEJ SEJMU MARSZAŁKA
        .r 2020 lutego 5 dnia z
        Polskiej Rzeczypospolitej Prezydenta wyborów zarządzenia sprawie w
        stycznia 5 dnia z ustawy 290. art i 1 § 289. art oraz Polskiej Rzeczypospolitej Konstytucji 2. ust 128. art podstawie Na
        :następuje co, się stanowi) 1504 i 684. poz. r 2019 z. U. Dz (wyborczy Kodeks. – r 2011
        .Polskiej Rzeczypospolitej Prezydenta wybory Zarządzam. 1§
        .r 2020 maja 10 dnia niedzielę na wyznaczam wyborów Datę. 2§

        na podstawie tego postanowienia rozpoczęto organizacje całych wyborów, i nie można było nie próbować ich nie organizować.

        a to ile drukowano obwieszczeń, instrukcji do dłosowania, list kandydatów, formatek protokołów.cóż karty akurat drukowano i wkładano do kopert z indywidulany mi oświadczeniami.
        Ostatecznie mogłby być nawet drukowane ze złoceniami jak zaproszenia ślubne.
        A nawet wykorzystane bezpośrednio rozpakowywane przez komisje przy głosujących bezpośrednio.

        Minister z niegospodarności powinien tłumaczyć się co najwyżej przez premierem, ostatecznie komisją sejmową.

        i z tego co rozumiem , takie działania szersze i prewencyjne w zaistniałej sytuacji były uzasadnione.
        A dodatkowy zbieg okoliczności już całkowicie uniemożliwił przeprowadzenie tych wyborów.
        w sumie całe szczęście ze w ostatnich dniach jednak się wstrzymano, widząc kompletną niemożność przeprowadzenia w jakiejkolwiek formie, bo koszty poszłyby dopiero w górę.

        • Wydrukowano karty niezgodne z ustalonym wzorem i powoływano się przy tym na niezatwierdzone przepisy. Naprawdę myślisz, że ludzie mają tak krótką pamięć?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *