Czy chciałbyś, żeby Hugo Boss lub Armani produkowali twój samochód? To czemu nosisz ich zegarek?

Gorące tematy Firmowy lifestyle Zakupy firmowe dołącz do dyskusji (197) 15.07.2019
Czy chciałbyś, żeby Hugo Boss lub Armani produkowali twój samochód? To czemu nosisz ich zegarek?

Jakub Kralka

W dzisiejszym odcinku firmowego lifestyle’u chciałbym poruszyć kwestię zegarków. Żeby to jednak zrobić na uczciwych zasadach, trzeba brutalnie powiedzieć sobie kilka słów prawdy.

Jakkolwiek przeważnie posiadacze zegarków tłumaczą swoją pasję intrygującymi mechanizmami, prezentem czy przyzwyczajeniem, co też się zdarza, dla wielu młodych osób wymarzony zegarek jest pewnego rodzaju wyznacznikiem statusu. Nawet w dobie Apple Watch młodzi prawnicy, przedsiębiorcy itd. za jedną z pierwszych wypłat (lub serii wypłat) kupują właśnie piękny, wymarzony zegarek.

Często zegarek nieprzyzwoicie w relacji do wypłaty drogi, gdyż w powszechnym obiegu można spotkać taki „mit”, że zegarek mężczyzny powinien być równowartością jego trzymiesięcznych pensji. Prywatnie zawsze odpowiadam, że nie uznaję tej zasady, bo nie ma aż tak drogich zegarków. Daję wam tę ripostę jako gratis dla stałych czytelników. Zróbcie z nią to, co uznacie za stosowne.

Zresztą, z zegarkami w kręgu „warszawskich elit” swego czasu było już naprawdę dziwnie, a koledzy licytowali się na to kto ma – co tam Omega – zegarek bardziej nieznanego producenta ściągany z bardziej nieznanego regionu świata i wyprodukowany w mniejszej liczbie egzemplarzy. Taki zegarkowy odpowiednik piw kraftowych.

Ale są też inne zasady, na które zwracają uwagę ludzie noszący zegarki.

Czym są zegarki – majtkowce?

Warto przyjąć założenie, że jeżeli ktoś nosi dobry zegarek, to o zegarkach ma przynajmniej minimalne pojęcie. W swoim życiu miałem przynajmniej kilka spotkań „biznesowych”, podczas których dyskusja zeszła właśnie na temat zegarków – i z reguły bardzo miło je wspominam. Przy czym były to dyskusje na poziomie, pasjonatów i ekspertów, w których często dobrze dogadywali się ze sobą posiadacze zarówno takich czasomierzy za 300 złotych i takich za 30 000 złotych. Wiadomo, że budżet jest kwestią względną i uzależnioną od wielu czytelników materialnych lub racjonalnych. Ale miłośników zegarków łączy wspólny wróg: smartwatche i majtkowce.

O co chodzi z majtkowcami? W środowisku osób noszących zegarki niechętnie spogląda się w kierunku osób sięgających po marki modowe. Wynika to z kilku przyczyn. Zegarki, za którymi stoi Hugo Boss, Emporio Armani czy Michael Kors na ogół są zegarkami kwarcowymi, za którymi nie stoi żaden wybitny mechanizm, a przeważnie coś powszechnie dostępnego, raczej wyprodukowanego w Azji, niż w Szwajcarii (o co chodzi z zegarkami Swiss Made i dlaczego to takie ważne, tłumaczył Tomek Laba w osobnym wpisie).

Jednocześnie cena takich zegarków sięga kwot rzędu tysiąca, dwóch, nawet trzech tysięcy złotych. Ktoś kupujący zegarek za tysiąc złotych może sugerować się tym, że jest to już zegarek – jak na realia polskich ulic – dobry. Za trzy tysiące – bardzo dobry. Tymczasem w rzeczywistości nie płaci się tam za jakość wykonania, a za markę.

Majtkowiec, czyli co dokładnie?

Kiedy więc wkroczymy w grono absolutnych fanatyków zegarków (do którego w najmniejszym stopniu nie aspiruję), możemy usłyszeć nieco gorzkich słów na temat faktu posiadania czasomierza marki Tommy Hilfiger. A skąd nazwa „majtkowiec”? To pogardliwe określenie, ponieważ stoją za nimi marki odzieżowe, słynące między innymi ze sprzedaży bielizny.

Tak jak raczej nikt z nas nie chciałby jeździć samochodem marki Ralph Lauren, nikt nie chciałby korzystać z komputera marki Ralph Lauren, tak sympatyk zegarków nie będzie nosił zegarka firmy odzieżowej.

Jaki zegarek zamiast majtkowca?

1000 czy 2000 złotych to nie są ceny, które pozwalają przebierać w dobrych zegarkach, jednak można znaleźć promocje nawet kilka klas lepszych czasomierzy – zdarzało mi się widzieć w takich ofertach naprawdę niezłe modele automatów Maurice Lacroix, Glycine czy Frederique Constant. Gdzieś niedawno (iBood?) mignął mi Maurice Lacroix Pontos w okolicach tej propozycji cenowej.

Takimi standardowymi i cenionymi markami do 1000 złotych są na przykład Zeppelin, Seiko, Citizen czy bardzo chętnie wybierany przez wiele osób Orient. Mnie osobiście te japońskie automaty nie przypadają do gustu, jednak ze względu na niski cenowo próg wejścia, wielu choć trochę zorientowanych w zegarkach właśnie od Orient Bambino zaczyna swoją przygodę. I bardzo sobie chwali. Zaszywam w tym artykule kilka linków afiliacyjnych do oferty Amazonu. Przy czym to nie znaczy automatycznie, że Amazon ma najlepsze ceny, ale i tam warto szukać okazji.

Mam majtkowca. Czy powinienem wyrzucić go do Wisły?

Majtkowiec nie jest powodem do wstydu. Być może zła łatka przylgnęła do nich ze względu na zegarkowych radykałów, ale nie da się ukryć, że te zegarki spełniają swoje zadanie – mierzą czas. Co w dobie kwarcu nie jest wielką filozofią. I potrafią naprawdę świetnie wyglądać. To nie jest tak, że te zegarki wstyd nosić (wstyd nosić przywiezionego z bazaru w Turcji Tag Heuera).

Przypominam jednak, że ten wpis czytacie na firma.blog w dziale poświęconym między innymi budowaniu wizerunku w firmie i relacjach z innymi przedsiębiorcami. Lojalnie zatem przestrzegam, że zegarek Emporio Armani za 2500 złotych może paradoksalnie wywołać gorszy efekt niż 2000 złotych tańszy Orient Bambino v4. Majtkowiec wysyła czytelny sygnał, że kierujemy się pozorami, a nie jakością, prawdopodobnie wykazując się słabą znajomością materii.

197 odpowiedzi na “Czy chciałbyś, żeby Hugo Boss lub Armani produkowali twój samochód? To czemu nosisz ich zegarek?”

  1. Podrzucę pomysły na kolejne kabotyńskie odcinki:

    „Herb, który będzie ładnie wyglądał na naszym sygnecie – czy warto wynająć specjalistę od heraldyki?”.

    „Sesja zdjęciowa przy białym fortepianie – garnitur czy frak?”.

    „Unikaj Xiaomi, to zabójca prestiżu”.

    Nie ma za co ;)

    • To są treści, które według naszych założeń odbiorca firma.blog chce czytać. Zarówno ten artykuł, jak i ten o wizytówkach wyklikały się bardzo dobrze, więc będziemy je tworzyć. Nie uważam żeby było coś kabotyńskiego w propozycjach zegarków Orient/Citizen. Artykuł jest tak skonstruowany, że trafia w każdą kieszeń.

      • Nic nie wiem o firma blog, wpis kliknąłem w RSS Bezprawnika gdzie wyświetla się jak każdy inny bezprawnikowy wpis.

        Słownik języka polskiego PWN
        kabotyn «osoba zachowująca się w sposób obliczony na efekt»

        Według mnie wpis opisujący jakim zegarkiem możesz wywołać określone wrażenie w pełni wyczerpuje definicję.

        Przy okazji, nadziewasz swoje wpisy śmieszkowymi dygresjami równie gęsto jak Coelho banałami, a śmieszkowe komentarze nagle usztywniają Ci poczucie humoru.

  2. Nigdy nie rozumiałem fascynacji drogimi zegarkami. To chyba taki sposób demonstrowania kto jest bardziej samcem bez ukazania bezpośredniego atrybutu. Zegarek ma pokazywać godzinę i tyle, tak samo jak komputer ma służyć do pracy, a samochód do jeżdżenia.

    • Tam gdzie obowiązuje kindersztuba. Są przyjęte dwa rodzaje dopuszczalnej biżuterii męskiej która może być widoczna.
      Pierwszym jest zegarek drugim sygnet. W przypadku zegarka może go nosić każdy w przypadku sygenetu powinien być on sygnetem rodowym (z odpowiednimi papierami) lub sygnetem nadanym za odpowiednie osiągnięcia lub przynależność do określonej organizacji.
      Sygnet z powyższych powodów jest żadziej spotykany więc pozostaje zegarek.
      Zegarek na rękę czy kieszonkowy nigdy nie był głównie czasomierzem a raczej forma męskiej biżuterii.

    • Patrząc w ten sposób, 2 pokoje w bloku, z kiblem zupełnie wystarcza. Ludzie, chcą czegoś więcej. Jaki jest praktyczny sens wpychania sobie przez kobiety metalu w uszy. Albo wieszania na szyi.

      • Dokładnie. Podobnie jak napisałeś jaki jest sens posiadania czegoś więcej niż 4 gole ściany (niech będą ocieplone) i dachu, oraz siennika. Reszta to fanaberie

    • Jeden chce imponować mięśniami, drugi talentem artystycznym, trzeci inteligencją a czwarty posiadanymi przedmiotami.

  3. Ogólnie zgoda – marki modowe są be, bo ich jakość jest kiepska i w środku siedzą najtańsze kwarcowe mechanizmy. Ale uznana marka w kwarcu też nie dodaje chyba prestiżu, nie? Można kupić Atlantica za 1600, który będzie miał w środku Rondę za 30zł, Certinę, Longinesa
    lub TAGa za wielokrotność tej kwoty, gdzie będzie siedział kwarcowy werk za 200zł. Czy posiadacz Atlantica z mechanizmem za 30zł wygląda lepiej od posiadacza Majkela Korsa z równie tanim werkiem? Taka osoba również kieruje się tylko marką…
    I jeszcze mała dygresja – pewnie u prawników, drogi zegarek to szalenie ważna sprawa. Pewnie są w Wawie die hard korpo, gdzie wszyscy sobie patrzą na nadgarstki. Natomiast ja pracuję w zagranicznym banku i 99% pracowników ma to gdzieś – dominują smartbandy, crApple Watche, Lorusy i Seiko za dużo mniej niż połowę średniego wynagrodzenia.

  4. Zegarków mam ze dwanaście, bo traktuję je jako biżuterię właśnie, element codziennego stylu. Na silikonie, na bransolecie, na pasku, drewniane, sportowe, eleganckie, tanie, droższe, mniej lub bardziej dyskretne. Mogę ograniczyć dzięki temu wybór reszty garderoby. Łatwiej jest mi się ubrać w ciemne spodnie i czarną lub białą koszulkę, a potem żonglować butami i zegarkami, żeby domknąć wygląd.

    Kupiłem raz chłopakowi zegarek Tommy’ego Hf. Bo ładny był. I względnie drogi jak na biżuterię – z sześć stów. Spokojnie w połowie tej ceny można dostać niezłego Fossila, mamy zresztą w domu cztery. I tak jak Fossile od lat mają się świetnie, tak Tommy po kilku tygodniach używania zaszedł parą i latem nic nie było widać na tarczy. Nigdy się z takim problemem nie spotkałem, nawet w najniższej klasie wodoszczelności, nawet w zegarku za sto złotych.

    W odpowiedzi na reklamację sklep kazał się wypchać. Zegarek jest szczelny w tej klasie i co nam pan zrobisz. Niezależny zegarmistrz nic nie poradził. Sklepu od tej pory unikam, a zegarki Tommy’ego uważam za szmelc splunięcia niewart. Na resztę ich produktów też nie spojrzę. Tamten bubel leży w pudełku, a reszta przyzwoitych zegarków – wspomniane Fossile, Timexy, Swatch, nawet jakiś Timberland się napatoczył, o Casio nie wspominając – działają i mają się świetnie.

    • Bo zegarki z logo producentów ubrań to gówno. Koszulka Armani czy TH ma sens, bo stoi za tym jakość a zegarek to chiński gadżet reklamowy. W zegarku, patrz na mechanizm.

      • Markowe ubrania to też niestety nie zawsze dobra jakość. Kupiłem kiedyś koszulkę Karl Lagerfeld. Materiał był cieniutki i po pierwszym praniu koszulka zupelnie straciła kształt.

  5. Twierdzisz że nikt by nie chciał jeździć autem markowym ? czemu sie wypowiadasz za innych ? ja na przykład maże o aucie hugo boss a że tobie się coś takiego nie widzi twoja sprawa ale nie wypowiadaj sie za innych i nie badz pajacem bo robisz z sienie pajaca

        • Słowo klucz – kooperacja. Jeśli marka odzieżowa zaprojektuje wygląd i umieści swoje logo na zegarku wyprodukowanym przez kogoś kompetentnego w produkcji zegarków, to chyba nie będzie w tym nic złego?

      • Oczywiście, ale warto zainwestować się powstaniem tego samochodu, Swatch dał ideę i spory udział w powstaniu tego auta.

  6. No to noszę majtkowce. Dobrze, że nikt do tej pory w twarz nie zwrócił mi na to uwagi…
    A najbardziej lubie swój zegarek hugo boss, bo jest malutki napis hugo, a duży napis BOSS. No i srebrzysty połysk idealnie pasuje do czarnych i granatowych dresów, a jak trzeba, to i do koszuli. No i do majtek jak słusznie zauważono…

  7. Ale on nie napisał trzykrotność średniej pensji typowego faceta. Dobry lekarz, prawnik czy programista w ciągu kwartału zarobi więcej niż 100k, a zegarki za tyle to już mniejszość na tej stronie, co podlinkowałeś.

    Ja stosuję te zasadę nie do zegarków, a do samochodów. :)

  8. Nie zrozumiałeś tego zdania. Tu chodzi o to że gdy ktoś wywyższa się pisząc że tyle powinien kosztować zegarek. On odpowiada że nie uznaje tego gdyż w jego wypadku nie ma tak drogich zegarków. Takie trochę zdanie z nutką ironii zamykające usta wywyższającemu się oponoentowi coś podobnego kiedyś zastosowałem gdy kumple probówki mnie namówić do palenia.

  9. Celowo noszę opaskę sportową bo śmieszą mnie faceci obnoszący się z drogimi zegarkami na rękach. Jeszcze do tego złoty łańcuch, tatuaż, i gotowy homo idiotus.

    • Ale z Ciebie buntownik. Panowie z Patekami na rękach jak już poprawią złote łańcuchy to spróbują otrząsnąć się z szoku po Twoim wywrotowym wpisie. Winszuje wiedzy o świecie, zegarkach i ludziach.

      • Dobry jest :D Ja celowo jeżdżę kilkunastoletnim autem bo śmieszą mnie faceci w nowych Porsche… a nie czekaj, po prostu jestem biedny :P

        • Ale to nie ma nic wspólnego z ceną. Co do aut – lubię mocne 4×4, które wcale do najtańszych nie należą. Ale tutaj pieniądze przekładają się na realne możliwości auta.

      • Dlaczego buntownik? Tu nie ma powodu do buntu, natomiast jest powód do współczucia dla braku rozsądku gdy ktoś płaci tak duże pieniądze za coś co przynosi tak mało korzyści.

    • Nie myl drogiego zegarka noszonego przez biznesmena jako dopełnienie no garnituru z kolesiem który stylizuje się na stereotypowego „gangsta”

  10. „Majtkowiec nie jest powodem do wstydu.” mocne słowa ;) Jest.
    Szczytem braku jakiejkolwiek elementarnej braku wiedzy o zegarkach – ale to nic – brakiem gustu jest kupienie czegoś f-my Diesel. I nie mówcie, że gust każdy ma inny. Renault Thalia i Multipla to motoryzacyjne kaszaloty. Diesel to własnie coś w tym stylu. Potem sa wszelkie Armani czy inne Bossy czy London Cośtam. Nawet Lorus za 200 zł ma więcej sensu, gdyż wspiera się chociaż techniką Seiko. Już Casio jest marką z tradycjami, chociaż ich zegarki kosztują po 100 zł.. Temat rzeka.

  11. Orienty można wyhaczyć w dużo niższych cenach na ogólnoświatowych marketach zegarkowych, za wersje w Polsce kosztujące 2 tysiące tam mozna jest wyhaczyć po 40/50% tej ceny.

  12. To jest kompletny snobizm zegarkowy. W dodatku autor średnio wie o czym mówi. Boss nie jest produkowany przez bossa, a przez movado. Szwajcarską firmę zegarkową. Armani jest produkowany przez fossil group, również firma zegarkową. Mechanizmy które są w tych zegarkach to prawie zawsze mechanizmy japońskie citizena LUB seico, czyli dokładnie te same co w orient, zeppelin, czy większość marek nie szwajcarskich. A mechanizmy japońskie są na tyle dopracowane że jakością dogoniły lub nawet prześcignęły szwajcarskie. Za zacznie mniejszą cenę

  13. Nie jestem biznesmenem,ale chyba się i w tym temacie nie wypowiem: jak można się czepiać smartwatchów ? Jeszcze rozumiem jak właściciel dużej firmy ma jakiegoś skrajnie taniego lub kiepskiego i brzydkiego (lub: apple),ale te nieco droższe smartwatche z obsługą sieci gsm za 4-cyfrowe kwoty to coś, co mając biznes i określone dochody nie powinno być hańbą.Tak samo jak przyniesienie na spotkanie biznesowe laptopa zamiast aktówki z papierami (no chyba,że ten papier to by była jakaś umowa do podpisania)

  14. „Hugo Boss nie produkuje zegarków sam, jest przede wszystkim projektantem, ale za doskonałą jakość mechanizmów i wytrzymałość odpowiada inna znana marka – Movado. Ten szwajcarski producent, na podstawie wzorów tworzonych przez designerów Hugo Bossa, tworzy czasomierze, które zachwycają niesamowitą formą i bardzo wysoką klasą wszystkich podzespołów. Hugo Boss nadaje im odpowiedni kierunek sprawiając, że mamy do czynienia z naprawdę modnymi i zachwycającymi wzorami.”
    Sam mam od 5 lat zegarek Hugo Boss i nic się z nim złego nie dzieje. Kupiłem go nowego za 1/3 pierwotnej ceny, więc myślę że nie przepłaciłem. Jeśli ktoś chce mnie oceniać na podstawie zegarka jaki noszę, niech zastanowi się jakim jest typem człowieka.

  15. Generalnie ja bym nie chciał współpracować z ludzimi zakładającymi na siebie Hugo Bossa. I nie chodzi o zegarek ale generalnie. Jestem fanem historii a ta firma zasłynęła wyjątkowo kiepsko w czasach nazizmu w Niemczech projektując mundury SSmanom. W moich oczach ktoś kto nosi ubrania tej firmy niejako sympatyzuje z tą ideologią lub jest ignorantem.

  16. Co za głupi wpis. Nie noszę zegarka w ogole, bo mi niepotrzebny. Za wartosc trzymiesięcznych zarobków wolalbym sprawić coś miłego mojej rodzinie.

    • Co za głupi komentarz. Nosze zegarek cały czas i jest przydatny. Za wartość trzymiesięcznych zarobków wolałbym kupić nowy zegarek.

      PS.
      Nie mierz wszystkiego swoją miarą. W biznesie na większą skale jak spotykasz się z kimś służbowo, musisz, niestety, mieć pewną prezencje, aby traktowano Cię poważnie.
      Jak wchodzisz między wrony to niestety trzeba się dopasować, albo może się okazać, że nikt nie zrobi z tobą „interesu” – a to już problem.

      Jak ktoś pracuje w corpo za biurkiem, to fakt, taki zegarek to lekko mówiąc przesada, a na pewno zbędny wydatek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *