- Bezprawnik -
- Zakupy -
- Lidl znów ogłasza, że jest najtańszy. Sprawdziłam koszyk i jest jedno „ale"
Lidl znów ogłasza, że jest najtańszy. Sprawdziłam koszyk i jest jedno „ale"
Lidl po raz kolejny opublikował dane na temat cen koszyka z zakupami, zawierającego 15 przykładowych produktów. Rzecz jasna, z zestawienia wynika, że w tym dyskoncie wydamy mniej niż u jego konkurenta. Tym razem nie jest nim Biedronka, tylko ALDI.
15 towarów i oszczędność ponad 30 zł. Ale to wcale nie jest typowy koszyk
W aktualnej gazetce, obowiązującej od 2 do 4 lipca 2026 roku, Lidl chwali się, że jest tańszy od sieci ALDI.
Jak można zobaczyć na poniższym zrzucie ekranu, z porównania wynika, że 15 przykładowych artykułów kosztuje tam 134,45 zł. Tymczasem u konkurencji zapłacimy za nie aż 166,38 zł.

Wiele osób na podstawie pobieżnej lektury tego rodzaju zestawień może dojść do wniosku, że na typowe, codzienne zakupy wydamy w Lidlu mniej niż gdzie indziej. Tymczasem dyskont ten wyraźnie informuje w swoich materiałach, że koszyk przedstawia przykładowe produkty. Nie musi być więc tożsamy z tym, co wybiera w sklepie przeciętny Kowalski. Zresztą to niejedyny przypadek, gdy wojna cenowa Biedronki i Lidla toczy się głównie na poziomie reklamowych zestawień.
Co jest, a czego nie ma w koszyku Lidla?
Zawiera on tylko niektóre powszechnie nabywane artykuły. Wśród nich można wymienić mleko UHT w litrowym kartonie, cukier, mąkę pszenną i makaron w kilogramowych opakowaniach czy kaszkę zbożową dla dzieci.
W zestawieniu nie ma jednak kilku całkiem podstawowych towarów. Są nimi np. pieczywo, warzywa, owoce, jaja oraz mięso. Warto pamiętać, że ceny mięsa w Polsce potrafią znacząco wpływać na łączny koszt koszyka. Brak takich produktów nie jest cechą wyłącznie porównań Lidla. Nierzadko nie znajdziemy ich także w materiałach przygotowanych przez inne sieci, co w wielu przypadkach czyni je niemiarodajnymi.
Lidl, Biedronka, a może ALDI? Istnieje tylko jeden sposób, by sprawdzić, gdzie jest najtaniej
Jeśli zależy nam na obiektywnym zestawieniu kosztów, warto sprawdzić ceny zakupów samodzielnie. Nie zachęcam oczywiście nikogo do chodzenia po sklepach z kalkulatorem. Znacznie prostsze wydaje się zrobienie listy typowych produktów — takich, które wybieramy zawsze.
Jeśli udajemy się do dyskontu co tydzień, wystarczy za każdym razem zaopatrzyć się w innym miejscu, a następnie porównać łączną sumę za te same artykuły. Kiedy w trakcie danej wizyty zamierzamy nabyć coś jeszcze dodatkowo (spoza standardowej listy), najlepiej rozdzielić zakupy na dwa paragony.
Ceny regularne i marki własne — na co zwracać uwagę
Dobrą praktyką jest też bazowanie wyłącznie na cenach regularnych, a w przypadku marek własnych wybór możliwie najbardziej zbliżonych towarów pod względem składu czy wagi.
Przedstawiony trick stanowi ciekawy sposób na wskazanie, w tych sklepach zrobisz najtańsze zakupy. Mogą go zastosować zwłaszcza świadomi konsumenci, unikający np. wysoko przetworzonych produktów.
Przygotowując przykładowe koszyki, sieci handlowe często sugerują nam bowiem, że w trakcie wizyty wkładamy do nich cukier, margarynę i słodkie napoje. W ich przypadku najłatwiej porównać ceny, bo to stosunkowo tanie artykuły. Tymczasem typowy klient coraz częściej ich nie wybiera — co pokazują choćby badania, w których Lidl i Biedronka wcale nie są najtańsze.
