6500 zł brutto w Biedronce. Lekarze stażyści, nauczyciele i urzędnicy mogą tylko pomarzyć o takiej pensji

Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (534) 09.01.2020
6500 zł brutto w Biedronce. Lekarze stażyści, nauczyciele i urzędnicy mogą tylko pomarzyć o takiej pensji

Paweł Grabowski

6500 zł pensji w Biedronce – takie zarobki oferowane są kierownikom sklepów w największych miastach. Biedronka wystartowała z atrakcyjną kampanią „Kroją się podwyżki”.

Jak dowiadujemy się z ogłoszeń o pracę Biedronka postanowiła zachęcić do składania swoich CV w najlepszy sposób – zwiększając oferowane wynagrodzenie. W zależności od stanowiska i miejsca zamieszkania można zarobić od 3250 zł aż do 6500 zł brutto. Biedronka podzieliła sklepy na 3 strefy.

Strefa A to mniejsze miasta i wsie. Tam początkujący kasjer zarobi 3250 zł brutto wraz z premią na start. Zastępca kierownika sklepu otrzyma 4150 zł, a sam kierownik sklepu wraz z premią na start 5900 zł.

W strefie B obejmującej większe miasta kasjer na start otrzyma 3450 zł, zastępca kierownika 4500 zł, a kierownik do 6200 zł.

6500 zł w Biedronce czeka na pracowników w największych miastach

W strefie C początkujący kasjer otrzyma 3600 zł brutto na start. Zastępca kierownika sklepu może liczyć na wynagrodzenie rzędu 4800 zł. a kierownik sklepu na 6500 zł. Przedstawiciel Biedronki pan Tomasz Dejtrowski w komentarzu dla portalu wiadomościhandlowe.pl wskazał, że wynagrodzenia oferowane w poszczególnych strefach uwzględniają wynagrodzenie podstawowe oraz premię na start. Obejmują również premię za pozytywną ocenę tajemniczego klienta oraz premię za brak nieplanowanych nieobecności. Bez tych składników wynagrodzenie jest trochę niższe niż wskazane w ogłoszeniach zachęcających do podjęcia pracy. Dla kasjera, który dopiero zaczyna swoją przygodę z Biedronką jest to 3400 zł, a dla kasjera z 3 letnim stażem to 3650 zł brutto. Podwyżki dotyczą również osób pracujących w centrach dystrybucyjnych i magazynach Biedronki.

6500 zł w Biedronce to nie wszystko na co może liczyć pracownik

Podwyżki w Biedronce  to nie jedyne na co może liczyć pracownik. Umowa o pracę jest zawierana bez okresu próbnego. Czas pracy jest elastyczny, dzięki czemu możłiwa jest studencka praca w Biedronce. W sieci sklepów Biedronka aktualnie jest prowadzonych 20 różnych programów socjalnych, które można podzielić tematycznie na programy w zakresie zdrowia, rodziny i edukacji. Pracownicy mają zapewnioną prywatną opiekę medyczną, karty MultiSport. Dodatkowo pracownicy korzystają z bonów świątecznych, kart przedpłaconych do wykorzystania w sklepach Biedronka i drogeriach Hebe. Sieć chwali się również, że dzieci pracowników też mogą liczyć na rożne bonusy takie jak paczki, wakacje, kolonie.

6500 zł w Biedronce to więcej niż pensja dwóch lekarzy stażystów

Od 1 stycznia zwiększyła się stawka pensji minimalnej. Obecnie wynosi 2600 zł. Jednak jak się okazało, nie wszyscy będą ją otrzymywać od 1 stycznia 2020 r. Poszkodowani są absolwenci studiów medyczni, którzy musza odbyć obowiązkowy staż podyplomowy. Jego okres to 13 miesięcy. Przez kilka dni żyli w przekonaniu, że będą zarabiać mniej niż wysokość minimalnego wynagrodzenia i będą pracować za mniej niż 2500 zł. Wszystko z powodu tego, że Ministerstwo Zdrowia nie wydało stosownego rozporządzenia, które uwzględniłoby podwyżkę płacy minimalnej. Na szczęście Ministerstwo zdążyło już dostrzec swoje przeoczenie i w wydanym komunikacie poinformowało, że lekarz stażysta powinien mieć wypłacane wynagrodzenie w wysokości 2.600 zł.

6500 zł w Biedronce to więcej niż pensja dwóch nauczycieli

Od nowego roku podwyżki doczekali się również nauczyciele. Dzięki nowemu rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej  wiemy ile zarabia nauczyciel w Polsce .  Jeżeli posiada przygotowanie pedagogiczne i stopień magistra, w zależności od stopnia awansu zawodowego zarobi w 2020 roku:

  • stażysta – 2782 zł
  • kontraktowy  – 2862 zł
  • mianowany – 3250 zł
  • dyplomowany 3817 zł

To nadal znacznie mniej niż otrzymuje na start kasjer w Biedronce.  Może warto pomyśleć o zmianie pracy w 2020 roku?

534 odpowiedzi na “6500 zł brutto w Biedronce. Lekarze stażyści, nauczyciele i urzędnicy mogą tylko pomarzyć o takiej pensji”

  1. ale to praca, dopiero po rocznym kursie menadżerskim, często z rekrutacji wewnętrznej.
    Poza tym sporo zależy od premii i planu sprzedażowego.
    A jak trzeba to menadżer musi uzupełniać swoją pracą wszystkie braki w obsłudze, od rampy po kase.

      • A co lepsza z zewnętrznego partyjnego nadania? Kierownik z rekrutacji wewnętrznej ktory przeszedł przez niższe szczeble ma juz odpowiednie doświadczenie.

          • I dobrze kierownik powinien poznać jak działa jego zakład. Sam mimo zatrudnienia jako konstruktor, przy zmianie firmy potrafiłem na 2 tyg czy miesiąc lądować na produkcji by się z nią zapoznać a potem dopiero za biurko i takie podejście pochwalam bo pozwala się zapoznać z problemami na produkcji zamiast projektować coś oderwanego od specyfiki produkcji w danej firmie.

      • bo tytuł jest clickBait-owy
        jakby chodziło o zwykłego pracownika, a nie menadżera.

        poza tym nie mam pretensji do tego skąd wywodzi się kadra, może być w rekrutacji wewnętrznej, może ktoś zmieć prace , aby wcześniej menadżerem w Lidlu, to doświadczenie powinno mu pozwolić zająć analogiczne stanowisko, albo ktoś zdolny odrazu po studiach z np. zarządzania.

        • proszę studia z zarządzania? czym? pieniędzmi od rodziców na życie studenckie? dsawq
          Każdy by chciał odrazu po studiach byc dyrektorem ;)

          No niestety studia tylko otwieraja pewne bramy.

          • wiesz co widziałem kilku którzy mając już 15 lat zapieprzali u swoich „bogatych starych”, jako brygadziści, i zastępcy kierowników.
            a w wieku 22lat łaczyli studia z zarządzania z byciem dyrektorem regionalnym.
            oczywiści 90% roku to byly banaowe dzieci, ale kilku zdolnych i ambitnych się trafiło, którym rodzice pokazali co i jak, ale też rozliczali z sukcesów i niepowodzeń.

  2. ale ogólnie co poradzić, od kilku lat widze, zwłaszcza po wydłużających się kolejkach,
    że Biedronka ma problem z obsadzeniem pełnej załogi i to nie w jednym sklepie, ale w wiekszości.

    Cóż trudna, stresująca i wymagająca fizycznie praca – to musi byś istotna zachęta finansowa.

        • nie taka prosta – to nie przerzucanie węgla.
          wbrew pozorom trzeba umieć czytać, obsługiwać kase/komputer i urządzenia peryferyjne.
          nie mylić się przy tym, robić to szybko i sprawnie, pod presją czasu.
          reagować .
          umieć pracować w zespole , i umieć zachować się wobec klientów, radzić sobie w nietypowych sytuacjach.

  3. Biedronka to prywatna sieć. Szpitale to publiczne molochy, które nawet umierającego nie mogą ratować, póki nie zostaną spełnione wszystkie procedury…
    Biedronka wysyła zyski do jednego właściciela, który pozyskuje co chwila nowych inwestorów, którzy to znowu inwestują w sieć. Szpitale dostają kasę, która rozpływa się w powietrzu na różne grupy wpływu, które celowo nie robią swojej roboty dobrze, bo publiczne pieniądze to (do czasu) studnia bez dna, z której można czerpać do woli. I koniec końców brakuje kasy na wypłaty dla tych, dzięki którym te szpitale w ogóle funkcjonują.
    Wnioski można samemu wyciągnąć.

    • Takie porównywanie jest bez sensu, bo przeciętny człowiek zostawia średnio znacznie więcej pieniędzy w Biedronce niż płaci składek zdrowotnych. A wydatki z NFZ to nie tylko pensja lekarzy. Nie porównujmy prosze kosztów utrzymania sklepu z kosztami utrzymania szpitala. To zupełnie inna liga.

      Składki na NFZ są za niskie w stosunku do oczekiwań ludzi odnośnie jakości służby zdrowia. Większość ludzi płaci jak za służbę zdrowia w Nigerii a oczekuje Francji albo Szwecji. Zobacz sobie ile kosztuje abonament w prywatnej służbie zdrowia zawierający w sobie leczenie szpitalne, to zobaczysz, że połowy Polaków na taki abonament nie byłoby stać. A i tak zakres usług w takim abonamencie jest ułamkiem tego co oferuje NFZ.

      • To porównanie również, bo trzeba by porównać ile wydaje przeciętny człowiek na koszty leczenia (wizyta u lekarza, leczenie szpitalne, koszt leków, zabiegów itp) a na zakupy żywności, artykułów higienicznych, środków czystości, na codzienne zakupy) . Jak ma szczęście i jest zdrowy to twierdzenie się sprawdza wydaje więcej w sklepach, ale i tak musi zapłacić składkę, jak ma pecha to za badania zapłaciłby więcej niż miesięczna pensja, a gdzie pobyt w szpitalu.

        Problemem są zbyt niskie wynagrodzenia i ich struktura, bo podnosi się pensję minimalną, którą otrzymuje się, a przynajmni9ej powinno za prace proste , nie wymagające dużej wiedzy i kwalifikacji, a dyskryminuje się ludzi ze sfery publicznej brakiem, niskimi podwyżkami pensji przez wiele lat, , czyja odpowiedzialnośc jest większa , lekarza , pielęgniarki, może technika , laboranta, , czy osoby wykonującej proste prace, sprawdź skutki dla siebie np złego posprzątania, i złej diagnozy lekarza, pomyłki technika (uwierz niektóre mogą zabić). Ale ktoś woli wydać pieniądze za płodność , nie za pracę, wiedzę , umiejętności i ich wykorzystanie

          • Dlatego składki i wynagrodzenia trzeba podnieść. Za wiele usług medycznych NFZ płaci poniżej kosztów i potem szpitale bankrutują. Społeczeństwo musi się nauczyć, że opieka zdrowotna na poziomie tania nie jest. Nigdzie nie jest tania i dobra.

          • Szpitale bankrutuja bo budrzetowka jest zawsze finansowo niewydolna. Dziwne ze prywatne przychodnie na kontraktach w NFZ potrafia sie utrzymac i zarabiac oraz dzialac lepiej niz panstwowka.

          • Szpitale nie mogą wykonywać usług prywatnie,za kasę, które są refundowane z NFZ. A NZOZy i Przychodnie na umowach z NFZ jak najbardziej. Widzisz różnicę?

          • Niby OK tylko zwróć uwagę czy masz prywatne szpitale i oddziały w nich np kardiochirurgiczne, onkologiczne hematologiczne i inne wysoko-kosztowe, czy co bardzo przykre starsze niesprawne osoby są na czas wakacji, świąt przez młodych oddawane do prywatnych i płatnych domów opieki, czy do szpitali państwowych ? Czy jest gdzieś prywatny szpital z działającym Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym na który przychodzą osoby które nie chcą czekać w kolejce do realizacji badania, albo które spokojnie mogły by ze swoją sprawą zostać załatwione przez lekarza POZ .
            Jeszcze kolejna sprawa to czy budżetówka może .. (a nie może chociażby chciała i wiedziała jak ) działać jak firmy prywatne, bez pewnych niestety nie zawsze dobrych ograniczeń prawnych i formalnych skutkujących wyższymi kosztami, koniecznością realizacji funkcji i działań o wysokich kosztach , a nisko wycenianych przez NFZ

          • A dlaczego nie ma komu ? Bo kolejki i terminy wynikają ze stosunkowo niskich kontraktów z NFZ i np szpital nie może przyjąć więcej pacjentów, obsługa powiedzmy Tomografu komputerowego, czy rezonansu czy nawet zwykłego m USG wykonać większej ilości badań bo im za to nie zapłacą w tym za pracę sprzętu, jego zużycie , konserwację, zużyty prąd i materiały niezbędne do badania itd …

            To tylko część IMHO źle wydawanych (rozdysponowywanych) środków (pieniędzy) publicznych, a służba zdrowia to tylko fragment, choć istotny tych działań, to tylko fragment niekiedy niewidocznych ludzi i prac , dzięki którym nie dochodzi do wielu tragedii….

          • obecnie nie ma obsady , na Banacha zamknęli 9 sal operacyjnych bo nie było komu w nich operować rezerwy lekarzy wyszkolonych w PRLu się kończą bo oni zwyczajnie umierają a nowych nie ma .

      • Jakby szpitale były prywatne i przychodnie, to nagle kolejek by nie było. A dlaczego? Bo stare rury nie chodziłyby z bólem łydki do lekarza, tylko zaczęliby słuchać zaleceń lekarzy o spacerach, rozciąganiu i jakiś drobnych ćwiczeniach. A nie, że on się dziad nie rusza, a potem się dziwi, że po trzech dniach bezruchu nie może chodzić!

        • Też (jeżeli będziesz miał szczęście i wcześniej nie zejdziesz) się zestarzejesz i dowiesz się, że prowadzenie zdrowego trybu życia nie daje gwarancji na zdrowie lecz jedynie zwiększa jego prawdopodobieństwo.

  4. Ogólnie to mocno clickbajtowy tytuł. Bo oprócz suchych faktów fajnie było by zgłębic temat. Bo lekarze to raczej wynagrodzenia idą do góry. Co do pracy na kasie czy w sklepie to dyskutowałbym czy nauczyciele teraz zaczną się zwalniać aby iść na kasę do Biedronki. To ładnie brzmi brutto i etat, kiedyś rozmawiałem z dawną znajomą która tak pracowala to ciężka praca fizyczna, stres bo normy do wyrobienia nie wspomnę o klientach, małej ilości załogi itd. A za dzwiami czekają już kasy bez kasjerów. Podsumowując totalnie bez sensu ten artykuł bazujący właściwie jedynie na niczym. Autor spróbowałby do tematu podejść poważnie a nie tak 5 minut klepania.

    • Poważnie podszedł na końcu. Dwa ostatnie zdania są bardzo poważne – zwłaszcza że kierowniczka czy kasjerka z Biedronki ma takie samo pół domu do wykarmienia jak nauczycielka (zakładając że oboje pracują). W pewnym momencie sentymenty i duma (która to około rok temu całkiem zamieniła się we wstyd z bycia nauczycielem) odchodzą na bok.

      • nauczyciel dyplomowany / mianowany zarabia podobnie do kierownika sklepu w biedronce także w Polsce obie kariery mają podobne perspektywy .

  5. Pensja lekarza stażysty – 2509 brutto. Mniej niż minimalna.

    A potem zdziwienie, dlaczego brakuje lekarzy.

      • Nie. Lekarz rezydent zarabia niewiele więcej – a rezydentura trwa 6 lat.

        A te „kilkanaście tysięcy” po kilkunastu latach to zarabia garstka.

        • Bez przesady, dobry kardiolog to raczej poziom kilkudziesięciu tysięcy. Raczej nieosiągalny dla pracownika marketu, nawet jakby dyrektorem został.

          Natomiast większość ma te kilkanaście tysięcy, ale cóż to jest kilkanaście tysięcy? To mało jak na taką odpowiedzialność i takie wymagania. Oni jednak robią realną pracę, a nie jakieś bullshit jobs jak załatwianie funduszy unijnych czy wciskanie ludziom kredytów czy polisolokat.

          • Taaa kardiologiem jest co 2 lekarz. Soryy ale pediatra czy anestezjolog zarabiaja grosze

  6. kierownik odpowiada za cały sklep, za wszystkich kasjerów, odpowiedzialność kasjera jest mała a na pewno nie większa niż w innych pracach fizycznych.

    • Nie wiem jak teraz, ale kiedyś za manko lub superatę powyżej 50 zł była nagana lub zwolnienie. Przy utargu na kasie rzędu 12 tys. (tyle miałem w małej biedronce 10 lat temu) o taki brak nie trudno. Kasjer musi być skupiony często 8-12 godzin na kasię (tyle siedzi na „jedynce”).A co robi kierownik? Zamówienia i rozmowy z regionalnym oraz drukuje ceny. Nawet wypłatami się nie zajmuje. Ba! Nie zna podstawowych zapisów prawa np. że jak cena za produkt jest na sklepie, to musi po takiej sprzedać. w większości przypadków nie da się go przegadać. Czy taka osoba zasługuje na tak „wysokie” zarobki?

      • Idąc tym tokiem rozumowania to pracownicy fizyczni powinni być milionerami, a osoby zarządzające zarabiać minimalną krajową. :D
        Ale zdradzę ci mały sekret. Hierarchia. Taki kierownik też bardzo często zaczynał od kasjera i jeśli dostaje awans na wyższe stanowisko, to naturalne, że z awansem idzie zwiększenie się zarobków, a nie zmniejszenie.
        W pracy nie płaci się tylko i wyłącznie za wykonaną pracę, ale też za renomę i pozycję w hierarchii danego stanowiska.

  7. Ale manipulacja, w biedronce kierownika porównujecie do starzysty, nie każdy pracownik biedronki jest kierownikiem a zaryzykowałbym stwierdzeniem ze mniejszość pracowników biedronki to kierownicy

  8. Strasznie duża rozbieżność między zastępcą, a kierownikiem no i gdzie kierownik zmiany? Bo raczej powinien gdzie się kręcić

  9. Czy według was nauczyciele zarabiają źle? Jak tak będziemy mówić to nie będzie kadry nauczycielskiej w następnych latach. Nauczyciel zarabia wynagrodzenie zasadnicze. Obecnie nauczyciel dyplomowany zarabia 3817 zł brutto. I teraz powiem wam ile zarabia nauczyciel z 25 letnim stażem. Nauczyciel dyplomowany otrzymuje 3817 zł brutto wynagrodzenia zasadniczego. Dodatkowo otrzymuje 20% wynagrodzenia za zasługi lat. Jest to kwota około 800 zł. Kolejna kwota zarobku jest dodatek motywacyjny. Otrzymuje on od 100 do 500 zł . Plus 300 zł za wychowawstwo. Otrzymuje także pieniądze za nadgodziny. Etat uśredniony wynosi 20 h pensum. Czyli 2h ponad wymiarowe. Oznacza to, pensje o około 600 zł większą miesięcznie. Dochodzą także pieniądze za zastępstwa. Od 2 do 6 w miesiącu daje to kwotę około 250 zl więcej. Razem z 13 pensja wynagrodzenie wynosi średnio 6500 zł brutto. Czy to tak, źle ? Wiadomo każdy chciałby zarabiać więcej, ale jak widzę, jak niektórzy pracują w tym zawodzie to uważam, że jakoś trzeba zmienić system wynagrodzeń.

      • W górnictwie jeszcze lepiej. Znam przypadki, których emeryci byli już w wieku 33 lat po 15 latach pracy z emeryturą wynoszącą 4k. Jednak znam też takich górników, którzy nie dożywali wieku 25 lat ginąć pod kopalnią. Niestety ale te zawody są obarczone dużym ryzykiem zawodowym. Szansa, że stanie ci się coś w szkole są mniejsze niż zero. Większa szansa, że stanie ci się coś w drodze do pracy lub z pracy.

  10. Gdyby sprywatyzować ostatnie relikty komunizmu – czyli edukację i opiekę zdrowotną to nauczyciele i lekarze zaczęliby zarabiać dużo więcej, a i poziom nauczania czy opieki zdrowotnej by wzrósł. Na szczęście nie mamy już państwowych restauracji i piekarni, a związki zawodowe kelnerów, piekarzy i kucharzy nie wywierają nacisków na rządzących, aby regulowali ich pensje, menu w restauracjach czy ceny pieczywa.
    Nie mamy też Ministerstwa Aprowizacji Narodowej – dlaczego więc musi istnieć Ministerstwo Edukacji czy Zdrowia??

  11. Tylko umowmy się, jaki nauczyciel da radę w biedronce? Zresztą do biedronki przyjmują bez znajomości, a jakoś nauczyciele nie szturmuja tych stanowisk :/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *