Zakaz wprowadzania psów jest nielegalny. Z psami można dowolnie korzystać z przestrzeni publicznej

Codzienne Gorące tematy dołącz do dyskusji (32948) 16.04.2019
Zakaz wprowadzania psów jest nielegalny. Z psami można dowolnie korzystać z przestrzeni publicznej

Joanna Buchwałd-Musińska

Znak zakazu wchodzenia na place zabaw czy do parku z psami znajduje się w wielu miejscach będących przestrzenią publiczną. Okazuje się, że zakaz wprowadzania psów jest nielegalny i należy go traktować wyłącznie w kategoriach prośby.

Zakaz wprowadzania psów jest nielegalny

Właściciel czworonoga w Częstochowie otrzymał od Straży Miejskiej mandat za wyprowadzanie psa w niedozwolonym miejscu. Funkcjonariusze powołali się na przepis ustanowiony przez miasto. Mężczyzna nie zgadzał się z mandatem i postanowił wnieść sprawę do sądu. Tam sprawę przegrał, ale kolejne kroki skierował do Rzecznika Praw Obywatelskich, Ratusza, a w finale do Sądu Administracyjnego, gdzie w końcu wygrał. Z orzeczenia sądu wynikało, że miasto nie ma prawa zabraniać nikomu spacerowania z psem.

Piotr Mierzejewski z biura Rzecznika Praw Obywatelskich podkreśla:

„Osoba, która jest właścicielem tego psa, ma prawo się z tym psem się poruszać, po terenach generalnie dostępnych dla wszystkich osób. I to jest istota prawa, które zostało naruszone.”

Skąd niechęć do czworonogów?

Brak przyzwolenia na wprowadzanie psów do każdej przestrzeni publicznej wynika przede wszystkim z zaniedbań ich właścicieli. Sprzątanie po pupilu nie zawsze i nie dla każdego jest oczywiste. Wydawać by się mogło, że w stosunku do lat ubiegłych społeczeństwo poczyniło w tej kwestii duży progres. Szeroko zakrojona kampania społeczna „sprzątaj po swoim psie”, ustawienie koszy na odchody i darmowe torebki do sprzątania przy zapłacie podatku za psa (por. opłata za psa) – przyniosły efekty, ale niewystarczające.

Ponadto niepokój wzbudza także wyprowadzanie psów bez smyczy. Pies na spacerze nie powinien powodować dyskomfortu innych uczestników przestrzeni publicznej.

Z prawnego punktu widzenia z psami możemy chodzić gdzie chcemy

Sądy niejednokrotnie zajmowały stanowisko w tej sprawie. Zakaz wprowadzania psów jest nielegalny i potwierdza to choćby wyrok WSA w Gorzowie Wielkopolskim z dnia 6.03.2013 r. (II SA/Go 1045/12); wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 26 lutego 2015 r. (II OSK 2439/14) czy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu z dnia 10 czerwca 2014 r. (II SA/Wr 153/14).

Mimo oporów rodziców, którzy niechętnie odnoszą się do czworonogów na placach zabaw, z prawnego punktu widzenia zakaz wprowadzania psów jest nielegalny.

Wewnętrzne regulaminy a prawo

Niejednokrotnie tabliczki z zakazem wprowadzania czworonogów można się spotkać także na terenach wspólnot mieszkaniowych. Warto wiedzieć, że umieszczanie tabliczek z podobnym zakazem na określonym terenie jest środkiem nadmiernie ograniczającym swobodę poruszania się i przebywania w danym miejscu. Przysługuje ona każdemu obywatelowi, z właścicielami czworonogów włącznie.

Czy zatem wewnętrzny regulamin wspólnoty mieszkaniowej może ustanowić zakaz wprowadzania psów? Może. Ale właściciel może stosować się do niego na mocy dobrych obyczajów. Przepis ten nie ma bowiem podstaw prawnych. Kwestię wyprowadzania psów reguluje bowiem Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt. Nie istnieje podstawa prawna, na podstawie której Wspólnota czy Zarządca nieruchomości mogliby ustalić zakaz wyprowadzania psów w określone miejsca.

32 948 odpowiedzi na “Zakaz wprowadzania psów jest nielegalny. Z psami można dowolnie korzystać z przestrzeni publicznej”

    • Takie wyroki to woda na młyn dla prawdziwego problemu jakim są nieodpowiedzialni właściciele czworonogów. Przecież te zakazy czy nakazy nie są dla ludzi myślących bo tacy mają na uwadze komfort ale też i zdrowie innych. O ile poza miastami zwierzęta to coś naturalnego to z definicji w mieście takie zwierzę jest jednak elementem obcym. W takiej sytuacji jakieś zakazy nie powinny nikogo dziwić.

        • On kieruje się pewnymi zasadami. Ale dla mnie zwierze również na wsi powinno być kontrolowane przez człowieka. Dajmy na to takie koty, powszechnym jest wypuszczanie wolno kociaka, kiedy takie spuszczenie zwierzęcia, które nie jest tu w naturalnym środowisku może skutkować po pierwsze krzywdą innych zwierząt, kot lubi sobie zapolować na ptactwo czy mniejsze gryzonie (nie tylko myszy, ale na przykład słodkie małe wiewióreczki), a po drugie krzywdą samego kota, który na przykład wpadnie pod samochód.
          Raz w życiu widziałem jak kota potrąca samochód. Kierowca na szczęście w tym przypadku zauważył kota i zaczął hamować, jednakże dalej uderzył w kota dosyć mocno (droga poza terenem zabudowanym w pobliżu domu moich rodziców. Kot podniósł się po uderzeniu i zaczął biegać wokół najbliższego podwórka. Około 200m długości po obwodzie. Przebiegł 3 razy i padł, nie udało się go uratować.

      • Jak słusznie Pan zauwazył ” prawdziwego problemu, jakim sa nieodpowiedzialni właściciele”. I na tym sie skupmy. Póki co, nie ma u nas odpowiedzialności zbiorowej. Na gruncie takiej „logiki”, zakażmy wstepu do szkoły dzieciom. Bo niektóre z nich stosują przemoc.

    • Normalnie może walnąć, tylko właściciel musi sprzątnąć klocka. Ale jak nasika to już spoko będzie, później Twój bąbelek będzie miał mokry piasek do babek.

      • ad: sikają tez i robią inne straszne rzeczy sarny, lisy, dziki, boruski, wiewiórki,myszy, ptaki i wszytsko co żyje. .Biedny człowiek, że tez przyszło mu żyć w takim towarzystwie co mu sika na jego przestrzeń życiową.

        • No wiesz co, w większości miejsc problem załatwiania się dotyczy zwierząt domowych. Wiadomo, że w ostatnich czasach zdarza się, że zwierzęta leśne zapędzą się pośród ludzkie osiedla. Ale na nie już nie mamy wpływu, a nie psy czy koty już tak. Szanujmy siebie nawzajem i będzie dobrze.
          Około 2 miesiące temu jednego dzieciaka wysmarowałem klockiem jego psa, szedłem do sklepu i akurat miałem reklamówkę, zwróciłem chłopakowi uwagę, że nie sprzątnął po swoim psie, ten powiedział, że zaraz sprzątnie. Przerwałem wędrówkę i usiadłem na pobliskiej ławce. Po kilku minutach do chłopaka zadzwoniła mama, że ma wracać do domu. Chłopak zaczął się oddalać. Wstałem, przez torebkę złapałem kupę i rozsmarowałem mu na kurtce. Nigdy więcej nie zostawił kupy po psie.

    • zastanów się lepiej gdzie walą klocki koty wolno żyjące ;) mam widok z okna na kuwetę/piaskownicę i moje dzieci się w niej nie bawią – sorry ale po psie się sprząta, a syf na osiedlu/w okolicy zrobi Ci jeden człowiek, który tego nie robi – pies robi średnio 2-3 klocki dziennie, jeśli janusz chodzi z psem tylko po osiedlu to policz sobie ile tego naprodukuje w jeden dzień

    • A co jak czubek wali dwójkę przy alejce, zasypujac ją toną husteczek, a mój pies – a jakże smakuje tą delicję z mlaskaniem?

    • Nie, burek do piaskownicy wchodzic nie powinien. I szczerze mówiąc nie widziałam takiej sytuacji kiedy ktoś był z psem na spacerze, Żeby pozwolił mu załatwic się w piaskownicy obok bawiącego sie dziecka. W sumie to od wielu lat nie widziałam, by pies załatwił sie w piaskownicy nawet kiedy nei ma tam dzieci. Ludzie mają psy, ale wielu ma tez dzieci, albo w ich rodzine są dzieci wiec na tyle każdy jednak myśli.
      Ale zauważyabym, ze bezdomne kotki mogą znaleźć w piaskownicy odpowiednik kuwety. Bezdomnego psa równiez ciężko powstrzymać. Ale w tych przypadkach nawet obowiązujący przepis nei zadziała.

    • Czyli że co wpada rodzic do restauracji siada i dziecior i zaczyna szopkę darcie ryki itd.Tobie przeszkadza pies i jego
      2 w piaskownicy a mi dzieci w restauracji i wszędzie

      • dokladnie, ja tez nie cierpie bahorow a „madek” polek to juz wogole. Dra morde ze pies sie zalatwia a obok piaskownicy wysadza swojego bahora

        • Juz kiedys o tym pisalem – jesli ktos w okolicy wysadza dzieci do piaskownicy, to znaczy ze mieszkasz w jakiejs patologicznej dzielnicy. Mam dwojke dzieci, jestem czesto na placach w roznych miejsach i NIGDY nie widzialem takiego zdarzenia. Takze jesli Ty takie widzialas to sugeruje sie przeprowadzic, bo cos grubo jest nie tak.

      • Typowa psiara. Może do pieska jeszcze mówisz synek albo córeczka? Uzupełniasz sobie jakieś braki? Sugeruję także wyposażyć się w słownik, bo z ortografią Ci nie po drodze.

        • A jeżeli wspolnota, ktorej jesteś członkiem, wprowadzi demokratyczną uchwała zakaz wstepu na jej teren dla Ciebie, to co?

          • To możesz owa uchwałę zaskarżyć do sądu. Ale dopóki sąd jej nie uchyli, to musisz się stosować.

          • Tylko trochę to kiepskie porównanie. Równie dobrze mogę zarzucić wspólnocie, że ogranicza moje prawa bo nie mogę stanąć samochodem pod balkonem.

          • To jest bardzo dobre porównanie. Ale mogę znaleźć kilka podobnych. Załóżmy że jesteś palaczem, twoja żona nie lubi zapachu szlugów, więc wychodzisz sobie przed blok, palisz i grzecznie kiepy wywalasz do kosza. Spółdzielnia jednak pod wpływem jednego z sąsiadów, dwa bloki dalej, uchwala że nie można palić na całym terenie spółdzielni.

            Albo taka sytuacja. Codziennie jeździsz do pracy rowerem. W piwnicy Ci się nie mieści, a nie chce Ci się go codziennie wnosić do domu, dlatego dopinasz go do płotu ogradzającego wspólnotę, na wysokości twojego bloku. Niestety kilku sąsiadom to przeszkadza, przekonują jeszcze kliku i udaje im się uchwalić, że nie można trzymać rowerów przypiętych na terenie spółdzielni i że spółdzielnia będzie mogła przeciąć zapięcie i skonfiskować rower.

            Przykłady nie tak drastyczne jak zakaz wejścia dla członka spółdzielni, tu już bardziej realnie. Zastanów się.

          • Powiedz to np. tym, co siedzą po procesie bez dowodów – np. na podstawie poszlak i domysłów.
            Polskie prawo (ale nie tylko) ma w głębokiej dupie prawo a sprawiedliwość to już całkiem.

      • verdiana ma racje, wspolnota jest powolona jednie do wykonywania zarzadu, natomiast wspolwlascicielami tego tzw. terenu prywatnego sa kazdoczesni wlasciciele lokali mieszkalnych stanowiacych odrebna wlasnosc. zgodnie z przepisami o wspolwlasnosci kazdy wspolwlasciciel rzeczy ma prawo z niej korzystac w sposob jaki daje sie pogodzic ze wspolkorzystaniem przez pozostalych wspolwlascicieli.

        • To samo dotyczy zakazu montowania anten na dachach uchwalonych przez wspólnoty. Niestety jest on nie do kończą zgodny z prawem, albowiem nie można ograniczać nikomu dostępu do informacji ( np tv, radio). Jedynie co trzeba zrobić to zwrócić się do wspólnoty o warunki techniczne montażu, oraz po otrzymaniu warunków przedstawić sposób montażu ewentualnych elementów. Wspólnota nie może odmówić całkowicie. Może się nie zgodzić z rozwiązaniami technicznymi przedstawionymi przez nas w projekcie. Inaczej może zakończyć się to wizyta prokuratora.

          • W dzisiejszych czasach ani tv, ani radio nie jest potrzebne aby mieć dostęp do informacji.

    • Jeżeli teren jest prywatny to masz obowiązek go odgrodzić. Jeżeli jest nieogrodzony to jest dostępny publicznie i traktowany jako przestrzeń publiczna. Na prywatnym ogrodzonym terenie możesz robić to co chcesz. Teren należący do wspólnoty nie zawsze jest prywatny. Prywatny znaczy wykupiony a nie dzierżawiony.

      • Czyli kawałek mojej działki przy domu, który nie jest odgrodzony jest już terenem publicznym i dostępnym dla każdego?

        • Może źle to ująłem. Jeżeli nie ma żadnej informacji że jest to teren prywatny to skąd przechodzący ma to wiedziec? Nie zmienia niestety to faktu że jeżeli masz nieogrodzona działkę, bez żadnej informacji, o otwartym dostępie to ty ponosisz odpowiedzialność jak komuś coś się stanie. Twoim obowiązkiem jest tak zabezpieczyć teren żeby osoby postronne nie mogły bezwiednie wejść na teren posesji.

        • Masz rację. Nie musi być ogrodzony. Ja również nie mam obowiązku wiedzieć gdzie jest czyj teren prywatny skoro nie jest w żaden sposób oznaczony. A jak złamie ktoś nogę na twoim terenie to jak myślisz czyja to będzie wina ? Popatrz sobie na orzeczenia sądów że odpowiedzialność spoczywa na właścicielu terenu. Drzwi do mieszkania też nie musisz mieć. Bo kto cię zmusi. Przecież to też teren prywatny. Jak ci ktoś wejdzie i coś wyniesie to nawet włamania nie będzie.

          • Masz typowo komunistyczne podejscie – nie moje ale i tak wleze. I nie zmieniaj teraz, po doczytaniu, zdania – wczesniej twierdziles, ze musi byc ogrodzony. Teraz wspominasz juz o „oznaczeniu terenu”.
            A jezeli ktos zlamie noge na moim, oznaczonym terenie, to go oskarze o niszczenie wlasnosci, kradziez a nawet napad.
            Drzwi nie musze miec, prawda, ale gdy ktos wejdzie to co najwyzej kulke wyniesie albo go psy poszarpia gdy tylko cos wezmie.

          • Nie wiem czy komunistyczne czy nie, nie interesuje mnie to. Jak jest coś moja własnością to nie pozwalam nikomu postronnemu z tego korzystać. Nie ważne czy jest to mieszkanie, działka czy telefon. Co do kulki to niestety nie masz za bardzo skąd wziąć w PL broni bo Policja ma odgórny przykazań odmawiać na wszystkie wnioski. Ten stan trwa już od ponad 20 lat. Zostaje Ci jedynie replika na ołowiowe kulki. Oczywiście jestem za posiadaniem broni przez obywateli. A zwłaszcza przez tych którzy byli przeszkoleni z jej obsługi ( służby mundurowe, wszystkie). Wracając do wyprowadzania psów nadal twierdzę że jak coś jest nieoznaczone i jest dostępne w taki sposób że każdy bez forsowania może wejść to jest to przestrzeń publiczna. Nawet jeżeli jest to nieoznaczony i nieogrodzony teren prywatny. W Anglii też nie jest tak różowo jak się niektórym wydaje. Tutaj też jest nasrane. Co prawda w dużo mniejszym stopniu, się czysto wcale nie ma. A najlepsze jest to że to rodowici Anglicy nie sprzątają po swoich pupilach. Także kraj i sposób myślenia nie zmieni wychowania i podejścia do odpowiedzialności za przestrzeń publiczną oraz swojego czworonoga. Nie ważne czy to będzie pies czy kot. Chociaż to koty częściej walą do piaskownicy niż psy.

          • Zdecydowanie komunistyczne podejscie – kazdy normalny czlowiek wie, ze w Polsce 99% dom9w, kamienic, blokow stoi na prywatnych gruntach a i tak wszyscy laza. Dyskusja zaczela sie od tego, ze twierdziles, ze prywatne musi byc ogrodzone – dobrze, ze doczytales i zmieniles zdanie, ze jednak nie musza i wystarczy oznaczenie.
            W Polsce mozna zalatwic dosc latwo bron (mysliwy), a jezeli nawet nie to gumowa kula tez osiagnie efekt. Chociaz i tak najlepszy efekt daja duze szczeki, ktorych wlasciciele sa nauczeni nie wpuszczec a tym bardziej nie wypuszczac obcych.

          • A patrzyłeś ile kasy trzeba wydać żeby się najpierw wkupić w takie towarzystwo myśliwych? Na dobrej klasie samochodu się kończy. Mam znajomych myśliwych, też takich co są leśniczymi, więc wiem co mówię. Wracając do kwestii łażenia po prywatnych kamienicach. Nie wiem w jakim kontekście piszesz że ludzie łażą. Przecież latać nie będą jak idą do znajomych. Zresztą prywatne kamienice są w większości pozamykane. Zazwyczaj nie ma opcji dostania się do środka bez otwarcia drzwi z wewnątrz. Chyba że mówisz o tych ruderach bez drzwi i bram. Nie wiem skąd masz dane że 99% kamienic w Polsce jest prywatne. 99% to jest prywatnych lasów w Niemczech i są ogrodzone.

