Zarobki lokatorów mieszkań komunalnych: za dużo, żeby płacić niski czynsz, za mało żeby opłacić coś więcej

Nieruchomości dołącz do dyskusji (16) 23.01.2019
Zarobki lokatorów mieszkań komunalnych: za dużo, żeby płacić niski czynsz, za mało żeby opłacić coś więcej

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Zarobki lokatorów mieszkań komunalnych wywołują czasem dylematy rodem z antycznej tragedii. Prawo do niższego czynszu nie przysługuje już osobom zarabiającym minimalne wynagrodzenie. Te mogą albo nie zarabiać pieniędzy i tkwić w ubóstwie, albo liczyć się z podwyżką czynszu ryzykując utratę dotychczasowego standardu życia.

Samorządy już od 21 kwietnia będą mogły sprawdzać zarobki lokatorów mieszkań komunalnych

Mieszkania komunalne przeznaczone mają pomagać osobom gorzej sytuowanym. Takim, które niekoniecznie mogą poradzić sobie z opłaceniem czynszu w realiach wolnego rynku. Liczba mieszkań jest ograniczona, z powstawaniem nowych jest w naszym kraju problem. Siłą rzeczy, lepiej sytuowani nie powinni w teorii zajmować miejsc w takich mieszkaniach. Z drugiej strony patrząc, przecież wyrzucenie takiej rodziny na bruk byłoby rozwiązaniem wręcz absurdalnym. Dlatego też istotne są zarobki lokatorów.

Jak podaje portal Money.pl, już 21 kwietnia 2019 r. w życie wejdą przepisy pozwalające samorządom na cykliczną weryfikację dochodów najemców. Zarobki lokatorów mieszkań komunalnych będą rozpatrywane w okresie trzymiesięcznym. Jeśli ktoś przekroczy ustanowiony przez gminę próg dochodowy, to czeka go podwyżka czynszu. Próg ten jest tożsamy z kwotą, do której można się w ogóle starać o lokal komunalny.

Organizacje prolokatorskie sprzeciwiają się nowym przepisom

Mające wejść w życie rozwiązania prawne wzbudziły sprzeciw ze strony chociażby Komitetu Obrony Lokatorów. Organizacja ta używa nawet określenia „konfiskacyjne podwyższanie czynszu.” Nie chodzi jednak o samą podwyżkę czynszu dla bogatszych mieszkańców lokali komunalnych. Istotą problemu jest sposób jej ustalania. W ustawie znalazł się zapis przewidujący, że w przypadku przekroczenia ustalanego przez gminy progu dochodowego, lokatora czeka podwyżka. Oczywiście, pod uwagę brany będzie średni dochód miesięczny przypadający na osobę w danym gospodarstwie domowym. Co gorsza, podwyżka wyniesie dokładnie tyle, ile nadwyżka ponad ten próg.

W teorii nie powinno to stanowić przesadnego obciążenia dla lokatorów. Z pewnością ustawodawca założył, że gminne progi będą przekraczane rzadko i o niewielkie kwoty. Ewentualnie, że w grę będą wchodzić rodziny, które osiągają dochody pozwalające bez trudu znaleźć mieszkanie na wynajem po cenie rynkowej. Problem niestety stanowią same uchwały samorządów. Bardzo często ustalać mają one progi na poziomie dość niskim. W przypadku Warszawy jest to na przykład 1983,14 zł brutto.

Czynsz nie może zabierać lokatorom mieszkań komunalnych przeszło połowy miesięcznych dochodów

Taki a nie inny zapis w ustawie zakłada, że średni miesięczny dochód w gospodarstwie domowym korzystającym z mieszkania komunalnego nie może przekroczyć tej kwoty. W takim przypadku podwyżka czynszu wyniesie tyle, ile nadwyżka. Jak wiadomo, płaca minimalna w 2019 r. wynosi 2250 zł.  W Warszawie dwie pracujące za najniższą krajową osoby przekraczają próg. Jeżeli wychowują przynajmniej jedno dziecko, to podwyżka czynszu im nie grozi. W przeciwnym wypadku, wzrośnie on przynajmniej o niecałe 300 zł.

Istnieje jeszcze jeden problem. Progi w przepisach prawa to kwoty brutto, tymczasem gospodarstwa domowe dysponują kwotami netto. Zgodnie z wyliczeniami Money.pl, już teraz czynsz pochłania przy takich założeniach 43% dochodów. To oznacza, że lokatorzy będący w porównywalnej sytuacji nie mogą sobie pozwolić na wiele więcej ponad opłacenie pozostałych rachunków. Tak skonstruowane przepisy z kolei uniemożliwiają im w praktyce zarabianie więcej. To z kolei oznacza, że osoby pozostające może nie tyle w biedzie, co wciąż dość trudnym położeniu, nie mają możliwości faktycznej poprawy swojej sytuacji życiowej. Komitet Obrony Lokatorów zauważa, że w Niemczech czynsz komunalny nie może przekraczać 30% dochodów. Dzięki temu nie stanowi on przesadnego obciążenia dla osób potrzebujących wsparcia mieszkaniowego ze strony państwa.

Można zjeść ciastko i nadal je mieć, trzeba by jednak w tym celu zmienić ustawę

Zrozumiałym jest, że samorządy chcą uniknąć sytuacji, w których osoby będące w stanie bez trudu wynająć sobie mieszkanie na wolnym rynku blokują miejsce w lokalach komunalnych. Nie można jednak nie zauważyć, że państwo nie powinno tego typu regulacjami utrzymywać lokatorów w problematycznej kondycji finansowej. Ciężko taką sytuację nazwać faktyczną pomocą, inną niż zapewnienie dachu nad głową. Oznacza to, że brak jakiegoś swoistego „wentylu bezpieczeństwa” w samej ustawie wydaje się być błędem. Gdyby też możliwa podwyżka czynszu wynosiła, dajmy na to, połowę nadwyżki ponad wyznaczony przez samorząd próg, problemy praktycznie przestałyby istnieć. Lokatorzy mogliby poprawiać swój byt a w miarę wzrostu ich dochodów, rósłby także czynsz.