- Bezprawnik -
- Moto -
- Hamulce i opony trują bardziej niż rura wydechowa. Unia wprowadza limity, kierowcy mogą na tym stracić
Hamulce i opony trują bardziej niż rura wydechowa. Unia wprowadza limity, kierowcy mogą na tym stracić
Już wkrótce europejska motoryzacja może przejść wyraźną zmianę. Choć norma Euro 7 zacznie obowiązywać od 1 lipca 2030 roku, część nowych wymagań dotyczących emisji z układu hamulcowego zacznie wpływać na konstrukcję europejskich samochodów znacznie wcześniej, bo jeszcze w tym roku. Jednym z efektów może być coraz częstszy powrót hamulców bębnowych, które przez lata uznawano za rozwiązanie przestarzałe.
Hamulce nowoczesnych samochodów emitują dużo cząstek stałych
Jak podaje portal Autocentrum, powołując się na dane HELLA, aż 80-85% całkowitej emisji cząstek stałych (PM) w nowoczesnych samochodach wcale nie pochodzi z układu wydechowego. Za zdecydowaną większość tych emisji odpowiadają hamulce, opony oraz unoszący się kurz drogowy.
Fizyki nie da się oszukać – hamując samochód, ścieramy powierzchnię klocka hamulcowego, zużywa się także tarcza hamulcowa. Drobiny nigdzie nie znikają, lecz przedostają się do powietrza, a ich największe stężenie cząstek PM10 i jeszcze groźniejszych (bo czterokrotnie mniejszych o średnicy 2,5 mikrometra) PM2.5 widać w rejonach skrzyżowań i przejść dla pieszych, a więc tam, gdzie najczęściej hamujemy pojazdy. Są one toksyczne dla zdrowia człowieka – to zresztą m.in. za szkody wywołane pyłami zawieszonymi Polacy coraz częściej wywalczają przed sądami odszkodowania za smog.
Przytaczane przez Autocentrum dane na temat emisji prezentują się następująco:
- 80-85% całkowitej emisji cząstek stałych PM pochodzi z układu hamulcowego, opon i kurzu drogowego (wg HELLA),
- 25% emisji PM10 generuje transport drogowy (wg EEA – Europejska Agencja Środowiskowa),
- 80% zanieczyszczeń znajdujących się na felgach pochodzi z tarczy hamulcowej (wg TMD Friction).
Wygląda na to, że nowoczesne hamulce tarczowe nie są tak ekologiczne. Czy oznacza to dla nich wyrok w całej UE?
Dlaczego hamulce bębnowe mogą być faworyzowane?
Tymczasem nadchodzi nowa norma emisji pyłu z hamulców. Zacznie ona obowiązywać dla nowych homologacji już za około 4 miesiące, bo od 29 listopada 2026 r. Równy rok później, 29 listopada 2027, będzie ona obowiązkowa dla wszystkich nowych rejestracji.
Limity emisji pyłu z hamulców od 29 listopada 2026 r.
Innymi słowy, producenci samochodów będą musieli spełniać na terenie Unii Europejskiej następujące normy:
- do 3 mg/km – samochody elektryczne (BEV),
- do 7 mg/km – samochody spalinowe i hybrydowe,
- do 11 mg/km – samochody dostawcze, vany.
To kolejny unijny wymóg dotyczący konstrukcji aut – wcześniej w nowych pojazdach obowiązkowa stała się m.in. czarna skrzynka w samochodzie czy inteligentny asystent prędkości ISA.
Już teraz głośno mówi się o powrocie hamulców bębnowych, przynajmniej montowanych na tylnej osi. Dlaczego?
Patrząc przez pryzmat ekologii, są faktycznie neutralne. Wszystko przez ich budowę – ścierany materiał hamulcowy zostaje wewnątrz zamkniętego bębna, nie jest więc rozpraszany po ulicach. Do tego dochodzi prostsza i tańsza produkcja, która przy okazji może korzystnie wpłynąć na ceny samochodów elektrycznych – to właśnie w elektrykach bębny na tylnej osi montuje się dziś najczęściej. Wiąże się z nimi jednak inny problem.
Więcej ekologii, ale i potencjalnie więcej wypadków na drogach
Nie bez przyczyny motoryzacja odeszła od hamulców bębnowych na rzecz nowoczesnych tarcz hamulcowych. Te ostatnie są wydajniejsze. Wpływają korzystnie na bezpieczeństwo na drogach, gdyż długość hamowania jest o wiele krótsza niż pojazdu wyposażonego w hamulce bębnowe, które tracą na skuteczności po ich zagrzaniu.
Te jednak okazują się bardziej „eko" i niewykluczone, że projektanci sięgną po nie do swoich nowych modeli samochodów, aby tylko spełnić rygorystyczne warunki emisji. Wygląda to trochę jak wynalezienie koła na nowo.
Czarny scenariusz: bębny, wypadki i niższe limity prędkości
Obawiam się, że hamulce bębnowe wcale nie poprawią bezpieczeństwa na drogach UE, a wręcz mogą mu zaszkodzić. Co wtedy? Poniższy scenariusz nie jest (niestety) wcale taki niemożliwy:
- za duża emisja PM -> przechodzimy na hamulce bębnowe,
- przechodzimy na hamulce bębnowe -> więcej wypadków na drogach,
- więcej wypadków na drogach -> obniżamy limity prędkości w UE.
Ostatni punkt nie jest zresztą political fiction – w Unii Europejskiej rekomendacja niższych prędkości na drogach już się pojawiła, za sprawą raportu Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu (ETSC).










