1. Bezprawnik -
  2. Finanse -
  3. OKI nie są po to, żebyś zarobił, tylko po to, by zasilić twoimi pieniędzmi rynek kapitałowy

OKI nie są po to, żebyś zarobił, tylko po to, by zasilić twoimi pieniędzmi rynek kapitałowy

Prezydent podpisał ustawę o Osobistych Kontach Inwestycyjnych, które ruszą już w przyszłym roku. Czy jest się z czego cieszyć? Marne zwolnienie podatkowe jest niby lepsze od żadnego. Trzeba jednak pamiętać, że główny cel OKI jest inny.

Obietnica zwolnienia z podatku Belki do 100 tys. zł wcale nie została spełniona

Inwestorzy mają powód do radości. Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o Osobistych Kontach Inwestycyjnych. Wejdzie ona w życie od przyszłego roku i przyniesie upragnione zwolnienie z podatku Belki do kwoty 100 tys. zł zgromadzonego kapitału. Tak jakby.

W rzeczywistości limity są dwa. Jeżeli ktoś zamierza inwestować wyłącznie pasywnie w najbezpieczniejsze i najpopularniejsze aktywa, to będzie musiał się zadowolić limitem 25 tys. zł. Dopiero aktywne inwestowanie w akcje, obligacje korporacyjne oraz pokrewne instrumenty pozwoli się cieszyć "pełnym" zwolnieniem sięgającym 100 tys. zł.

Jeżeli zgromadziliśmy nasze inwestycje w OKI, to w ogóle nie będziemy musieli zaprzątać sobie głowy podatkiem Belki. Jeśli jednak przekroczymy któryś z limitów, to obejmie nas zupełnie nowy podatek od wartości aktywów.

Mamy do czynienia z podatkiem majątkowym, a nie dochodowym. Nie ma znaczenia, czy uzyskamy jakikolwiek zysk dzięki nadwyżce. Na szczęście na początku jego stawka wyniesie zaledwie 0,85%.

Zwolnienie to tylko efekt uboczny próby zasilenia rynków kapitałowych za pomocą nowego produktu inwestycyjnego

Nie jest żadną tajemnicą, że nie uważam Osobistych Kont Inwestycyjnych OKI ani za realizację obietnicy wprowadzenia zwolnienia z podatku Belki do 100 tys. zł, ani nawet za dobry produkt. Wcale nie twierdzę przy tym, że będą one zupełnie bezużyteczne. To wciąż całkiem korzystne rozwiązanie dla osób, które chcą zbudować sobie kapitał inwestycyjny sięgający okolic 100 tys. zł poprzez grę na giełdzie.

Intencje rządzących są zresztą w tym przypadku bardzo wyraźne. Nie chodzi o to, żeby przestać pobierać podatek od drobnych ciułaczy starających się uchronić swoje oszczędności przed inflacją, albo nieco pomnożyć swój majątek w bezpieczny sposób. Rezultat ten osiągniemy niejako przy okazji. Tak naprawdę głównym celem OKI jest zasilenie giełdy pieniędzmi inwestorów.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że daję po prostu upust swojej niechęci do OKI. Warto jednak zwrócić uwagę na dwie przesłanki uprawdopodabniające postawioną wyżej tezę. Pierwszą z nich jest oczywiście zastosowanie wspomnianych już dwóch osobnych limitów.

Najbezpieczniejsze i najpopularniejsze sposoby inwestowania "przypadkiem" zostały objęte niższym limitem wartości aktywów

Jaki jest obecnie najbezpieczniejszy i zarazem najprostszy sposób na długoterminowe oszczędzanie? W pierwszej kolejności wskazałbym pożyczanie pieniędzy państwu poprzez zakup obligacji skarbowych, a w drugiej założenie lokaty czy konta oszczędnościowego w banku. Te popularne i oczywiste metody obejmuje limit 25 tys. zł.

W następnej kolejności wskazałbym inwestycję w fundusze ETF. W tym wypadku jest szansa, by wstrzelić się w limit 100 tys. zł. Nasz fundusz musi jednak w swoim portfelu zawierać 70% aktywów kwalifikowanych, a więc inwestować w spółki z kapitałem zakładowym wyrażonym w złotówkach. Czytaj: zasilać polską giełdę pieniędzmi.

Ministerstwo Finansów samo przyznaje, że liczy na zasilenie polskiej giełdy pieniędzmi drobnych inwestorów

Druga przesłanka potwierdzająca rzeczywiste intencje stojące za OKI jest jeszcze prostsza. Ministerstwo Finansów otwarcie przyznaje, że liczy na wsparcie w ten sposób polskiego rynku kapitałowego. Jak możemy przeczytać na stronie internetowej resortu w wiadomości opublikowanej wkrótce po złożeniu prezydenckiego podpisu pod ustawą:

Osobiste Konta Inwestycyjne mają zachęcać Polaków do budowania prywatnego kapitału i podejmowania długoterminowych decyzji inwestycyjnych. Większa część wypracowanych środków będzie mogła pozostać w dyspozycji inwestorów, a dodatkowy kapitał będzie mógł trafiać na polski rynek, w tym do przedsiębiorstw notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Według szacunków wprowadzenie OKI może skierować na GPW dodatkowo około 74 mld zł do 2040 r. Dla osób rozpoczynających inwestowanie będzie to możliwość wykonania pierwszego kroku w kierunku budowania kapitału, a dla bardziej doświadczonych inwestorów – dodatkowy, preferencyjny podatkowo sposób inwestowania.

Nie da się ukryć, że mamy do czynienia z konstrukcją przesadnie skomplikowaną, co nieco rozmywa obraz sytuacji. Równocześnie nie sposób nie zauważyć silnej "zachęty" do aktywnego inwestowania.

Możemy korzystać z OKI bez wiary w rządową narrację

Czy OKI spełnią pokładane w nich nadzieje? Trudno powiedzieć. Wszystko tak naprawdę zależy od tego, w jaki sposób nowy produkt zostanie "sprzedany" inwestorom. Kluczowa wydaje się prostota we włączaniu do OKI już posiadanych aktywów.

Byłbym sceptyczny co do drastycznego zwiększenia zainteresowania Polaków rodzimą giełdą. Zeszłoroczne dane podpowiadają, że w ten sposób inwestuje może 5-7% z nas. Akcje przegrywają nie tylko z lokatami i kontami oszczędnościowymi, ale także z walutami obcymi, kruszcem czy nieruchomościami.

Nie powinniśmy przez to ignorować OKI. Jeżeli ktoś rzeczywiście gra na giełdzie, to właśnie w ten sposób ochroni swój zysk przed opodatkowaniem. Możemy jednak korzystać z OKI oraz zwolnienia podatkowego i równocześnie pamiętać o niespełnionej obietnicy zniesienia podatku Belki oraz pokrętnej narracji rządzących w tej sprawie.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover