Piesi wyganiają auta. Zwolenników rewolucji w centrach miast jest już 4 razy więcej niż fanów starego porządku

Moto Społeczeństwo dołącz do dyskusji (597) 14.06.2021
Piesi wyganiają auta. Zwolenników rewolucji w centrach miast jest już 4 razy więcej niż fanów starego porządku

Maciej Bąk

Zmiany w centrach miast rozkręcają się na dobre. Ostatnio głośno zrobiło się o pomyśle prezydenta Warszawy, który zdecydował się zwęzić aleje Jerozolimskie, wprowadzając tam zieleń i bus-pas. Przeciwnicy krzyczeli głośno, ale okazuje się że nie jest ich zbyt wielu. Według najnowszego sondażu tylko kilkanaście procent respondentów uważa, że kierowcy są dyskryminowani.

Zmiany w centrach miast – chcą ich Polacy

Rafał Trzaskowski dobrze wyczuł moment na zaprezentowanie swojego jednak dość rewolucyjnego pomysłu. Wychodzimy z pandemii – czasu, który sprawił że zaczęliśmy inaczej postrzegać nasze otoczenie. Nagle mały osiedlowy park okazał się dla wielu wybawieniem od nieustannego kiszenia się w domu. A jak tylko zrobiło się cieplej, zaczęliśmy jak chyba nigdy korzystać z uroków spacerów czy jazdy na rowerze. W takiej atmosferze zaprezentowanie planu zwężenia tak kluczowej ulicy o jeden pas i dodania porządnej ścieżki rowerowej, pasu zieleni i pasu dla autobusów, nie wzbudziło tak dużych kontrowersji, jakie mogłyby się pojawić gdyby do tej prezentacji doszło chociażby w 2019 roku. Teraz okazuje się, że takie zmiany są po prostu przez ludzi pożądane.

Bardzo ciekawy sondaż w tej sprawie zlecił pracowni IBRiS dziennik Rzeczpospolita. Zapytał on respondentów o to jaki mają stosunek do planowanej rewolucji w centrum Warszawy. Okazało się, że 49 procent pytanych uważa to za dobry pomysł. Mało tego, chcą by nie była to ostatnia tego typu zmiana. Dalej mamy dwie grupy o bardziej radykalnym podejściu – jedni (17%) chcą całkowicie pozbyć się samochodów z centrum. Drudzy – 16% – uważają, że działanie Trzaskowskiego dyskryminuje kierowców. 18% respondentów nie ma ten temat zdania. Widać więc, że ponad połowa pytanych uważa ograniczanie ruchu samochodowego i sprzyjanie rowerzystom, pieszym i komunikacji miejskiej za coś naturalnego. A to pokazuje istotną zmianę podejścia mieszkańców polskich miast na przestrzeni ostatnich lat.

https://twitter.com/JanMencwel/status/1404311723499270149?s=20

Wiele się ostatnio zmieniło

Dyskusja o tym jak cywilizować centra polskich miast trwa od kilkunastu lat. Na początku różne brane z zachodu pomysły były traktowane raczej jak ciekawostki. Ale powoli zaczęły stawać się standardem. Dziś zabetonowany rynek w Kutnie budzi słuszne politowanie, choć jest to wzorzec, który jeszcze w latach 90-tych byłby uznany za absolutną normę. Dziś rozstawione w środku miasta leżaki i rośliny też powoli stają się nieodłącznym elementem jego krajobrazu, a wszyscy przecież pamiętamy jakim niewypałem jeszcze parę lat temu była strefa relaksu na Placu Bankowym. Miasta się zmieniają, a zmiany te coraz bardziej przyspieszają na skutek wspomnianej wcześniej pandemii, z jednej strony wymuszającej dystans, z drugiej każącej szukać okazji do jak najczęstszych spotkań z innymi na świeżym powietrzu.

Trudno się dziwić, że łącznie około 65% mieszkańców Warszawy popiera zmiany redukujące ruch samochodowy w centrum. Ruchy miejskie – jak Miasto Jest Nasze – mogą więc świętować, bo to głównie ich działalność przyniosła taką zmianę świadomości. Zapewne podobne wyniki przyniosłyby podobne ankiety wykonane w innych dużych miastach – Gdańsku, Łodzi bądź Wrocławiu, które zresztą już też mają albo za sobą, albo są w trakcie walki o „swoje” aleje Jerozolimskie. W stolicy Pomorza w podobny sposób „zwężono” Podwale Przedmiejskie, ważną ulicę rozdzielającą Śródmieście. Po dodaniu bus-pasa i stworzeniu dwóch zupełnie nowych przejść dla pieszych korki co prawda są, ale… dokładnie takie jak przed zmianami. A autobusy do celu docierają znacznie szybciej niż do tej pory.

Nie ma więc zmiłuj – jeśli bardzo lubisz podróżować autem, to musisz się przyzwyczaić do tego, że na pewno w godzinach szczytu nie będzie ci łatwiej. Jesteś bowiem w zdecydowanej mniejszości, twierdzącej że kierowcy są dyskryminowani. Choć paradoksalnie fakt jakiejś ich dyskryminacji nie powinien budzić wątpliwości: w dużych miastach rowerzyści i piesi mają po prostu coraz lepiej. Jednak 2/3 warszawiaków taki przejaw dyskryminacji odbiera pozytywnie i raczej trudno będzie ich przekonać do zmiany zdania (szczególnie, że stoi za nimi motywacja ekologiczna, również już wszechobecna w dużych miastach). Kierowcom nie pomaga też to, że twarzami obrony samochodów na Jerozolimskich są ostatnio głównie prezenterka TVN (i jej dramatycznie selfie z korka) i jeżdżący na co dzień rządową limuzyną wiceszef MSWiA Błażej Poboży.