- Bezprawnik -
- Społeczeństwo -
- Amazon: miliard dolarów dla mieszkańców okolic centrów danych. Gigant próbuje kupić spokój
Amazon: miliard dolarów dla mieszkańców okolic centrów danych. Gigant próbuje kupić spokój
Amazon zapowiada ponad miliard dolarów dla społeczności żyjących obok jego centrów danych. Kwota dobrze wygląda w nagłówku, ale rozłożona na pięć lat stanowi drobny ułamek wydatków korporacji. Mieszkańcy mogą na tym skorzystać. Firma już korzysta z możliwości opowiadania, jak bardzo się o nich troszczy.
Protesty przeciw centrom danych zaczęły przeszkadzać Amazonowi
2 października Amazon ogłosił program Built Together, obejmujący dodatkowe finansowanie edukacji, szkoleń, oszczędzania energii i lokalnych potrzeb w USA. Według szefa AWS rozważanych jest ponad 100 moratoriów na centra danych.
Mieszkańcy obawiają się m.in. wyższych rachunków i presji na zasoby wodne. Podobne obawy pojawiają się w Polsce, gdzie może powstać gigafabryka AI. Amazon przedstawia hamowanie inwestycji jako zagrożenie dla amerykańskiej pozycji w wyścigu AI. Wygodna perspektywa, choć nie nieprawdziwa. Kto mieszka obok przyszłej serwerowni, może jednak bardziej interesować się tym, jak zużycie energii przez AI odbije się na jego rachunku za prąd, niż przewagą technologiczną Stanów Zjednoczonych.
Miliard dolarów na Built Together, czyli niewielki koszt w skali Amazona
Przyjmijmy miliard jako podstawę obliczeń – przez pięć lat to średnio 200 mln dolarów rocznie. Tymczasem w ciągu ostatnich 12 miesięcy, licząc od końcówki czerwca tego roku, cały Amazon wydał netto około 169 mld dolarów na nieruchomości i sprzęt.
Roczna kwota programu odpowiada więc około 0,12 proc. tej sumy. Czy możemy zaliczyć ten wydatek do kategorii „finansowe poświęcenia”? Ocenę zostawiam wam.
Co Amazon obiecuje mieszkańcom sąsiadującym z centrami danych?
Amazon planuje udostępnić ponad 300 tys. osobom bezpłatną edukację w lokalnych community colleges. Zapowiada też modernizacje energetyczne ponad 30 tys. domów i ponad 300 szkół oraz innych budynków.
Lokalne fundacje mają dostawać miliony dolarów rocznie. Brakuje jednak pełnej listy miejscowości, podziału pieniędzy i szczegółowego harmonogramu. Firma sama zastrzega, że mimo modernizacji rachunki mogą zmieniać się wraz z taryfami i zużyciem.
Z tych obietnic nie wynika jeszcze, czy pomoc zrównoważy rosnące ceny prądu i inne ewentualne dodatkowe koszty ponoszone przez mieszkańców.
Przejrzystość deklaracji AWS również trzeba sprawdzić
AWS deklaruje rezygnację z umów poufności z instytucjami publicznymi przy projektach centrów danych. Tyle że, jak wskazuje WIRED, w negocjacjach uczestniczą również wykonawcy. W jednym z opisanych przypadków urzędnika wiązała umowa poufności właśnie z wykonawcą projektu Amazona.
Firma nie odpowiedziała na pytanie redakcji WIRED, czy nowa deklaracja obejmuje także takich partnerów. To istotna luka. Mieszkańcom niewiele da zapewnienie o otwartości ani nawet dostęp do informacji publicznej, jeżeli informacje nadal będzie można zatrzymać na poziomie pośrednika.
Darowizna nie daje Amazonowi prawa do uciszania krytyków
Dobroczynność poprawia reputację, a trudne pytania schodzą na dalszy plan – tak zapewne w idealnym scenariuszu chciałby Amazon. Nie trzeba oczywiście zakładać, że każda obietnica Amazona jest pusta. Nie pozbawia nas to jednak prawa do sprawdzania, jak wydawane będą te pieniądze i jakie będą tego skutki.
Dopłata do ocieplenia domu nie rozstrzyga kwestii dostępności wody. Amazon może przecież finansować użyteczne rzeczy i jednocześnie próbować osłabić sprzeciw. Nikt nie podpisywał zobowiązania do wdzięczności i milczenia.
Sądząc po skali inwestycji w centra danych na całym świecie, to zapewne dopiero początek tego typu historii – przynajmniej dopóki nie pęknie bańka AI. Czy mieszkańcy mają prawo zabiegać o swoje? Jak najbardziej – choćby z jednego prostego powodu: byli na danym terenie pierwsi.










