1. Home -
  2. Rodzina -
  3. Za kilka pokoleń Polska przestanie istnieć. Mamy dziś aż 32 większe miasta niż przyszła Polska

Za kilka pokoleń Polska przestanie istnieć. Mamy dziś aż 32 większe miasta niż przyszła Polska

Polska wyludnia się w zastraszającym tempie. Z najnowszych analiz wynika, że nie jest bardzo źle, ale jest wręcz katastrofalnie. Jeśli nic się nie zmieni w najbliższym czasie, to rdzenna ludność Polski przestanie wkrótce istnieć.

Coraz mniej Polaków w Polsce

O katastrofalnej demografii w Polsce pisałem kilka dni temu, ale sytuacja staje się znacznie poważniejsza, gdy popatrzymy na ten problem w jeszcze szerszej perspektywie. Według danych GUS ma nas być w 2050 roku o około 4 mln mniej niż obecnie, ale co będzie za 100, 200 i 300 lat?

Na to pytanie starał się odpowiedzieć Mateusz Łakomy, autor książki "Demografia jest przyszłością". Przedstawił swoje skrupulatne wyliczenia na platformie X.

Rozwiń

Biorąc pod uwagę wskaźnik dzietności równy 1,1 i długość życia jak w 2024 r., liczba ludności Polski wyniesie w następujących latach:

  • 2050 - 29,5 mln Polaków (o 4,43 mln mniej niż wg GUS),
  • 2100 - 11,2 mln,
  • 2150 - 3,6 mln,
  • 2200 - 1,1 mln,
  • 2250 - 400 tys.,
  • 2300 - 100 tys.

Wnioski są szokujące - już za niecałe 300, a może i 200 lat będzie nas zaledwie garstka. Według tych wyliczeń, w 2250 roku zbliżymy się do poziomu dzisiejszej Islandii, a w 2300 do maleńkiej Mikronezji na Pacyfiku.

Czy istnieje dla nas jeszcze jakiś ratunek?

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić

Do swoich wyliczeń Mateusz Łakomy wziął pod uwagę wskaźnik dzietności TFR na poziomie 1,1. W istocie taki był w 2024 roku (dokładnie 1,099), ale w 2025 miał wynosić według niektórych prognoz zaledwie ~1,03-1,04, a więc jeszcze mniej.

Tak naprawdę powinien być on ponad dwukrotnie większy - aby populacja była na stabilnym poziomie, powinien wynosić ~2,1 i odpowiednio większy, aby liczba ludności rosła. Tak też było niedługo po II Wojnie Światowej, kiedy to według GUS wskaźnik TFR wynosił w szczytowym 1955 roku aż 3,61. Urodziło się wówczas aż 794 tys. dzieci, a 70 lat później, a więc w minionym 2025, około 230-240 tys. Jest to przeszło trzykrotnie mniej.

Wracając do wskaźnika TFR, nawet niewielkie jego odchylenie ma kolosalne znaczenie. Mateusz Łakomy dokonał 1,5 roku wcześniej podobnych wyliczeń, ale bazując na TFR = 1,3, a nie 1,1.

Symulacja populacji Polski w latach 2025-2300. Źródło: Mateusz Łakomy.

Już 1,5 roku temu było fatalnie, ale jego obecne prognozy są jeszcze bardziej pesymistyczne:

  • 2100 rok - 11,2 mln Polaków (TFR 1,1) zamiast 14,8 mln (TFR 1,3),
  • 2200 rok - 1,1 mln zamiast 4,0 mln,
  • 2300 rok - 100 tys. zamiast 1,1 mln.

Innymi słowy, spadek wskaźnika dzietności (TFR) w Polsce z poziomu 1,3 do 1,1 oznacza znacznie szybsze kurczenie się populacji - osiągnięcie poziomu około 1,1 mln mieszkańców nastąpiłoby nawet o 100 lat wcześniej. Dla porównania: dziś w Polsce istnieją 32 miasta liczące co najmniej 100 tys. mieszkańców, a więc więcej, niż wynosiłaby cała hipotetyczna populacja kraju w roku 2300.

Przyszła Polska inna niż dziś

Już za niecałe 175 lat, a więc za jakieś 8-9 pokoleń, może nas być tylko nieco ponad milion, aby po kolejnych 100 latach liczba ta zmniejszyła się dziesięciokrotnie. Natura jednak nie lubi pustki, a terytorium naszego kraju jest dość spore. Z całą pewnością nie będzie zamieszkiwane przez parę milionów ludzi, przecież w ostatnich 10 latach liczba imigrantów w Polsce wzrosła jakieś 10 razy. Można tylko wyobrazić sobie, jak to będzie za 100, 200 czy 300 lat.

Czy można poprawić fatalną sytuację demograficzną w naszym kraju? Państwowe programy 500 Plus i 800 Plus na nic się zdały, skoro koszty życia są bardzo wysokie względem zarobków, a największy problem tkwi bodaj w dostępności mieszkań dla młodych ludzi. Mieszkania i kredyty hipoteczne są horrendalnie drogie, a zarobki relatywnie niskie. Nie ma się co dziwić, że młodzi nawet nie myślą o dzieciach.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi