Zastanawialiście się czemu Microsoft (Xbox) czy Sony (PlayStation) sprzedają sprzęt zbliżony w swoich właściwościach (przynajmniej kiedyś i w teorii) do komputerów dla graczy, a jednak robią to znacznie taniej? Ponieważ tak naprawdę sporą część pieniędzy zarabiają dopiero na abonamentach czy prowizjach od sprzedaży i tworzenia gier. To inwestycja. I podobnie jest z drukarkami. 

Drukarki to nie jest drogi sprzęt. Osobiście mam droższą myszkę, niż drukarkę (a właściwie, niż urządzenie wielofunkcyjne), choć mam wrażenie, że w tym drugim wypadku wykorzystano o wiele więcej nowoczesnych i kosztownych technologii. Producenci drukarek często jednak decydują się na stosunkowo niskie ich ceny sprzedaży, ponieważ mają nadzieję, że to z ich strony inwestycja w klienta, który następnie przez lata będzie kupował tusze.

Klienci jednak często wybierają alternatywę w postaci nieoryginalnych zamienników lub też nawet sami starają się napełniać kartridże przy użyciu… na przykład lekarskiej strzykawki. Czy takie rozwiązanie jest w ogóle legalne i bezpieczne dla naszego urządzenia?

Czy stosowanie zamienników tuszu do drukarki jest legalne?

Legalne: tak. Ale doczytajcie poniższe zastrzeżenia. Generalnie stosowanie nieoryginalnych zamienników nie narusza prawa, natomiast mogą się pojawić scenariusze, w których do naszych drzwi zapuka policja. Taki scenariusz jest możliwy w sytuacji, gdy producent nieoryginalnych tuszów sprzedaje podróbki, w mniej lub bardziej dosłowny sposób podszywając się pod jednego ze znanych producentów. Prawo własności przemysłowej i Kodeks karny przewidują dość surowe konsekwencje dla twórców i sprzedawców podróbek. Czy bezpieczny jest nabywca?

Z pomocą drukarki 3D zbudujesz dom w 24 godziny. Ale czy prawo jest gotowe na druk 3D w budownictwie?

Niektórzy prawnicy uważają, że nabywcy podrabianego kartridża można zarzucić paserstwo, a pogląd ten znajduje odzwierciedlenie praktyczne w wielu państwach Unii Europejskiej. Generalnie jednak w Polsce karanie za posiadanie podróbek nie jest powszechnie przyjętą praktyką. Natomiast czysto teoretycznie rzecz ujmując, istniejące przepisy umożliwiałyby wyciągnięcie konsekwencji wobec nabywców podróbek. Dotyczy to zresztą nie tylko tuszów, ale i perfum, butów, etc.

Od podróbek należy odróżnić zwykłe zamienniki, w których sprzedawca nie stara się wprowadzić w błąd co do tożsamości producenta tuszu, ani nie korzysta ze znaków towarowych znanych firm produkujących drukarki. W takim wypadku trudno jest mówić o odpowiedzialności prawnej z tytułu sprzedaży czy zakupu takich towarów, chociaż producenci tego typu rozwiązań od czasu do czasu muszą liczyć się z przegranymi bataliami – choćby dlatego, że podrabiają technologie wtryskiwania tuszu, które patentują myśląc o swoich drukarkach renomowani producenci. Nie ma też niczego sprzecznego z prawem w napełnianiu kartridża strzykawką.

Stosowanie zamienników tuszu do drukarki a gwarancja

Należy natomiast mieć na uwadze, że korzystanie z nieoryginalnych zamienników lub samodzielne napełnianie kartridża tuszem, może być przesłanką odmowy naprawy drukarki w ramach gwarancji lub rękojmi, jeżeli producent zorientuje się, co zrobiliśmy. Producenci w zasadzie zawsze wzywają wyłącznie do korzystania z wyprodukowanych przez nich kartridżów, starając się przekonać jakością i bezpieczeństwem wykonania.

No Blade Runner wymięka. Zobaczcie jak już dzisiaj wykorzystujemy druk 3D w medycynie!

W materiałach promocyjnych producentów czytamy często o lepszej jakości wydruku, o tym, że oryginalne tusze starczają na dłużej, no i przede wszystkim o tym, że ich korzystanie jest lepsze dla zdrowia naszej drukarki. Nie dziwi takie podejście ze strony światowych liderów domowego druku, ponieważ po pierwsze – robią drukarki głównie po to, żeby sprzedawać do nich tusze, a następnie może im się obrywać za straty i uszkodzenia spowodowane przez korzystanie z nieoryginalnych zamienników, za które przecież nie odpowiadają. Ale złą sławą zostaje zwykle okryty wtedy producent drukarki.