Ceny ubezpieczeń OC spadły po raz pierwszy od trzech lat. Mimo to młodzi kierowcy płacą aż o 184% więcej niż 50-latkowie

Finanse Moto dołącz do dyskusji (106) 06.04.2019
Ceny ubezpieczeń OC spadły po raz pierwszy od trzech lat. Mimo to młodzi kierowcy płacą aż o 184% więcej niż 50-latkowie

Udostępnij

Tomasz Laba

Ubezpieczenie to bez wątpienia jeden z większych wydatków związanych z posiadaniem samochodu. Wielu kierowców każdego roku zgrzyta zębami, sięgając do portfela widząc coraz wyższe ceny ubezpieczeń. Ubiegły rok był pod tym względem lepszy i widać początek tendencji spadkowej. Ceny ubezpieczeń idą w dół.

Ubezpieczenie samochodu niemal zawsze było dla kierowców sporym wydatkiem. Od kilku lat jednak obserwowaliśmy niepokojącą tendencję wzrostową. Każdego roku ubezpieczyciele żądali coraz większych kwot za obowiązkowe ubezpieczenie. Nie wspominając w ogóle o ubezpieczeniu AC, które nie jest obowiązkowe. Oczywiście jest bardzo dużo wytłumaczeń, dlaczego ceny ubezpieczeń wciąż rosną – począwszy od tego, że Polacy wyłudzają z OC ogromne pieniądze. Często ubezpieczyciele skarżą się na działalność kancelarii odszkodowawczych, które walczą o każdą możliwą złotówkę. To wszystko powoduje coraz większe wypłaty z kont ubezpieczycieli, które ci z kolei muszą odrobić wyższymi składkami.

Serwis z porównywarką cen ubezpieczeń rankomat.pl przygotował ranking „Raport RanKING – rynek i ceny ubezpieczeń komunikacyjnych. Podsumowanie 2018 r.” Wnioski, które płyną z tego raportu, są niezwykle optymistyczne i z pewnością ucieszą każdego kierowcę. Wynika z niego, że po raz pierwszy od 3 lat ceny ubezpieczeń zaczęły maleć. Co prawda nie są to spektakularne wyniki, ale liczy się sam fakt. Ogólnie w 2018 roku kierowcy płacili za OC o 5% mniej niż w ubiegłym roku. Przeciętna cena za ubezpieczenie OC pojazdu wynosiła 741 zł. W poprzednim 2017 roku było to 779 zł.

Ceny ubezpieczeń OC w dół o 5%

Najwyższe ceny ubezpieczeń płacili kierowcy w województwach pomorskim (843 zł), dolnośląskim (823 zł) oraz mazowieckim (812 zł). Z kolei najniższe w podkarpackim (608 zł), opolskim (834 zł) oraz świętokrzyskim (846 zł). Jeżeli chodzi o miasta, to zdecydowanie najdroższym miejscem w Polsce pod tym względem był Wrocław. Tamtejsi kierowcy płacili aż 1020 zł za ubezpieczenie. Niewiele taniej było w Gdańsku (965 zł) i Warszawie (917 zł). Najmniej zapłacili kierowcy w Rzeszowie, bo „jedynie” 656 zł. Ceny ubezpieczeń były niższe we wszystkich województwach. Największy spadek zaobserwowaliśmy w województwie lubuskim (7,1%), a najniższy w lubelskim (1,9%).

Doskonale wiemy, że ceny ubezpieczeń to wypadkowa wielu czynników i przy jej wyliczaniu bierze się pod uwagę rzeczy. Jedną z nich jest wiek kierowcy. Tu obowiązuje zasada, że młodsi płacą więcej, a najstarsi (a zatem najbardziej doświadczeni) mniej. Różnica w wysokości ich składek jest kolosalna. W 2018 roku kierowcy w przedziale wiekowym 18-25 zł płaciły średnio 1793 zł za ubezpieczenie. Z kolei najstarsi kierowcy w wieku 56 i więcej jedynie 626 zł.

Ceny ubezpieczeń najwyższe we Wrocławiu

W 2018 r. najwięcej za OC płacili młodzi kierowcy (18 – 25 lat). Na najniższe ceny mogli liczyć kierowcy z najstarszej grupy wiekowej. Ceny polis dla młodych kierowców wynosiły średnio 1793 zł i były wyższe aż o 186,4% od ofert przedstawianych osobom powyżej 55. roku życia. Jednocześnie, to właśnie ceny OC dla młodych kierowców spadły najbardziej. Średni koszt ubezpieczenia był w ich przypadku o 9,2% niższy niż w 2017 r.

Szukając ubezpieczyciela, warto również być zamężnym, ponieważ tacy kierowcy również płacą dużo mniej. Przeciętna cena ubezpieczenia dla osoby pozostającej w związku małżeńskim wynosiła 656 zł, a dla kawalera lub panny 1062 zł. Co ciekawe, na wysokość ubezpieczenia wpływ ma również marka posiadanego samochodu. Najwięcej płacili posiadacze BMW (952 zł), a najmniej właściciele samochodów marki Dacia (573 zł).

Najtańsza polisa wykupiona w 2018 roku kosztowała zaledwie 252 zł. Taką cenę zaoferowali właścicielowi Fiata Uno z rocznika 2000 o pojemności silnika 899 cm3. Kierowcą był urodzony w 1977 roku żonaty inżynier, ojciec dwójki dzieci zamieszkały w Mielcu.