- Bezprawnik -
- Zakupy -
- Biedronka i Żabka naciągają klientów na mikroceny z przyszłości. Bez teleskopu nie podchodź
Biedronka i Żabka naciągają klientów na mikroceny z przyszłości. Bez teleskopu nie podchodź
Klient jednej z Żabek chciał kupić dwa bezalkoholowe piwa w cenie wywieszonej wielką czcionką na półce. Przy kasie usłyszał odmowę, gdyż cena obowiązuje dopiero od jutra, o czym informował napis wysokości około trzech milimetrów, którego sprzedawca sam nie był w stanie odczytać bez okularów. Jak relacjonuje nasz czytelnik, wywieszanie cenówek „z przyszłości" staje się w Żabkach i Biedronkach codziennością. A prawo patrzy na takie praktyki wyjątkowo nieprzychylnie.
Cena „od jutra" wielką czcionką, data mikroskopijnym drukiem
Sytuację opisał nam czytelnik, który do relacji dołączył zdjęcie sklepowej półki. Widać na nim Tyskie 0,0% w butelce zwrotnej z dwiema cenówkami. Na górnej, promocyjnej, wielkimi cyframi wypisano „2 szt. po 2,29" przy wymianie butelek. Na dolnej, regularnej, widnieje „kup 2 sztuki po 2,79", a mniejszym drukiem cena za sztukę poza zestawem: 5,60 zł. Informacja o tym, kiedy promocja w ogóle obowiązuje, została wydrukowana czcionką, którą czytelnik ocenia na trzy milimetry wysokości.
Według relacji czytelnika sprzedawca długo szukał okularów, żeby odcyfrować daty na etykiecie, po czym odmówił sprzedaży w wywieszonej cenie. Wyjaśnił przy tym, że musi drukować jutrzejsze ceny już dzisiaj, bo tego wymaga od niego audyt centrali Żabki. Czyli sieć świadomie ekspediuje na półki ceny, które w momencie zakupu jeszcze nie obowiązują, a jedyną wskazówką dla klienta jest napis, którego bez lupy nie przeczyta nawet obsługa sklepu.
Czytelnik dodaje, że nie chodzi o pojedynczy wybryk jednej placówki tuż przed zamknięciem. Jego zdaniem cenówki obowiązujące „od jutra" albo „od pojutrza" stają się w sklepach convenience i dyskontach zjawiskiem powszechnym. To kolejna warstwa cenowego chaosu, obok cen przy wielosztukach, cen z kartą lojalnościową i jeszcze innych cen z aplikacją. Już kilka lat temu pisaliśmy zresztą, że ktoś powinien zbesztać Biedronkę za te ceny, a Żabkę przy okazji też. Od tamtej pory sytuacja najwyraźniej nie drgnęła, a wręcz dorobiła się nowego wymiaru: czasowego.

Ustawa o informowaniu o cenach nie zna pojęcia „cena od jutra"
Przepisy są tutaj wyjątkowo mało wyrozumiałe dla sprzedawców. Art. 4 ustawy z 9 maja 2014 r. o informowaniu o cenach towarów i usług wymaga, żeby cena była uwidoczniona w sposób jednoznaczny, niebudzący wątpliwości i umożliwiający porównanie cen. Szczegóły techniczne doprecyzowuje rozporządzenie Ministra Rozwoju i Technologii w sprawie uwidaczniania cen towarów i usług. Trudno na poważnie bronić tezy, że wywieszka z wielką kwotą promocyjną i trzymilimetrową adnotacją o terminie obowiązywania spełnia wymóg jednoznaczności. Skoro warunków oferty nie potrafi odczytać sprzedawca, to trudno wymagać tego od klienta, zwłaszcza starszego lub słabiej widzącego.
Przepis art. 5 ustawy stanowi, że w przypadku rozbieżności lub wątpliwości co do ceny konsument ma prawo żądać sprzedaży towaru po cenie dla niego najkorzystniejszej. Pisaliśmy o tym wielokrotnie: gdy pojawia się inna cena na półce i na kasie, klient zawsze zapłaci tę niższą. Cena z przyszłości wywieszona przy towarze dzisiaj jest podręcznikowym przykładem takiej rozbieżności.
Warto też pamiętać o art. 543 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym wystawienie rzeczy w miejscu sprzedaży na widok publiczny z oznaczeniem ceny uważa się za ofertę sprzedaży. Klient, który podchodzi do kasy z piwem za 2,29 zł z półki, tę ofertę po prostu przyjmuje. Odmowa sprzedaży w tej cenie, uzasadniana wewnętrznym audytem centrali, nie ma oparcia w przepisach. Wymogi korporacyjnych procedur nie uchylają ustawy.
Kary za nieprawidłowe ceny bywają bolesne
Sieci handlowe doskonale wiedzą, czym grozi zabawa z ekspozycją cen. Za praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów grozi kara do 10 procent rocznego obrotu, a sądy nie traktują tych spraw pobłażliwie. Najlepszym przykładem jest gigantyczna kara dla Biedronki w wysokości 115 mln zł za rozbieżności między ceną na półce a ceną w kasie, potwierdzona przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Gdy UOKiK skontrolował oznaczenie cen, błędy stwierdzono u co drugiego sprzedawcy. Pojedynczy klient może natomiast zgłosić nieprawidłowość do wojewódzkiego inspektoratu Inspekcji Handlowej, najlepiej ze zdjęciem cenówki i paragonem lub notatką o odmowie sprzedaży.
Kaucja, ekorabat i zagadka, której nie rozwiązał nawet pracownik Żabki
Piwo z fotografii sprzedawane jest w szklanej butelce zwrotnej, objętej od stycznia systemem kaucyjnym z kaucją 1 zł. Równolegle Żabka reklamuje własny „ekorabat": 50 groszy zniżki na każdą sztukę przy wymianie butelek. Pytanie brzmi: ile ostatecznie kosztuje to piwo, gdy klient oddaje przy zakupie pustą butelkę, za którą wcześniej zapłacił złotówkę kaucji?
Według relacji czytelnika pracownik Żabki wyliczył 3,29 zł: cena 2,79 zł minus 50 groszy ekorabatu za oddanie butelki wartej złotówkę, plus złotówka kaucji za nową butelkę. W tym rachunku zwrot ustawowej kaucji w wysokości 1 zł gdzieś wyparował, a w jego miejsce pojawił się promocyjny rabat o połowę niższy. Jeśli takie rozliczenie faktycznie funkcjonuje przy kasach, klient na każdej oddanej butelce traci 50 groszy względem tego, co gwarantuje mu system kaucyjny. Przypominamy przy okazji, że konsumentowi przysługuje zwrot kaucji gotówką zamiast bonu na zakupy i żadna sklepowa promocja tego prawa nie zastępuje. Rabat handlowy może istnieć obok zwrotu kaucji, ale nie zamiast niego.
Nasz czytelnik, chcąc kupić dwa bezalkoholowe piwa, wyszedł ze sklepu z niczym, bo właściwa cena miała obowiązywać dopiero od jutra. Czy UOKiK to widzi?
zobacz więcej:










