Amazon przypomniał sobie o niefortunnym zamówieniu, po czym pokazał, że jednak nie ma sobie równych w obsłudze klienta

Gorące tematy Technologie Zakupy dołącz do dyskusji (123) 30.01.2019
Amazon przypomniał sobie o niefortunnym zamówieniu, po czym pokazał, że jednak nie ma sobie równych w obsłudze klienta

Tomasz Laba

Po miesiącu Amazon przypomniał sobie o niefortunnym zamówieniu, po czym pokazał, że jednak nie ma sobie równych w obsłudze klienta. Nie pozostaje mi nic innego, jak cofnąć wszystko złe, co na jego temat powiedziałem. 

Kilka tygodni temu opisałem przygody, jakie przytrafiły się mojej ciotce w związku z pechowym zamówieniem w niemieckim oddziale Amazon. Od dnia zakupu do ostatecznego odebrania przesyłki minął prawie miesiąc. W międzyczasie obsługa klienta Amazon próbowała dojść do tego, jak to się w ogóle stało, że czytnik przez kilka tygodni nie opuścił nawet magazynu. Ostatecznie obsługa anulowała zamówienie. Jedynym pocieszeniem było przypisanie do konta środków w wysokości takiej, aby ponowne zamówienie Kindle wyrównało różnicę w aktualnej cenie (pierwotnie czytniki zamówiono w trakcie trwania promocji). Czytniki w końcu trafiły do adresata i na tym historia tego zamówienia się skończyła.

Do czasu, aż odebrałem telefon od ciotki, która powiedziała mi, że Amazon znowu wysłał do niej długiego maila. Tym razem wiadomość była po polsku, a jej nadawcą był sam… Magnus Vader. Muszę przyznać, że po jej lekturze zmieniłem swoje zdanie na temat obsługi klienta Amazon. Stanowczo stwierdzam, że gigant pokazał wielką klasę, której polskie sklepy mogłyby się nauczyć.

Według otrzymanych przez nas informacji, przy realizacji Pani zamówienia w grudniu 2018,  doszło do problemów systemowych przy czym niestety, pomimo wielu prób z Pani strony, nie wykazaliśmy się w naszych staraniach rozwiązania zaistniałego problemu.

W imieniu firmy Amazon, chciałbym przeprosić Panią za wszelkie nieprzyjemności powstałe w związku z powyższym zamówieniem. Mogę potwierdzić zarazem, że wraz z kierownictwem naszego działu, starannie przeanalizowaliśmy przyczyny, z powodu których Pani zamówienie nie zostało wysłane oraz wszelkie błędy popełnione przez nasz dział. Błąd systemowy procesu wysyłki został zidentyfikowany i skutecznie rozwiązany.

Zamówienie Amazon

Nie ma tu zatem mydlenia oczu. Problem zidentyfikowano i naprawiono. Ponadto zapewniono mnie, że wszystkie rozmowy, które odbyliśmy z konsultantami przeanalizowano oraz wyciągnięto z nich wnioski. Co prawda nie zagwarantowano tego w wiadomości, ale mam przeczucie, że ten konkretny przypadek zamówienia mojej ciotki pojawi się w materiałach szkoleniowych dotyczących obsługi klienta. Na koniec jednak pozostawiono na lepsze.

Amazon sam z siebie zaproponował coś na otarcie łez związane z pechowym zamówieniem. W ramach przeprosin zaoferowano wysłanie dwóch etui do kupionych czytników oraz bon o wartości 25€, który został przypisany do konta ciotki. Jest ważny do wykorzystania przez najbliższe 6 miesięcy. To o tyle ciekawe, że w zupełności wystarczyło mojej ciotce to, że cena Kindle przy ponownym zamówieniu została obniżona do promocyjnego poziomu. Tymczasem wartość zaoferowanych przez sklep bonusów praktycznie zrównuje się z wartością pojedynczego czytnika.

Raz jeszcze pragnę przeprosić za zaistniała sytuację i mam nadzieję, że skorzysta Pani z naszego serwisu w przyszłości, pomimo tego niefortunnego doświadczenia.

Wynika z tego jasno, że Amazon jednak potrafi w obsługę klienta. To fakt, że jest organizacyjnym gigantem i pomyłki są normalne przy takiej skali działania. Moja ciotka miała akurat pecha, że trafiło na nią. Mimo wszystko dobrze wiedzieć, że w ostatecznym rozrachunku ten gigant potrafi dostrzec tego malutkiego klienta.

123 odpowiedzi na “Amazon przypomniał sobie o niefortunnym zamówieniu, po czym pokazał, że jednak nie ma sobie równych w obsłudze klienta”

  1. Cyba czas pożegnać się z SW. Zamiast prawdziwych felietonów fundujecie jakieś pseudo opowieści. Nic w tym niezwykłego, żeby rozpisywać takie wypociny.

  2. Tak to jest na zachodzie… pewien rodzaju standard. W PL jest to cos nad czym trzwba sie rozposywac bo PL dorobkiewicze izawsze będą robic w konia klienta… widzimy to w np reklamacjach serwisowych… jak sprzet nie dziala to zawsze z winy KLIENTA. Artykuł spoko pokazujacy jak sie powinno traktować klienta gdy da sie dupy. Dalo jeszcze PL pseudo biznesmenom do tego

    • To faktycznie trafiasz na jakieś słabe serwisy… Mi się nie zdarzyło, żeby serwis zganiał winę na użytkownika, co więcej raz, czy dwa nawet jeżeli faktycznie tak było i tak dokonał naprawy w ramach gwarancji…

      • Mi niedawno Xiaomi Polska odmówiło reklamacji bo nie dałem oryginalnej ładowarki wraz z telefonem. Sprawę kieruję do sądu bo się z dziadami kopać nie będę.

          • No cóż, można nie walczyć o marne 600 PLN, ale firmy tylko na to liczą. Ja im nigdy nie odpuszczam i jeszcze mi się nie zdarzyło przegrać. Ty jak chcesz to wywalaj uszkodzone telefony na gwarancji i leć po nowe. Ja o swoje prawa mogę walczyć.

          • Tylko głąb nie używa oryginalnej ładowarki, a potem płacze.. Doucz się trochę jak działa proces ładowania, a może zacznij od takich podstaw jak np. Co to jest napięcie, natężenie. Wstyd mi za takich jak ty

          • To wytłumacz mi geniuszu na czym polega roznica ladowania akumulatora oryginalna ladowarka i inna o takich samych parametrach.

          • Taa, te same parametry xD wydrukowane u Chińczyków w fabryce i kupione za 5.99, a potem płacz, że nie ładuje. To samo z kablami xD

          • Tak te same parametry. Na czym polega roznica przy ladowaniu ladowarka A czy ladowarka B o tych samych parametrach.

        • Szanowny. Coś Ci się pozajączkowało. Kupiłeś telefon z ładowarką. Jak chcesz dostać nowy, to musisz zwrócić kompletny zestaw stary. Przecież sprzedawca musi się rozliczyć z producentem.

      • Ja zawsze chwalę HP, tyle że, nie polski oddział, a w Irlandii. Drukarka kupiona w Polsce padła po 13 miesiącach, jakiś błąd pamięci. Polski serwis oczywiście gadka typu, po gwarancji, do widzenia, kup nową. Napisałem do Irlandii, poprosili o adres, za dwa dnia miałem maila, że kurier przyjedzie z nową drukarka a starą wpakować w pudełko i oddać kurierowi. Nowa działa do dziś, już ponad 2 lata. Dzięki takiemu podejściu mają wiernego klienta i darmowy PR

        • Ja kiedyś zgłosiłem uszkodzenie subwoofera w Creative. Dostałem maila po Polsku że na następny dzień wyślą nowy subwoofer z Dublina. Ze starym mam zrobić co uważam. Dziwne jest natomiast ze po tym jak otrzymałem nowy głośnik usterka przestała występować po jakimś czasie w starym i oba były sprawne. (zgłaszałem przegrywanie sygnału na gnieździe audio)

        • Nie ciesz się za bardzo. Ja mam starego HP i coś się skiepściło w software. Prosiłem o pomoc. Odpisali, że za stary model i nie suportują. Ale trzeba oddać HP, że hardware działa bez zarzutu, chyba dobre 10 lat.

    • bzdura. zarówno ja, moja żona jak i znajomi uznaliśmy że obsługa klienta na zachodzie lezy i kwiczy. aż stwierdziliśmy że pod względem reklamacji, problemów z zamówieniem czy choćby zrozumieniem klienta to w Polsce jest naprawde nieźle i nie tylko jest pewnego rodzaju szacunek do klienta (oczywiście normalnego klienta) ale również profesjonalne podejście w stylu „zależy mi żeby było dobrze”. w UK niestety trzeba się przyzwyczaić że jest ok jak jest ok, ale jak coś pójdzie nie tak. ehh…. jakbyś zobaczył Win98 sypiace bluescreeneami po instalacji sterownika. nie mówiąc o nieuczciwych praktykach w Niemczech które tworzy wirtualne sklepy w Polsce czy w UK tak konstruujac sklepy internetowe żebyś czasami nie zauważył że kupujesz w Niemczech (co samo w sobie niby przecież w niczym nie przeszkadza dopóki zamówienie które miało przyjść na drugi dzień idzie 2 tygodnie a miły Pan Ahmed tłumaczy Ci ze przecież idzie z magazynu w Niemczech). Amazon. wciaz mam mieszane uczucia. jak wszystko idzie sprawnie to nie mam zastrzeżeń ale nie daj boże dostaniesz maila ze przesyłka (która szła do Twojego biura ) z niewiadomych przyczyn nie dojdzie w środę, ale w sobotę. przy próbie zmiany adresu doręczenia (bo biuro jest zamknięte w soboty) trafisz na takie ściany i problemy ze na koniec zostajesz bez produktu i czterema miesiącami Prime gratis. choć. dział Kindlea uważam za pomocny. może mają inna firmę która się tymi produktami zajmuje.

  3. Standardowy amerykański serwis klienta.
    Jeśli nie doszło replacement + bonus na otarcie łez, żeby klient czasem gdzie indziej nie poszedł.

  4. Mojej ciotce spoznili sie z wysylka Kindle, to juz material na jeden artykul. Potem jednak wyslali i dorzucili gratis etui – drugi. A przebil wszystkich geniusz „kupiłem starter w T-Mobile i przeniosłem do Play, oszczędziłem kila zł, a potem napisałem do rzecznika Play poinformować, ze Ci jego sprzedawcy to oszusci”. Masakra, to jest po prostu masakra. Ta notatka i poziom nowych autorów jest kilka metrów ponizej dna. A anglista Pająk z prawnikiem Kralką puszczają na „blogu blisko technologii, prawa, społeczeństwa” wszystko jak leci. Bez czytania zaprewne, bo gdyby to wcześniej przeczytali, to nie jest moliwe, zeby te knoty puścili pod swoim adresem.

    • Dzięki opisaniu sprawy na blogu z dużym zasięgiem został potraktowany lepiej, gdyż Amazon wiedział jak odwrócić sytuację na swoją korzyść. Ja miałem problem z płatnością kartą za głośnik. Pierwszy raz. Nic nie dało pisanie z Amazon, a promocja się skończyła. Do mnie ktoś ważny z Amazon nie napisał. Ba do nich jeszcze Faxu trzeba używać w komunikacji.

  5. Wszystko ładnie pięknie, ale pozostaje sztandarowe pytanie – czy gdyby ta historia nie została opisana na stronie internetowej, o zasięgu kilku tysięcy użytkowników, Amazon zachowałby się tak samo? Wątpię….
    To jedynie pokazało siłę mediów i że można załatwić sobie prawie wszystko, gdy firma poczuje strach przed stratami wizerunkowymi. Problem w tym, że nie każdy jest dosyć znanym „blogerem” i w takim wypadku sprawa pewnie dalej by się ciągnęła w nieskończoność…

    • Mylisz się. Amazon ma świetną obsługę klienta. Ani razu się nie zawiodłem, a były różne przypadki. Nawet taki, że telefon już po gwarancji zaczął wariować z siecią. Bez zbędnych pytań zaproponowali wymianę lub zwrot. Koszty zwrotu do UK poniosłem ja, ale po zeskanowaniu dowodu płatności zwrócili i to. I zaręczam ci, że nie było żadnych artykułów…

  6. Ale Pan tak na poważnie? Przez miesiąc zwodzili, w końcu anulowali zamówienie i łaskawie pozwolili kupić nadal w promocyjnej cenie, i to wszystko zostało przykryte PRową papką korporacyjną i typowym bonusem, który prawie nic ich nie kosztuje, a klient poczuł się jak król na włościach. W niczym jednak końcowy bonus nie zmienia faktu, że przez miesiąc nie potrafili rozwiązać problemu i mydlili oczy typowym zwalaniam na inne działy. A tekst, że „przeanalizowali problem i wdrożyli rozwiązanie” jest już tak oklepany, że wklejają go w każdego wysyłanego maila. Kilkukrotnie musiałem już korzystać z supportu Amazonu i w żadnym z nich nie mogę stwierdzić, że stanęli na wysokości zadania. Ostatnio na proste pytanie o dostępność jednego z produktów dostałem przydługawą odpowiedź od jakiegoś Muhameda tak łamaną angielszczyzną, że nie sposób było zrozumieć co właściwie chce mi przekazać. Nie popadajmy więc w zachwyty nad supportem tylko dlatego, że po miesiącach ściemniania dają ochłapy na pociechę. Osobiście wolałbym mieć problem rozwiązany w 3 dni niż darmowe etui po paru miesiącach.

    • Masz rację. 100% racji. Przez miesiąc zwodzili klienta. To nic, że po miesiącu umożliwili klientowi zakup we wcześniejszej cenie, to nic, że napisali osobny list z przeprosinami, to nic ze jeszcze dołożyli bonusy za 25 euro. Miesiąc zwodzili klienta.

      Jedyną akceptowalną rekompensatą dla urazonego klienta to wielomilionowe odszkodowanie, dwa lata wakacji all inclusive w Egipcie, klapki Kubota i cała kolekcja gangu swiezakow. Nie zapominajmy że winnym pomyłki powinny zostać odebrane majątki a ku przestrodze dorzucić jeszcze 2 lata pozbawienia wolności.

      • Niczego takiego nie twierdziłem, więc daruj sobie nadmiarowy sarkazm, bo Ci nie wychodzi. Uważam jednak, że szablonowe pisma i „prezencik” z przeprosinami nie zmazuje nagle miesiąca niekompetencji supportu. Twierdzenie autora po tylu przejściach, że support jest jednak zajebisty, bo w końcu towar dostarczyli i dali rabat, jest dość mocno przesadzone. Jako klienci dajemy się robić w dupę przez różne firmy, bo ci wiedzą, że ostatecznie ich dział PR naprostuje sprawę i będzie cacy. Należy więc z rezerwą podchodzić do takich działań, a nie dać się omamiać prezentami i twierdzić później wszem i wobec, że przecież nic się nie stało i każdemu może się zdarzyć. Właśnie dlatego firmy pozwalają sobie na coraz więcej, bo nie boją się utraty klienta – wystarczy dać mu w łapę na koniec i wysłać list od prezesa z przeprosinami. A klient myśli, że jest taki wyjątkowy, bo wielka firma schyliła się do niego maluczkiego.

        • Oczywiście, że przejaskrawiłem bo chciałem pokazać jak oceniam taką postawę jaką Ty prezentujesz.

          Znowu może to zabrzmi sarkastycznie bo wręcz ciśnie mi się na usta by zwracać się do Ciebie per Pan Nieomylny. I tak, owszem… każdemu się może zdarzyć. Amazon pracuje na przeogromną skalę i takie sytuacje stanowią ile procent? 0,0001%? 0,001%? Sorry ale wg mnie to Twoja opinia jest mocno przesadzona. Ok, bujali się z tematem miesiąc. To fakt ale kurcze… mleko się rozlało… masz wtedy jako klient dwie opcje… albo pozwolić by obsługa starła mleko, przeprosiła i dała jakiś bonus za fatygę albo dalej siedzieć przy usyfionym mlekiem stoliku i narzekać, że „posprzątanie stoli nie zmazuje niekompetencji obsługi”.

          Błędy, pomyłki, awarie, reklamacje zdarzają się wszędzie. Błędów nie popełniają tylko Ci co nic nie robią. O klasie firmy świadczy to w jaki sposób radzą sobie gdy taka sytuacja następuje a to wg mnie Amazon robi dobrze. Można teoretycznie gderać, że taka sytuacja nigdy nie powinna się wydarzyć ale ma to taki sam sens jak mówienie, że „nigdy nie powinno padać”.

          • Nie bardzo rozumiem jak interpretujesz moją postawę, ale odnoszę wrażenie, że się nie rozumiemy. Uważam się za świadomego klienta, wymagającego, ale sprawiedliwego. Nie robię w supportach gównoburzy, bo się spóźnili 2 dni z odpowiedzią na moje pytanie, ani nic w ten deseń. W całej rozciągłości popieram zachowanie końcowe Amazonu, wiele firm nie potrafi przeprosić choć spaprało sprawę. Nie mam też nic przeciw udobruchaniu klienta darmowym bonusem. Popatrz jednak jeszcze raz na tytuł tego artykułu i zastanów się czy naprawdę uważasz, że klient powinien podchodzić do działania firmy w ten sposób? Było źle, dali mi jakiś gratis, jest zajebiście, złego słowa o nich nie powiem. Czego na podstawie takiego podejścia klienta uczą się firmy, poza tym, że drobnym gratisem można przykryć każdą plamę. Zamiast kierować środki na rozwój supportu, jego doedukowanie i poprawienie działania, są one kierowane na PRowe rozwiązywanie problemu gratisami. Pewnie, że tak też można, pytanie tylko, które ktoś już tu w komentarzach zadał, czy identycznie została by załatwiona sprawa zwykłego Kowalskiego, który nie prowadzi bloga.

          • Ok, teraz trochę lepiej czuje o co Ci chodzi. Rzeczywiście być może turbo entuzjazm po tym, że Amazon posprzątał jak należy jest na wyrost względem tego, jak długa była obsuwa. Jednak warto docenić jednak klasę z jaką polityka firmy załatwia takie zdarzenia.

            Taka dygresja. Jak brałem ślub zamawiałem z jakiejś firmy zaproszenia, pudełka na ciasta, wizytówki, fiszki itp rupiecie spersonalizowane na ślub. Regulamin mówił, że np czas realizacji zamówienia to ok 6 tygodni. Zamówienie na rzeczy na samo wesele złożyliśmy na 10 tygodni przez ślubem. Mieli obsuwę, co chwila dzwoniliśmy i się dopominaliśmy, słysząc przeprosiny i że już niebawem się tym zajmą. paczka przyszła w czwartek ok 14:00 na dwa dni przed ślubem. Niestety na pudełkach i fiszkach popełnili błąd typu zamiast „Ślub Darka” było „Ślub Arka”. No i co, na to zamówienie czekaliśmy 9 tygodni, do ślubu dwa dni, dzwonię z reklamacją ale sprawa przegrana bo jesteśmy w D. Reklamacje przyjęli a my zaczeliśmy szukać planu awaryjnego. Na następny dzień niespodzianka. O godzinie 14:00 przychodzi kurier i dostarcza nam poprawione zamówienie. I tak okazało się, że coś na co potrzebowali 9 tygodni wg harmonogramu w przypadku wtopy w ciągu 24 h zdążyli zrobić nowy wydruk, spakować to, załatwić kuriera i zorganizować dostawę na dzień kolejny.

            No i niby lipa bo człowiek stresu się najadł ale jednak sposób załatwienia sprawy przerósł moje oczekiwania.

          • Świetna dygresja. I nawiązując z nią do tematu naszej dyskusji, czy na drugi dzień po ślubie poleciłbyś tą firmę znajomym bez żadnych zastrzeżeń? A jeżeli o supporcie Amazonu jeszcze mowa, to też mam dygresję, której wspominałem już w pierwszym komentarzu. Zadałem supportowi dość proste pytanie o dostępność pewnego, bynajmniej nie niszowego, produktu, o którym wiedziałem z innego źródła, że ma się pojawić w sprzedaży w styczniu. Dostałem rozwleczoną odpowiedź łamaną angielszczyzną, która sprowadziła się do stwierdzenia „jak będzie to będzie, może”. Na dzisiaj już wiem, że produkt pojawił się w sklepie na drugi dzień po mojej wymianie korespondencji z supportem. Czy to jest dobrze załatwiona sprawa po stronie supportu? Nie czułem się jakoś specjalnie usatysfakcjonowany taką odpowiedzią, więc daleki jestem od twierdzenia, że support Amazonu jest boski. I może faktycznie problematycznych spraw w całej działalności sklepu jest jakiś promil, jak wcześniej wspomniałeś. Pytanie jednak jaki jest odsetek spraw załatwianych przez support bez zbędnych ceregieli, zamiast spychania na inne działy lub odpowiedzi „kopiuj wklej” jak to bardzo się staramy, ale nam nie wychodzi i kończących się listem od prezesa i rabatem.

  7. Uważam, że Amazon zachował się bardzo OK i autor słusznie ich chwali i stawia za przykład. Bardziej mnie interesuje tylko czy autor naprawdę wierzy w to, że bez ukazania się artykułów na bardzo popularnym serwisie jakim jest SW sprawa faktycznie znalazła by taki finał ? Są dwie możliwości, albo autor faktycznie wierzy w to, że bez burzy medialnej Amazon tak by się zachował i wtedy z powodzeniem mogę zaliczyć go do grupy ludzi, którzy myślą uważają że ziemia jest płaska a w cyrku produkuje się cyrkle, albo cała sprawa to zwyczajna ustawka

    • Amazon jest zbyt dużą firmą, żeby przejmować się jakimś zagubionym zamówieniem, które opisał klient w kraju (z ich perspektywy) na końcu świata, to raz. Dwa – wątpię, żeby niemieckojęzyczna bądź anglojęzyczna obsługa klienta czytały artykuły na polskim blogu. Trzy – zamówienia nie składałem ja tylko moja ciotka. Pomagałem jej to ogarnąć pod względem językowym, a nie straszyłem obsługi klienta, że „napiszę o was w internecie”.

      • No ale przecież dział PR Amazonu raczej dostał automatyczny alert o artykule w pare godzin po tym jak się tu ukazał. Oczywiście potem musiał poczekać chwile w kolejce na to aż jakiś człowiek na niego spojrzał, ale potem to już było z górki – szybkie spojrzenie w ranking Alexy, policzenie potencjalnego kosztu „naprawy” vs hipotetyczne straty ze sprzedaży i od razu decyzja = podejmujemy się minimalizacji strat, dalsze postępowanie wg template’u nr 77 „wkurzony bloger”, severity 3/5.
        I tyle.
        Mniejsze znacznie firmy od Amazonu maja takie systemy, wiec raczej Amazon tez ma… ;)

  8. Są po prostu firmy z klasą. GoPro to świetny przykład. Kupiłem dawno temu GoPro HD i po kilku miesiącach ułamała się klapka przy zawiasie. Sprzedawca oczywiście mnie wysłał na drzewo, że to moja wina (chociaż kamera była używana tylko na basenie). Kolega zasugerował aby napisać wprost do GoPro czy mogą pomóc. Poprosili o dane kamery, kopię rachunku i wysyłkę na ich koszt (chyba do Amsterdamu). Po kilku tygodniach wróciła do mnie kamera i to na dodatek nowa ot co.

    Podobną sytuacje miała moja mama z Fitbitem. Spadł jej i wyłamała się klapka baterii. Napisałem do Fitbita z prośbą o informację gdzie można ją kupić. Poprosili o zdjęcie urządzenia razem z karteczką z napisanym kodem (pewnie jakiś antyfraud). I mamie wysłali nowego życząc zadowolenia z produktu :).

    Da się? Oczywiście, że się da. Ja jestem wiernym fanem GoPro po dziś dzień. Mama używa FitBita od lat.

    • GoPro I mnie zaskoczyło. bateria padala mimo wyłączonej kamery. nie miałem paragonu bo kamerę wygrałem. kilka maili, wysyłka do Holandii (na koszt GoPro), po czterech dniach roboczych odkąd wysłałem kamere dostałem ją z powrotem naprawiona. 4 dni. byłem naprawdę pod wrażeniem

  9. Napisali bo się fama rozniosła, ze to redaktor i tyle… jakby to był zwykły kowalski to pewnie zlano by temat … ot cała historia, a nie naiwna wiara w poprawę :)

    • Amazon jest zbyt dużą firmą, żeby przejmować się jakimś zagubionym zamówieniem, które opisał klient w kraju (z ich perspektywy) na końcu świata, więc argument chybiony

      • Amazon jest zbyt duża firma żeby nie rozpoznawać kto jest zwykłym losowym klientem, a kto opisuje swoje problemy na stronie z dużym zasięgiem, wiec Twój argument też jest inwalidą ;)

  10. Proszę Was… Zamówiłem sobie dysk ssd… Było to moje kolejne już zamówienie z Amazon (produkty sprzedawane i wysyłane przez Amazona) wszystko gładko, do ostatniego zamówienia.. Zamiast dysku przyszedł wibrator….
    procedurę wymiany produktu mają niezwykle uporczywą, wymagają własnej odsylki (drukowanie dziwnych etykiet) i potem oczekiwanie, aż łaskawie Amazon zwróci pieniądze. Koszt paczki to ok. 65 PLN

    Taka firma, pro elo konsumencka, a zwykłego zwrotu (z ich winy) nie potrafią porządnie ogarnąć.

  11. Amazon umie w obsługę klienta dopiero, gdy powstanie felieton opisujący to, że nie umie. Wcale mnie to nie dziwi. Gdyby coś takiego spotkało mnie, czyli osobę bez „blogerów” w rodzinie, to pewnie dalej bym czekał na tego Kundelka.

    • Amazon jest zbyt dużą firmą, żeby przejmować się jakimś zagubionym zamówieniem, które opisał klient w kraju (z ich perspektywy) na końcu świata. To nie jakaś mała, bazarowa firma, której opinia w google może skutecznie „zniszczyć” działalność

      • Amazon jest firmą z wielkimi magazynami w Polsce, do tego szykującym się do mocnego wejścia na nasz rynek – nie jesteśmy dla nich końcem świata, a nowym obiecującym rynkiem. Dbają o dobry PR przynajmniej w stosunku do redaktorów.

  12. „Nie ma tu zatem mydlenia oczu. Problem zidentyfikowano i naprawiono. Ponadto zapewniono mnie, że wszystkie rozmowy, które odbyliśmy z konsultantami przeanalizowano oraz wyciągnięto z nich wnioski.”

    Cóż za naiwność… I jeszcze na koniec ten kawałek o szkoleniach. MEGA BOMBA! Buhahaha… :) Pismo jest typowe, sam takie swego czasu pisałem w jednym z polskich korpo… Klient ma zostać dogłaskany, dopieszczony, klient ma uwierzyć, że jego nieprzyjemności nie powtórzą się więcej. Typowa korpo gadka. Dodatkowo, to, co zostało napisane we wcześniejszych komentarzach – gratisy/kupony/etc. na otarcie łez, żeby nie poszedł do konkurencji.

    Nie wiem kim jest ten cały Magnus, ale nie wydaje mi się, żeby choć spojrzał na tego maila. Przy czym ze sposobu w jaki zostało wymienione jego nazwisko wnioskuje, że to jednak ktoś znaczący w Amazonie…

  13. Ja zakupiłem części do kompa w trakcie pobytu w UK. Po około pół roku kiedy mieszkałem już w Polsce, siadła płyta główna MSI. Najpierw wysłali nową płytę główną do Polski, następnie ja odesłałem uszkodzoną do UK + dostałem zwrot kosztów wysyłki na polskie konto. Dla mnie bomba.

  14. Fajnie się zachowali w tym oddziale. Jednak hiszpański Amazon woła o pomstę do nieba. Średni czas oczekiwania na paczki – 2 miesiące, po czym dwa razy okazało się, że paczka nie dotarła, zamówienie anulowane. Zwrot z przewalutowaniem mega dla mnie niekorzystny… porażka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *