Sztuczna inteligencja się nie zatrzymuje i rozwija się w błyskawicznym tempie
Od jakiegoś czasu w przestrzeni publicznej coraz częściej możemy się spotkać z rozważaniami, kiedy pęknie bańka AI. Niektórzy dodają przy tym "w końcu". Nie da się ukryć, że są osoby, które z wytęsknieniem wyczekują momentu, kiedy moda na sztuczną inteligencję się skończy. Są powody, by darzyć nową technologię daleko posuniętą nieufnością, a nawet wrogością. Przykładem może być windowanie cen pamięci RAM DDR5, które wymknęły się spod kontroli, bo zapotrzebowanie big techów na podzespoły do centrów danych wydaje się nienasycone. Czy jednak nie mamy do czynienia z myśleniem życzeniowym?
Owszem, w sztuczną inteligencję inwestują wszyscy: inne firmy, rządy, prywatni inwestorzy. Globalne inwestycje korporacyjne w AI w 2024 r. osiągnęły kwotę 252 mld dolarów, co przekłada się na wzrost o ok. 25 proc. Sporo. Na pewno więcej, niż przeciętny Kowalski może zarobić na lokacie w banku albo kupując obligacje skarbowe. Nie jest to jednak na tyle oszałamiający poziom, by stanowił jakąś wyjątkową anomalię, gdy weźmiemy poprawkę na to, że mamy do czynienia z nową obiecującą technologią. Bańka AI, której się doszukujemy, może być całkowicie naturalną hossą. Warto w tym momencie wspomnieć, że niektóre szacunki sugerują, że w 2025 r. inwestycje w AI mogły osiągnąć poziom nawet 405 mld dolarów.
Argumentem przeciwko istnieniu bańki jest to, że głównymi motorami napędowymi rozwoju branży AI są firmy, które już mają ugruntowaną pozycję w branży technologicznej i najprawdopodobniej nie posypią się w drobny mak przy pierwszych trudnościach. Google ma swoje Gemini, Elon Musk ma xAI i Groka, OpenAI zdążyło sobie wyrobić pozycję dzięki ChatGPT. Własne rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji rozwija Microsoft, Samsung i Apple. Nawet Meta zrozumiała, że Metaverse to kompletna porażka i teraz przerzuca się na wielomiliardowe inwestycje w AI.
Prawdę mówiąc, praktycznie każda szanująca się większa firma na świecie stara się coś uszczknąć z mody na sztuczną inteligencję. To prawda, że niekiedy oferują rozwiązania, które się nie przyjmują, bo nie budzą większego entuzjazmu odbiorców. Niektóre jednak są albo nienachalne na tyle, by je tolerować, albo wprost przydatne. Gdzieś tam w tle toczą się wojny, a wojskowi dostrzegają potencjał w wykorzystaniu AI na współczesnym cyfrowym polu walki. Można się więc spodziewać, że zapotrzebowanie na sztuczną inteligencję wcale nie zniknie w dającej się przewidzieć przyszłości.
Bańka AI prawdopodobnie istnieje w takim samym stopniu jak bańka na rynku nieruchomości w Polsce. Czyli wcale
Można w tym wszystkim dostrzec przesadnią pewność siebie prezesów gigantów technologicznych. Przykładem może być niedawna wypowiedź szefa NVIDII Jensena Huanga.
Nie sądzę, żebyśmy tkwili w bańce sztucznej inteligencji. Doświadczamy naturalnego przejście od starego modelu obliczeniowego do modelu przyspieszonego przetwarzania… Używamy wszystkich tych różnych modeli sztucznej inteligencji, korzystamy z wielu usług i chętnie za to płacimy.
Zgadzam się z nim, że nie mamy żadnej bańki AI. Byłbym jednak sceptyczny co do tezy, że używamy tych wszystkich usług i chętnie za nie płacimy. Konsumenci są nieco bardziej powściągliwi od przedsiębiorców. Zwykli przedsiębiorcy zachowują się ostrożniej od big techów mających niemalże nieograniczone zasoby do wpompowania w eksperymenty.
Prawdę mówiąc, udział największych firm technologicznych w inwestycjach w AI można przy odrobinie złej woli uznać za swego rodzaju oligopol. Mały startup nie ma większych szans na dogonienie wielkich graczy bez ogromnych zasobów na budowę centrów danych, czy nawet prywatnych elektrowni jądrowych. Jeśli zaś jakimś cudem wytworzy rozwiązanie przydatne big techom, to zaraz jego właściciele otrzymają ofertę kupna. Konsolidacja w branży technologicznej nie jest niczym nadzwyczajnym.
Zdaję sobie sprawę z tego, że powyższe rozważania mają w sobie coś z mema o tym, że "Nigdy nic się nie dzieje". Jest jednak jeszcze jeden powód podpowiadający, że bańka AI nie istnieje. Pamiętacie bańkę na rynku nieruchomości, która miała pęknąć już dawno? "Zaraz pęknie" już od dobrych kilku lat. Tymczasem ceny mieszkań pozostają względnie stabilne. Co najwyżej od czasu do czasu ceny trochę spadną, by zaraz potem wrócić do fazy wzrostów. Eksperci zaczęli nawet sugerować, że trwały spadek nastąpi w Polsce dopiero za kilka lat, gdy deweloperzy zapełnią w końcu lukę mieszkaniową. Budują w końcu ponad 200 tys. mieszkań rocznie. Zapotrzebowanie na nie nie jest w naszym kraju nieskończone.
Podobnie może być z AI: stabilny wzrost, który od czasu do czasu wymyka się oczekiwaniom analityków, okazjonalna korekta. W końcu moda na sztuczną inteligencję przeminie albo spowszednieje inwestorom, którzy zaczną gonić za następnym domniemanym czarnym łabędziem. Wtedy zamiast pęknięcia nieistniejącej bańki będziemy mieli trwałą stabilizację.
Wbrew pozorom nieistnienie bańki AI to znakomita wiadomość dla wszystkich, wliczając w to nawet graczy planujących ulepszenie swojego komputera. Spektakularne załamanie branży technologicznej oznaczałoby kolejny duży globalny kryzys gospodarczy. Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, wielkie korporacje wraz z kadrami zarządzającymi zostaną wybawione z opresji przez rządy za pieniądze podatników. Ucierpieliby zaś zwykli zjadacze chleba oraz światowa gospodarka.