          • Nie musze sie „wkupywac”. Po prostu mam. Prywatne kamienice to tez podworka, bo budynki nie wisza w powietrzu tylko stoja na dzialkach. Znowu sie komuch w Tobie odezwal: „nie moje ale wleze, przeciez ten prywatny dom na pewno stoi na publicznej dzialce”.
            Lasy w Niemczech sa ogrodzone? Ty moze jedz do Niemiec i sprawdz zanim glupote kolejna napiszesz. Dla mnie eot, bo z fantasta nie bede sie spieral.

          • Kolejny raz obrażasz innych nie mając widocznie argumentów. Dzierżawa wieczystą a grunt prywatny to są 2 różne rzeczy. Do tego nie twierdzisz na wydumanej podstawie że 99% domów w Polsce stoi na prywatnych gruntach nie podając źródła tych rewelacji. Niestety jest to tylko twoje życzenie żeby każdy dom i kamienica stały na prywatnym gruncie. Większość z nich stoi na terenie należącym do Państwa. Widać nie odróżniasz własności od posiadania. Dla mnie też eot. Ja nie przekonam Ciebie a ty mnie.

          • O Boże on jest korwinistą. Byku uzyskanie pozwolenia na broń to nie jest jakiś wielki wyczyn. Jak nawet nie chcą Ci dać do obrony własnej, to pozwolenie na sportową jest tylko formalnością. No chyba, że nie umiesz strzelać, a pewnie nie umiesz. Patrząc po wiedzy to nawet nie byłeś w pobliżu strzelnicy.

          • No nie do końca. Jak się przewrócisz na prostej drodze to sam za to odpowiadasz. Jak właściciel terenu zorganizuje jakieś pułapki czy nie oznaczone dziury, do których możesz wpaść, to wtedy on ponosi odpowiedzialność. Co nie oznacza, że to jest dobre i sprawiedliwe.

      • Nie masz obowiązku grodzenia terenu prywatnego i jak ktoś się przewróci na twojej działce i złamie nogę to nie jest twoja wina (chyba że stosowałeś jakieś pułapki na terenie, to wtedy tak). Ogrodzenie stanowi tylko podstawę do ochrony terenu na podstawie przepisu o naruszeniu miru domowego (193 kk.), co jest expressis verbis w tym przepisie napisane.

        • Przepis przepisem, a życie życiem. Jak ktoś wpadnie w dziurę na twoim terenie mimo że jej nie wykonałeś ciężko ci będzie udowodnić przed sądem że o niej nie wiedziałeś.

      • Nie ma obowiązku ogrodzenia terenu prywatnego. To jest jakaś bzdura. Jedynie w przepisie z kodeksu karnego przy przestępstwie naruszenia miru domowego jest mowa o ogrodzeniu terenu. Aby zaszło „wtargnięcie” opisane w art 193 kk, teren musi być ogrodzony, ale wtargnięcie na nieogrodzony teren prywatny, na przykład łąkę, pole uprawne itp dalej jest wykroczeniem.

    • bo psiarze mają prawo dręczyć ludzi (w tym dzieci) rzucającymi się psami, szczającymi i srającymi na trawkę pod oknami, bo prawa zboczeńców są ważniejsze od praw gojów tubylczych

    • Teren wpólnoty mieszkaniowej najczęściej ma w sobie uliczki ogólnodostępne, myślę że jakby teren był ogrodzony to taki zakaz powinien jak najbardziej być zgodny z prawem.

    • Jesli juz to teren prywatnym calej wspolnoty, czyli kazdy mieszkaniec tejze wspolnoty ma prawo wyjsc tak samo z dzieckiem na spacer jak i z psem.

  1. Wspólnota ma prawo wprowadzic regulamin porządkowy korzystania z części wspólnych. Złamanie tego regulaminu może rodzić konsekwencje cywilne, a w niektórych sytuacjach i karne. Np. z art 51 kw. O ile samo wprowadzenie psa nie można uznać za wykroczenie, to jednak zanieczyszczenie trawnika przez owego psa można już uznać za rażące naruszenie zasad współżycia społecznego. Podobnie robienie głośnego remontu poza czasem wskazanym w regulaminie też może skutkować mandatem z art 51.

    • Przeciez to jest oczywiste i nie podlega dyskusji nawet bez wewnetrzneg regulaminu wspulnoty to reguluje Kodeks Cywilny.

  2. W przypadk gdy zakaz obowiązuje na szlaku turystycznym np. narodowego parku, również należy to potraktować jako „w kategoriach prośby”?

      • Nie. Nie może Ci myśliwy psa odstrzelić. Jedynie co to leśniczy za puszczenie psa wolno może dać mandat, bodajże (nie jestem pewny co do kwoty) 500 zł.

        • Myśliwy może ustrzelić Ci psa i ma do tego pełne prawo pies ubiegający luzem w lesie jest traktowany jako dziki pies a takie się strzela

  3. Co z tego, że po dwójce właściciel sprzątnie jak po 1 nawet się nie da? Widziałem w życiu kilka latarni przerdzewiałych na wysokości psiej nogi (jedna nawet upadła na samochód). Kto za to odpowiada?

    • Serio? Zwróć uwagę że te przerdzewiałe latarnie są przy ulicy lub chodniku. Oznacza to że zżera je głównie sól. Latarnie oddalone od ciągów, głębiej na trawniku jakoś nie rdzewieją.

      • Nie do końca się zgodzę z tobą. Osobiście nie pozwalam swojemu psu sikać na samochody, latarnie i podobne rzeczy.

      • Bywalam niejednokrotnie w Hiszpanii, tam nie ma tył trawników co u nas i psy walą na chodniki. Właściciele sprzątający, a potem polewaja z butelki wodą z mydlinami. Zarówno po siusiu jak i dwójce. Da się. Żeby nie było, sama mam psa, po którym sprzątam

  4. Ciekawe kto sprząta po kotach w piaskownicy które bardzo chętnie z niej korzystają jak z kuwety w przeciwieństwie do psów?!!!

  5. W tym kraju trzeba trzymać obywatela za mordę. Prawa się nie przestrzega, ani nie egzekwuje. Większ nie sprząta po psach, to nic dziwnego że takie znaki się pojawiają.

  6. czyli można srać i szczać pod oknami i przy miejscu zabaw dla dzieci, można dręczyć ludzi spuszczanymi bezkarnie rzucającymi się psami (bo nie gryzą dobrych ludzi), podły terror zboczeńców wobec ludności Polski

    • Pokaż mi miejsca ogrodzone dla psów gdzie można je spuszczać. Przynajmniej 2 na każdym osiedlu. Aaaa nie ma? A bezpańskie koty szczają do piaskownicy i jest to ok tak?

  7. Przecież Ja go tam nie wprowadziłem ( bo sam musiałbym tam wejść najpierw i pies wejść za mną prowadzony na smyczy) ” ta cholera sama tam wlazła” ;)
    Poważniej, fakt samo spacerowanie z psem OK, warunek że nie zagraża innym współużytkownikom przestrzeni publicznej, zarówno pod względem poczucia bezpieczeństwa, ugryzienie,,uderzenie, gonienie rowerzysty itp, jak i sanitarnym (defekacja) o placu zabaw już w tym kontekście nie wspomnę bo czyż jako rodzic opiekun nie mam prawa wymagać bezpieczeństwa swojego dziecka, a czy zasikany i zasrany plac zabaw, piaskownica są bezpieczne dla dziecka?

    Oczywiście jest aspekt gdzie ten pies ma defekować, i sprzątnięcia tego przez właściciela (opiekuna- wyprowadzającego) , ale czy sprzątają , a nawet jeżeli to czy dołożą wyniesionego zasikanego piasku, czy nie zostaną cząstki kału i moczu , czy nawet w woreczku i dedykowanym pojemniku – koszu na odchody nie generują dodatkowych zagrożeń, nie wiem, jakieś na pewno tak, z drugiej strony jest dobrostan zwierzęcia i możliwości właściciela .

    • Kupa na trawniku rozkłada się szybko zasilając go w składniki odżywcze. Ile ta sama kupa będzie się rozkładać w plastikowym worku? Pies załatwiający się w piaskownicy jest wg. mnie karalny i niedopuszczalny. To samo z kotami. Śmietniki z odchodami to tykającą bomba biologiczna bo nie są opróżniane codziennie. Brak wybiegów dla psów, takich z prawdziwego zdarzenia. Nawet niech będą platne, ale zadbane, ogrodzone, codziennie podlewane, żeby można było psa puścić. O gonieniu biegaczy, rowerzystow, i pieszych nawet nie ma co pisać bo to też poniżej krytyki. Wprowadzanie psa na teren plac zabaw to nic strasznego, pod warunkiem że opiekunowie i pies są dobrze wychowani i mają poczucie odpowiedzialności. Częściej większym zagrożeniem dla dziecka jest York źle wychowany niż dobrze wychowany owczarek niemiecki.

    • Nie możesz, bo jest to wykroczenie. Zakazy są stawiane przez władzę, a tu mowa o znakach stawianych przez osoby prywatne. Ja wiem, że dla człowieka o niskim ilorazie inteligencji to ciężkie do zrozumienia, ale tak już jest.

        • Nikt mi nie strzeli, bo poza ćwiczeniem umysłu rozwijam również ciało. Wysokie umiejętności w dziedzinach samoobrony i sztuk walki, oraz stała praca nad umysłem daje mi niebywałą przewagę nad zwykłopolakiem takim jak Ty.

  8. Szkoda że takie orzeczenie powstało. Niestety żyjemy w kraju w jakim żyjemy i tu prośba jednego przez drugiego jest traktowana jakby jej nie było. W krajach cywilizowanych jakby człowiek widział taką tabliczkę to by tam z psem nie wszedł, nawet by mu to do głowy nie przyszło. Ale tam jeden drugiego szanuje. Nie bez kozery jesteśmy nazywani Meksykiem Europy…

    • Aha to jak ja sobie na trawniku pod blokiem ustawię tabliczkę „zakaz chodzenia” albo „zakaz głośnych rozmów” to ludzie mają się do tego stosować? Na swojej prywatnej posesji niech każdy sobie zabrania czego chce. U mnie w mieście też się tacy mądrzy znaleźli, którzy publiczne trawniki traktują jak prywatne ogródki i kwiatki sadzą, a jak się z psem wychodzi na trawę to ryja drą. Tylko co mnie ich kwiatki obchodzą? ja podatki płacę, jestem mieszkańcem gminy, po swoim psie sprzątam, więc sobie nie życzę, żeby mi ktoś dyktował po którym trawniku mogę z psem chodzić, a po którym nie.

      • Publicznie trawniki spoko, ale trawniki między blokami to własność spółdzielni i spółdzielnia może uchwalić taki zakaz, i czy płacisz podatki, czy nie nie ma tu żadnej różnicy. Jeżeli mówisz o terenach miejskich to się zgadzam, skoro sprzątasz to nie ma żadnego problemu. Aczkolwiek mi dalej kultura przeszkadzałaby w puszczaniu mojego psa tam gdzie ktoś prosi, żeby go nie było. Mnie zwyczajnie coś poza moim komfortem też obchodzi i nie lubię robić ludzom na złość dla samej zasady.

    • Jak komuś przeszkadzają sąsiedzi bo psa wyprowadzają to polecam
      przeprowadzkę do własnego domu na ogrodzonej działce. Rozumiem, że komuś
      przeszkadzają osrane trawniki. Mnie też przeszkadzają, dlatego sprzątam
      po swoim psie. Sprzątam tez po sąsiadach kipy, butelki, potłuczone szkło bo tak samo mi przeszkadzają. Mnie za to przeszkadzają też bandy dziaciaków drące
      ryja pod oknem, ale znaków nie stawiam bo rozumiem, że
      sam na swoim osiedlu nie mieszkam. Janko w cywilizowanych krajach są te same problemy, a zachód nie różni się specjalnie jakimś wzajemnym do siebie szacunkiem. W Londynie tak samo w zęby można dostać od kibola.

      • Ale ja nie pisałem o tym czy można wyłapać wpierdol, ewentualnie czy ludzie są kulturalni w innych krajach. Pisałem tylko o tym że jak na zachodzie jest tabliczka „nie wchodzić” to nikt tam nie wejdzie i nikt nie pomyśli jak ten zakaz ominąć. A tutaj już tak jest.

    • W krajach cywilizowanych nie ma takich zakazów przy wspólnotach – bo ludzie potrafią posprzątać po swoim czworonogu. Sam mam psiaka i zawsze w każdej kurtce, bluzie, spodniach jakiś zapasowy woreczek na czarną godzinę się znajdzie. To jest kwestia kultury u ludzi, a raczej jej braku.

  9. witam, a jak się ma to wszystko do spacerowania z psem po plażach Polskich???To naczy ze wszedzie można?

  10. To jest chore, a mianowicie już wyjaśniam. Plac zabaw dla dzieci i pies sika sra, i później dzieci bawią się w tym piaseczku, kolana sprawa nie każdy kocha psy aż tak bardzo żeby je wszędzie tolerować, kolejna sprawa połowa właścicieli nie sprząta po swoim psie, kolejna rzecz wiele osób jest uczulonych na sierść i wyjście na plac pełen futra nie będzie wielu osobom na rękę, jeszcze można by wymieniać długo minusy. Nie mam nic do psów też mam psa ale szanujmy się na wzajem, pojęcie przestrzeni publicznej do poprawki i jakieś granice musza być

  11. niech mi ktos powie w takim razie gdzie z tym psem mozna wyjsc? Bo zaraz bedzie mi sie musial w mieszkaniu do toalety nauczyc zalatwiac. Przed blokiem nie, na trawie nie, w parku nie… te zwierzeta maja sie nauczyc latac? Nie mowie o placach zabaw, bo tam nikt oprocz samych rodzin z dziecmi z psem nie wchodzi, bo i po co? Nie widze sensu, zeby z psem wchodzic tam gdzie jest gromadka dzieci, bo po co? Tak robie tylko osoby wchodzace na te place juz ze swoimi dziecmi plus pies przy okazji. Jest coraz mniej zieleni, a tu jeszcze nigdzie nie wolno. Piszecie o tym, zeby szanowac wasze zakazy, ale gdzie my do jasnej z tymi psami mamy wychodzic? Co rano do lasu? Jak jestescie tacy empatyczni w stosunku do siebie, to pomyslcie tez w druga strone. Co do sprzatania kup, nie ma sprawy – ale niech ktos w koncu pomysli o ustawianiu koszy troche blizej niz co kilka kilometrow drogi, bo spacerowanie z kupa w worku przez kilka minut sprawia, ze wiekszosc tego nie sprzatnie. Proste rozwiazania, tylko po co.

  12. Ale nie sprzatanie po swoich pupilach powinno być surowo , podkreslam surowo karane jak rowniez chodzenie bez smyczy
    Nico52 !!!!

  13. Jestem przeciwna wszelkim zakazom wstępu na tereny zielone, bo bądźmy szczerzy… Jeśli ktoś mieszka w środku miasta to nie ma za dużego wyboru miejsc na spacer z psem. Nie wspominając już o osobach, które posiadają szczeniaczki o sile zwieraczy do najbliższego trawnika…. Sama mam 5 miesięcznego psa i dobrze wiem że jeśli nie pozwolę mu sie wysikać na trawę przed domem to zrobi to na chodniku przed domem, albo pod nogami pierwszego napotkanego przechodnia (z ekscytacji). Kupska też niech psiaki robią gdzie chcą, ALE służby miejskie powinny nadzorować czy właściciele czworonogów sprzątają po swoich pupilach.
    Tak jak wspomniałam… mam 5 miesięcznego psa. ZAWSZE po nim sprzątam i uważam że nie ma nic gorszego niż pozostawione na trawniku miny!
    Jako właściciel psa tez chcę się cieszyć czystym trawnikiem, po którym można swobodnie spacerować.
    Inną bardzo ważną sprawą są choroby przenoszone wraz z kupami…. Mam psa rasowego i ostatnią rzeczą jaką bym chciała, to to aby mój futrzak zaraził się jakimś paskudztwem.
    Dużo osób pisze tutaj o właścicielach, którzy nie sprzątają po zwierzakach, ale najczęściej są to osoby starsze lub dzieci i oczywiście typowe osiedlowe czarne owce ;)
    Wszyscy właściciele psów rasowych, jakich poznałam, sprzątają po swoich pupilach bo dobrze wiedzą że to też dla ich dobra. A gdy ktoś płaci kilka tysięcy za psa to najczęściej bardzo mu na nim zależy.

  14. Nielegalne to powinno być posiadanie piesków przez ludzi, którzy nie wiedza ze trzeba po nich tez posprzątać. Dziwnie się ludziom, którzy decydują się na psa, a później zapominają ze to tez obowiązek. Ja sama kupuje woreczki ale są tez darmowe woreczki na mieście. W parku obok mnie jest Stacja Dora z eko woreczkami Pucek i ludzie z nich korzystają. Oby więcej takich stacji i ludzi, którzy fajtycznie dbają o pieski ale tez nasza planetę.

  15. Tereny wolne od psów są potrzebne choćby dla osób, które chcą w spokoju pospacerować czy usiąść nie rozglądając się dookoła, dla osób mających lęki przed psami itd.
    Domaganie się wejścia wszędzie z psem to rodzaj egoizmu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *