1. Bezprawnik -
  2. Państwo -
  3. Rząd chce w Polsce gigafabryki AI za 10 mld zł. A powinien wziąć przykład ze stanu Nowy Jork

Rząd chce w Polsce gigafabryki AI za 10 mld zł. A powinien wziąć przykład ze stanu Nowy Jork

Nasz rząd stara się o to, by w Polsce powstała jedna z planowanych unijnych gigafabryk AI. Jest nawet gotowy uchwalić w tej sprawie specjalną ustawę, jeśli Komisja Europejska spojrzy na nasze aspiracje przychylnym okiem. Tylko czy aby na pewno potrzebujemy ogromnych centrów danych?

Europa nie może być skansenem, ale czy to oznacza, że musimy ślepo podążać za modą na budowę centrów danych?

Wyścig technologiczny z USA i Chinami. Dlaczego AI potrzebuje centrów danych

Ochłodzenie relacji pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a państwami Unii Europejskiej ma pewne pozytywy. Mam na myśli przede wszystkim zdanie sobie sprawy z tego, że nie możemy jako kontynent być zapóźnieni względem USA i Chin. Dotyczy to nie tylko obronności, przemysłu zbrojeniowego i finansów, ale także rozwoju nowoczesnych technologii. Nie brakuje zresztą głosów, że jeśli Europa chce liczyć się w tym wyścigu, to AI Act musi zniknąć w obecnym kształcie.

Gdy myślimy o tej ostatniej kategorii, prawdopodobnie przychodzi nam teraz do głowy sztuczna inteligencja. Nie jest to może rewolucja, o której myśleliśmy jeszcze rok temu, ale AI od czasu do czasu przynosi jakieś rzeczywiście pożyteczne rozwiązanie. Niestety jej dalszy rozwój wymaga dość specyficznej infrastruktury.

Mam na myśli centra danych AI. Tak naprawdę mamy do czynienia z fabryką mocy obliczeniowej, która jest wykorzystywana do tworzenia, trenowania i używania na co dzień sztucznej inteligencji. Zapotrzebowanie na nowe centra danych stale rośnie. Nic więc dziwnego, że problemem zainteresowała się także Komisja Europejska.

Unia Europejska chce postawić siedem dużych obiektów

Bruksela wdraża obecnie specjalny program, zgodnie z którym na terenie UE ma powstać siedem tzw. gigafabryk AI. Nasz rząd bardzo chciałby, żeby jeden taki obiekt powstał w Polsce. Ministerstwo Cyfryzacji szacuje, że gigafabryka, o której budowę wnioskuje, osiągnie docelowo skalę do 30 tys. procesorów graficznych (GPU), co z kolei oznacza inwestycję rzędu około 5 miliardów złotych. Szacunki opublikowane przez polski Business Insider sugerują z kolei wydatek nawet 10 miliardów złotych.

Serwis wnp.pl zwraca z kolei uwagę, że Unia Europejska planuje cztery gigafabryki o skali co najmniej 75 tys. GPU oraz trzy obiekty dużej skali — co najmniej 100 tys. GPU.

Specustawa o gigafabryce AI. Co zapowiada Ministerstwo Cyfryzacji

Zainteresowanie udziałem w programie jest tak duże, że nasz rząd jest gotowy nawet stworzyć specjalną ustawę, która miałaby ułatwić realizację projektu gigafabryki AI. W rozmowie z Polską Agencją Prasową przyznał to wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski:

Nie wykluczam stworzenia projektu specustawy, jeśli projekt gigafabryki w Polsce zostanie zaakceptowany przez Komisję Europejską, w związku z czym będą zapewnione środki na jej uruchomienie.

Pytanie brzmi: czy to aby na pewno dobry pomysł? Przykład zza oceanu podpowiada, że nie powinniśmy dać się ponieść hurraoptymizmowi. Wielkie centra danych potrafią bowiem być bardzo uciążliwym sąsiadem.

Stan Nowy Jork obawia się wpływu nowych centrów danych na stabilność sieci energetycznej i wysokość rachunków za prąd

Władze amerykańskiego stanu Nowy Jork postanowiły ograniczyć stawianie gigafabryk AI na swoim terytorium. Gubernator Kathy Hochul podpisała w lipcu tego roku rozporządzenie wykonawcze, które zakazuje budowy centrów danych o mocy ponad 50 MW. Weszło w życie w trybie natychmiastowym.

Powody tak drastycznej decyzji były w gruncie rzeczy dwa. Przede wszystkim władze stanu zwracają uwagę na zużywanie przez centra danych ogromnych ilości energii, co z kolei realnie grozi przeciążeniem sieci. To zresztą problem globalny — zużycie energii przez AI rośnie znacznie szybciej niż moce wytwórcze. Żyjemy w końcu w gospodarce, która i bez fabryk AI jest niezwykle energochłonna. Gubernator Hochul zapowiedziała, że nie dopuści do przerzucania kosztów takiego biznesu na mieszkańców.

Dlaczego mieszkańcy nie chcą centrów danych w sąsiedztwie

Sprzeciw władz stanu Nowy Jork może także wynikać z nastrojów społecznych. Nie ma się co oszukiwać: centra danych są uwielbiane przez Big Techy, polityków i inwestorów. Zwykli mieszkańcy ich nie znoszą, a potencjalni przyszli sąsiedzi robią, co w ich mocy, by takie obiekty nie powstały.

Trudno się dziwić. Gigafabryki AI nie tylko potrzebują do działania energii elektrycznej, ale także wymagają ogromnych ilości wody do chłodzenia. Mają także fatalny wpływ na środowisko naturalne. Równocześnie praktycznie nie generują miejsc pracy, więc lokalna społeczność nie ma z nich żadnego realnego pożytku.

Nie jestem pewien, czy gigafabryka AI naprawdę przysłuży się w czymś polskiej gospodarce

Jak zakaz z Nowego Jorku ma się do europejskich realiów? Planowane unijne gigafabryki nie zmieściłyby się raczej w tamtejszym limicie. Niektóre szacunki sugerują moc planowanego obiektu na 100–120 MW. Obecne już w Polsce centra danych mają z kolei moc 10–20 MW. Dla porównania: największe obiekty tego typu dysponują mocą przekraczającą 1 GW. Planowana gigafabryka w amerykańskim stanie Ohio ma osiągnąć moc przynajmniej 4,25 GW.

Wygląda więc na to, że powinniśmy być ostrożni. Owszem, moc obliczeniowa unijnej gigafabryki może się przysłużyć rozwojowi polskiej oraz europejskiej techniki i nauki. Równie dobrze może jednak stanowić po prostu kolejny zasób do wykorzystania przez globalne korporacje technologiczne. Wówczas korzyści sprowadzałyby się zapewne po prostu do opłat za korzystanie z mocy obliczeniowej.

Ryzyko: droższa energia, szkody środowiskowe i pusty budynek

Warto też pamiętać, że tak potężny odbiorca musiałby się gdzieś w krajowym systemie zmieścić, a pierwsza elektrownia atomowa w Polsce wciąż pozostaje projektem na papierze. Skutki odczulibyśmy zaś wszyscy — także wtedy, gdy sprawdzamy ceny prądu w 2026 roku na własnym rachunku.

Moda na AI może przeminąć — być może właśnie pęka bańka AI, a być może panika jest pomyłką — a fiksacja wielkiego biznesu na punkcie budowy ogromnych centrów danych niekoniecznie musi przetrwać do końca dekady. Zostaniemy wtedy z paskudnym budynkiem, szkodami w środowisku naturalnym i jeszcze droższą energią.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover