- Bezprawnik -
- Prawo -
- Policja nie może nas zmusić do odblokowania telefonu. Ale może wykorzystać naszą twarz
Policja nie może nas zmusić do odblokowania telefonu. Ale może wykorzystać naszą twarz
Policja w trakcie kontroli nie może nas zmusić do odblokowania telefonu. Funkcjonariuszom wolno ładnie poprosić, my możemy powiedzieć „nie". Nic jednak nie szkodzi, bo popularna funkcja odblokowywania ekranu za pomocą rozpoznawania twarzy może uczynić nasz opór nieistotnym.
Zajęcie telefonu przez policję zazwyczaj wymaga nakazu
Chyba nikt z nas nie chciałby, żeby obce osoby grzebały mu w zawartości telefonu. Wcale nie trzeba mieć w nim jakichś kompromitujących materiałów. Nie oznacza to oczywiście, że takowe nie mogą się znajdować gdzieś w zakamarkach jego pamięci. Nic więc dziwnego, że policja interesuje się czasem smartfonami osób, które kontroluje albo zatrzymuje — pytanie, czy policjant może sprawdzić mój telefon na drodze, wraca przy okazji niemal każdej rutynowej kontroli. W grę wchodzą dowody przestępstwa.
Kiedy funkcjonariusz może zażądać wydania telefonu
Czy właściciel smartfona jest zmuszony do współpracy z policją, grzecznego wydania telefonu i jego odblokowania? Odpowiedź na to pytanie jest złożona. Policja ma prawo zatrzymać nasze urządzenie, jeśli funkcjonariusze uważają, że może ono stanowić dowód w sprawie. W przypadkach niecierpiących zwłoki nie jest nawet wymagana zgoda sądu albo prokuratora. Wynika to z art. 260 kodeksu postępowania karnego.
§ 1. Rzeczy mogące stanowić dowód w sprawie lub podlegające zajęciu w celu zabezpieczenia kar majątkowych, środków karnych o charakterze majątkowym, przepadku, środków kompensacyjnych albo roszczeń o naprawienie szkody należy wydać na żądanie sądu lub prokuratora, a w wypadkach niecierpiących zwłoki – także na żądanie Policji lub innego uprawnionego organu.
§ 2. Osobę mającą rzecz podlegającą wydaniu wzywa się do wydania jej dobrowolnie.
§ 3. W razie zatrzymania rzeczy stosuje się odpowiednio przepis art. 228. Protokołu można nie sporządzać, jeżeli rzecz załącza się do akt sprawy.
§ 4. Jeżeli wydania żąda Policja albo inny uprawniony organ działający we własnym zakresie, osoba, która rzecz wyda, ma prawo niezwłocznie złożyć wniosek o sporządzenie i doręczenie jej postanowienia sądu lub prokuratora o zatwierdzeniu zatrzymania, o czym należy ją pouczyć. Doręczenie powinno nastąpić w terminie 14 dni od zatrzymania rzeczy.
§ 5. W razie odmowy dobrowolnego wydania rzeczy można przeprowadzić jej odebranie. Przepisy art. 220 § 3 i art. 229 stosuje się odpowiednio.
Nie musimy sami odblokowywać zarekwirowanego telefonu
Na uwagę zasługuje §5. Jeżeli nie mamy do czynienia ze wspomnianym już przypadkiem niecierpiącym zwłoki, to możemy się domagać od policjantów przedstawienia stosownego nakazu zatrzymania telefonu. Załóżmy jednak, że funkcjonariusze uważają, że taka potrzeba zachodzi, i powołują nam się na tę okoliczność. Czas na ewentualne składanie zażaleń przyjdzie później. Teraz mamy tak naprawdę dwie możliwości: albo oddamy telefon po dobroci, albo zostanie nam on odebrany na podstawie właśnie §5. Osobną kwestią jest to, czy policjant może zabrać telefon przy zatrzymaniu pozaprocesowym — tam rządzą inne przepisy.
Dane w pamięci urządzenia a przepisy o przeszukaniu
Nasze dane najprawdopodobniej wciąż są bezpieczne. Policja może jednak chcieć sprawdzić, co się w nim znajduje. Ponownie: ma do tego prawo. Zgodnie z art. 236a przepisy rozdziału 25 kodeksu postępowania karnego stosuje się także do danych znajdujących się w pamięci urządzeń elektronicznych.
Prawo nie oznacza jeszcze fizycznej możliwości. Tym razem nie ciąży na nas prawny obowiązek współpracy z policją w celu odblokowania naszego telefonu.
Jeżeli policja zechce, to dobierze nam się do danych na telefonie
Co teraz? Praktycznie każdy z nas stosuje przynajmniej blokadę ekranu wykorzystującą kod PIN. Policjanci mogą próbować zgadywać. Jeżeli nasz kod to nie „1111" albo „1234", ale bardziej sensowna kombinacja cyfr, to najprawdopodobniej im się nie uda.
W dzisiejszych czasach popularna jest biometria. Blokada na odcisk palca jest całkiem skuteczna. Policja nie może w trakcie przesłuchania wyszarpnąć nam dłoni i fizycznie zmusić nas do przyłożenia palca do czytnika. Byłoby to niedopuszczalne wykorzystanie przemocy. To, czy policja może zmusić do odblokowania telefonu w taki sposób, rozstrzygały już zresztą sądy za granicą.
O wiele słabszym zabezpieczeniem jest rozpoznawanie twarzy. Wystarczy, że funkcjonariusz odwróci w naszą stronę telefon i gotowe. Akurat takich „nieinwazyjnych" metod odblokowywania nie zakazuje żaden obowiązujący przepis. Parlament Europejski pracował swego czasu nad unijnym zakazem wykorzystywania tej luki, ale najwyraźniej niewiele z tego ostatecznie wyszło.
W razie rzeczywistej potrzeby policja może sięgnąć po bardziej wyspecjalizowane metody w postaci specjalistycznego oprogramowania do łamania zabezpieczeń zarekwirowanego telefonu. Odrębnym wątkiem pozostaje ustawa o inwigilacji po wyroku ETPC i aferze Pegasusa, która miałaby uregulować niejawny dostęp służb do urządzeń końcowych.
RPO interweniował w sprawie przeszukania telefonu u Ministra Sprawiedliwości
Serwis Infor.pl zwracał niedawno uwagę na apel Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Sprawiedliwości, by ukrócić tę właśnie lukę w prawie.
Obecne uregulowania przeszukania elektronicznych nośników danych nie przystają do zdigitalizowanego, współczesnego świata. Oględziny telefonu są jeszcze mniej gwarancyjne dla jednostki, a ustawodawca nie wprowadza odpowiednich zabezpieczeń przed arbitralnością działania organów władzy publicznej.
Najprościej rzecz ujmując, przeszukanie to bardziej dolegliwa czynność o charakterze procesowym. Dostęp do naszego telefonu musi wynikać z konkretnego celu działania i mieć podstawę prawną. Ewentualne odebranie nam telefonu siłą w ciągu 7 dni musi potwierdzić sąd lub prokurator. W wyjątkowych sytuacjach dopuszczalne jest zresztą nawet przeszukanie mieszkania bez nakazu.
Nawet doraźne oględziny mogą skończyć się przeglądaniem zawartości telefonu
Oględziny z kolei to prostsza czynność o charakterze doraźnym. Podstawą prawną jej zastosowania jest art. 207 kodeksu postępowania karnego:
§ 1. W razie potrzeby dokonuje się oględzin miejsca, osoby lub rzeczy.
§ 2. Jeżeli przedmiot może ulec przy badaniu zniszczeniu lub zniekształceniu, część tego przedmiotu należy w miarę możności zachować w stanie niezmienionym, a gdy to nie jest możliwe – stan ten utrwalić w inny sposób.
Nasz telefon jest rzeczą. Jego zatrzymanie to sposób na utrwalenie przedmiotu oględzin. Problem, na który wskazuje Rzecznik, polega z kolei na tym, że oględziny mogą być stosowane niemalże dowolnie. Policja może „prewencyjnie" przejrzeć nasz telefon, znaleźć coś na nim wartego uwagi, a później pozyskane w ten sposób dowody wykorzystać przeciwko nam jako podstawę do bardziej sformalizowanego przeszukania.
Rzecznik Praw Obywatelskich korzysta przy tym z angielskiego określenia „fishing expedition" (w dosłownym tłumaczeniu „wyprawa na ryby"), które przekłada jako „łowienie na chybił-trafił".










