1. Home -
  2. Społeczeństwo -
  3. Jeśli zachowujesz się w sklepie w ten sposób, jesteś na "czarnej liście" kasjerów

Jeśli zachowujesz się w sklepie w ten sposób, jesteś na "czarnej liście" kasjerów

Współczesny tryb życia sprawia, że wiele osób nie znajduje rano czasu na codzienne obowiązki, w tym zakupy. Przez dojazdy do i powroty z firm oraz wyczerpujące prace domowe jedynym momentem na zakupy w sklepie spożywczym bywają późne godziny wieczorne. Jednak przychodzenie tuż przed zamknięciem nie zawsze podoba się pracownikom w handlu. Przypomina to raczej proszenie się o bycie na ich „czarnej liście”.

Niektórzy ludzie planują zakupy w ostatnich minutach przed zamknięciem sklepu z różnych przyczyn. Jedni mają nieregularny harmonogram pracy, a drudzy za wszelką cenę starają się uniknąć tłumów; wchodzą do sklepu niedługo przed zamknięciem, aby spokojnie poczytać etykiety. Niekiedy kilkanaście minut może zdecydować o tym, czy ktoś zdąży zrobić zakupy, czy będzie musiał radzić sobie bez jedzenia na kolację i śniadanie.

Sklep nie może odmówić obsłużenia klienta z uwagi na jego rasę, płeć czy kolor skóry

Sklep na ogół nie ma prawa odmówić klientowi obsługi – każdemu przysługuje prawo do zakupu towarów. Zgodnie z art. 135 Kodeksu wykroczeń ukrywanie towaru lub bezpodstawne odmawianie jego sprzedaży jest karalne grzywną.

Kiedy sprzedawca lub usługodawca mogą odmówić obsługi? Gdy zachowanie klienta łamie prawo, regulamin lokalu albo dobre obyczaje – jeśli klient zachowuje się agresywnie, wulgarnie lub zakłóca porządek w sklepie, restauracji czy innym miejscu publicznym, nie uregulował płatności, zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa, jest nietrzeźwy, odurzony albo w sklepie nie ma pożądanego przez niego towaru. Nie wolno odmawiać klientowi sprzedaży ze względu na rasę, płeć, religię, niepełnosprawność itp.

Klienci „last minute” mierzą się z nerwowymi spojrzeniami personelu

Z jednej strony klient ma prawo wejść do sklepu w godzinach jego otwarcia i oczekiwać obsłużenia, z drugiej – pracownicy oczekują przestrzegania zwyczajów dotyczących wyjścia najpóźniej o wskazanej na drzwiach godzinie. 

Formalna godzina zamknięcia sklepu nie zawsze odzwierciedla faktyczny koniec pracy personelu. Pracownicy po zamknięciu kas muszą jeszcze posprzątać i przygotować wszystko na kolejny dzień. Zwykle zaczynają to robić jeszcze przed oficjalnym zamknięciem sklepu dla klientów, aby szybciej się z tym uporać. Stąd biorą się nerwowe spojrzenia w stronę osób, które wbiegają w ostatniej chwili i np. przechodzą po świeżo umytej podłodze, a potem szwendają się między regałami, mimo że sklep zostanie zamknięty za minutę.

Rozwiązaniem na próbę mogłoby być odróżnienie godziny zakończenia sprzedaży od godziny zamknięcia sklepu

Prostym sposobem na złagodzenie opisanego problemu wydaje się wprowadzenie, przynajmniej testowo, rozróżnienia między godziną zakończenia sprzedaży a faktycznym zamknięciem. Przykładowo, sklepy mogłyby informować klientów, że zakupy należy zakończyć do 20.45, natomiast o godzinie 21.01 na terenie sklepu nie powinno być już nikogo poza pracownikami. 

Kwadrans wydaje się wystarczającym buforem. Czytelny komunikat dawałby klientom realną informację o czasie potrzebnym na obsługę przy kasie, a kadrze pozwalał spokojnie domknąć obowiązki.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi