Kto mniej dobije pracowników przez zakaz handlu w niedzielę? Lidl deklasuje Biedronkę

Praca Zakupy dołącz do dyskusji (68) 09.02.2018
Kto mniej dobije pracowników przez zakaz handlu w niedzielę? Lidl deklasuje Biedronkę

Udostępnij

Marek Krześnicki

Lidl zapowiada, że pracownicy sieci nie będę rozpoczynać poniedziałkowej zmiany wcześniej, niż o godzinie 5 rano. To wspaniałomyślna decyzja, bo jest sieć, która otworzy swoje podwoje tuż po… północy. A co z pracownikami? Zakaz handlu w niedzielę w Lidlu będzie dla nich mniej dolegliwy niż np. w Biedronce.

Sieci sklepów, takie jak Lidl czy Biedronka, rywalizują ze sobą na wielu polach. Asortyment, ceny, lokalizacja, marketing – a wszystko po to, aby przyciągnąć do siebie jak najwięcej klientów (i ich portfele). Zarządcy sklepów stanęli jednak przed nowym w polskich realiach wyzwaniem. Zakaz handlu w niedzielę to już nie plany – to fakt, stosowna ustawa została podpisana przez prezydenta. Niestety, wychodzi na to, że ci, którzy na zakazie mieli skorzystać najbardziej – czyli pracownicy marketów – stracą na nich najbardziej.

Na przykład zakaz handlu w niedzielę w Biedronce oznacza, że w sobotę sklepy tej sieci będą otwarte do 23:45, a poniedziałki od 00:15. To zmiana, która z pewnością – o ile faktycznie wejdzie w życie – pozwoli na cieszenie się wolną niedzielą, która z pewnością będzie wykorzystana na miłe spędzanie czasu z rodziną, a nie na odsypianie nocki.

Aktualizacja: Jeronimo Martins napisało do nas, wskazując, że nocna praca z niedzieli na poniedziałek nie oznacza otwarcia sklepu dla klientów, a chodzi jedynie o odpowiednie zatowarowanie sklepów. Pracownicy więc i tak do pracy będą musieli przyjść – o ile ta koncepcja wejdzie w życie.

Zakaz handlu w niedzielę w Lidlu. Co z pracownikami?

Jak informuje portal Wiadomoscihandlowe.pl, poniedziałkowa zmiana w Lidlu zacznie się nie wcześniej niż o 5 rano. To wcześnie, zwłaszcza dla pracowników dojeżdżających do pracy, ale to i tak dużo później, niż planowane zmiany w Biedronce. Jak wyjaśnia dyrektor personalny Anna Burzyńska:

W związku ze zmianami legislacyjnymi aktualnie testujemy model organizacji pracy, który pozwala pracownikom sklepów na rozpoczynanie poniedziałkowej zmiany nie wcześniej niż o  godz. 5.00 – wierzymy, że komfort pracy ma kluczowe znaczenie dla zadowolenia naszych zespołów.

Dynamizm jest dla firmy bardzo istotny: elastyczność w działaniu pozwala na szybkie wdrażanie najlepszych rozwiązań. Lidl stawia również na skuteczność: współpraca, wzajemne wsparcie i szybkość podejmowania decyzji wpływa na konsekwentne realizowanie zamierzonych celów.

Pomijając marketingową papkę, to na chwilę obecną wydaje się, że zakaz handlu w niedzielę w Lidlu będzie zatem dużo mniej dolegliwy dla pracowników niż ich koleżanek i kolegów z Biedronki. A to oznacza, że naprawdę w Polsce coraz bardziej mamy do czynienia z rynkiem pracowników, nie pracodawców, i to ci pierwsi w coraz większym stopniu mogą dyktować warunki. W końcu Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej.

Pytanie tylko, czy zarobki w Biedronce 2018 będą na tyle wysokie, że zatrzymają pracowników zmuszanych do pracy o nietypowych porach?