- Bezprawnik -
- Finanse -
- Co piąty Polak nie ma ani złotówki oszczędności. KRD ujawnia, kto naprawdę tonie w długach
Co piąty Polak nie ma ani złotówki oszczędności. KRD ujawnia, kto naprawdę tonie w długach
Najnowsze dane Krajowego Rejestru Długów pokazują, że zaległości finansowe konsumentów wynoszą już około 42,8 mld zł i obciążają blisko 2 mln osób. Oznacza to, że średni dług przypadający na jednego dłużnika przekracza 21 tys. zł.
Za tymi liczbami kryją się nie tylko niespłacone kredyty czy pożyczki, ale również zaległe rachunki za telefon, internet, energię elektryczną, czynsze mieszkaniowe, mandaty, alimenty czy zakupy na raty. Eksperci zwracają jednak uwagę, że sama wartość zadłużenia nie mówi wszystkiego. Znacznie ciekawsze jest to, kto dziś wpada w finansowe tarapaty.
Największe długi mają osoby w średnim wieku
W debacie publicznej często mówi się o problemach finansowych seniorów lub młodych ludzi rozpoczynających samodzielne życie. Tymczasem dane KRD od lat pokazują coś zupełnie innego. Według tej firmy największe zadłużenie koncentruje się wśród osób w wieku produkcyjnym. Już analiza KRD sprzed dwóch lat wykazała, że osoby między 36. a 65. rokiem życia odpowiadają za ponad 34,6 mld zł zaległości, czyli zdecydowaną większość wszystkich długów konsumenckich ujawnionych w rejestrze. Właśnie ta grupa wiekowa odgrywa dziś kluczową rolę na rynku pracy, prowadzi działalność gospodarczą, spłaca kredyty mieszkaniowe i utrzymuje rodziny.
Najwyższe średnie zadłużenie przypada na osoby w wieku od 46 do 55 lat. Eksperci tłumaczą, że nie jest to przypadek. W tym okresie życia nakładają się na siebie liczne zobowiązania finansowe: raty kredytów hipotecznych, wydatki związane z wychowaniem dzieci, koszty utrzymania domu czy prowadzenia firmy. Problemy tej grupy rzadko wynikają z jednego błędu. Częściej są efektem wieloletniego kumulowania zobowiązań, które w pewnym momencie stają się trudne do udźwignięcia.
Polacy żyją bez finansowej poduszki
Zdaniem ekspertów największym problemem nie jest jednak sama wysokość długów, ale praktycznie całkowity brak oszczędności. Badania przeprowadzone na zlecenie KRD pokazują, że około 21 proc. Polaków nie posiada żadnych oszczędności. Oznacza to, że co piąty mieszkaniec kraju nie ma finansowej rezerwy na wypadek utraty pracy, choroby czy nagłego wydatku. Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów, wielokrotnie podkreślał, że właśnie brak poduszki finansowej jest jednym z najważniejszych czynników prowadzących do zadłużenia. Gospodarstwa domowe, które nie mają odłożonych środków, są szczególnie podatne na wszelkie zawirowania gospodarcze i życiowe.
Problem widać również w porównaniach międzynarodowych. Według danych Eurostatu stopa oszczędności gospodarstw domowych w Polsce wynosi niespełna 10 proc. dochodu rozporządzalnego. Wynik ten jest wyraźnie niższy od średniej strefy euro, która przekracza 14 proc. Jeszcze większą część swoich dochodów odkładają mieszkańcy Niemiec czy Czech, gdzie wskaźnik ten zbliża się do 20 proc. Oznacza to, że przeciętne polskie gospodarstwo domowe dysponuje znacznie mniejszym finansowym buforem bezpieczeństwa niż wiele gospodarstw w Europie Zachodniej. W praktyce wystarczy awaria samochodu, kosztowny remont lub kilka miesięcy bez pracy, aby nawet osoby osiągające regularne dochody zaczęły mieć problemy z regulowaniem zobowiązań.
Najbardziej niepokoi jednak pokolenie Z
O ile największe kwoty zadłużenia dotyczą osób w średnim wieku, o tyle najszybciej rosnącą grupą dłużników są najmłodsi dorośli. Według najnowszego raportu KRD zadłużenie osób w wieku od 18 do 25 lat wzrosło w ciągu dwóch lat niemal 2,5-krotnie. Łączna wartość ich zaległości osiągnęła już 556,6 mln zł, podczas gdy jeszcze dwa lata wcześniej wynosiła około 226 mln zł.
Jeszcze bardziej wymowna jest liczba młodych dłużników. W ciągu dwóch lat wzrosła ona z niespełna 69 tys. do ponad 109 tys. osób. Średnie zadłużenie zwiększyło się natomiast z około 3,3 tys. zł do ponad 5,1 tys. zł.
Eksperci zwracają uwagę, że pokolenie Z robi długi nie głównie na mieszkania czy samochody. Najczęściej są to stosunkowo niewielkie zobowiązania: rachunki za telefon, internet, abonamenty, pożyczki konsumenckie, mandaty za jazdę bez biletu czy nieuregulowane płatności wobec firm finansowych. Problem polega na tym, że nawet niewielkie zaległości bardzo szybko rosną o odsetki i koszty windykacyjne.
Telekomy, alimenty i rachunki
Struktura zadłużenia Polaków pokazuje, że problemy finansowe nie dotyczą wyłącznie sektora bankowego. Według KRD zaległości wobec operatorów telekomunikacyjnych przekroczyły już miliard złotych. Blisko 200 tys. klientów ma długi u operatora i problemy z regulowaniem rachunków za telefon, internet czy telewizję.
Ogromnym problemem pozostają również alimenty. Największe zaległości alimentacyjne przypadają właśnie na osoby między 46. a 55. rokiem życia. To grupa odpowiadająca za miliardy złotych nieuregulowanych zobowiązań wobec własnych dzieci. Do tego dochodzą niezapłacone czynsze, rachunki za energię, wodę i gaz oraz zobowiązania wobec firm pożyczkowych.
Seniorzy radzą sobie lepiej niż kiedyś
Najnowsze dane KRD pokazują również pozytywny trend. W ostatnich latach wyraźnie spadło zadłużenie seniorów. Łączna wartość zaległości osób w wieku emerytalnym zmniejszyła się o około 1,4 mld zł, a liczba zadłużonych emerytów i rencistów jest dziś niższa niż jeszcze kilka lat temu. Może to oznaczać, że starsze pokolenie ostrożniej podchodzi do finansów niż młodsi konsumenci, którzy coraz częściej korzystają z zakupów ratalnych, usług abonamentowych czy systemów „kup teraz, zapłać później".
Dwa oblicza polskiego zadłużenia
Najnowsze dane KRD pokazują dwa różne oblicza problemu. Z jednej strony największe długi generują osoby w średnim wieku, obciążone wieloletnimi zobowiązaniami związanymi z rodziną, mieszkaniem i pracą. Z drugiej strony coraz szybciej przybywa młodych ludzi, którzy rozpoczynają dorosłość z pierwszymi wpisami w rejestrach dłużników. Właśnie ten drugi trend wydaje się najgroźniejszy. Jeśli bowiem już na starcie kariery zawodowej pojawiają się problemy z regulowaniem podstawowych zobowiązań, ryzyko wpadnięcia w spiralę zadłużenia w kolejnych latach znacząco rośnie. Co istotne, sam wpis do rejestru dłużników potrafi na lata utrudnić dostęp do kredytu czy nawet zwykłej umowy abonamentowej.
Nie można jednak całej odpowiedzialności za rosnące zadłużenie zrzucać wyłącznie na samych konsumentów. W ostatnich latach polskie gospodarstwa domowe funkcjonowały w wyjątkowo trudnym otoczeniu ekonomicznym. Dane GUS pokazują, że średniorocznie ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 5,1 proc. w 2021 r., 14,4 proc. w 2022 r., 11,4 proc. w 2023 r., 3,6 proc. w 2024 r. oraz 3,6 proc. w 2025 r.
Oznacza to, że w ciągu zaledwie pięciu lat koszty życia wzrosły łącznie o blisko 44 proc. Choć wynagrodzenia również rosły, nie wszyscy pracownicy odczuli ten wzrost w takim samym stopniu. Szczególnie w mniejszych miejscowościach, handlu, usługach czy części sektora publicznego tempo wzrostu dochodów często nie nadąża za rosnącymi kosztami codziennego życia. W efekcie wielu Polaków musiało przeznaczać coraz większą część domowego budżetu na podstawowe wydatki, ograniczając możliwość budowania oszczędności.
Właśnie dlatego eksperci coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na samą wartość długów, ale również na odporność finansową gospodarstw domowych. Dane KRD pokazują, że problemem Polski nie jest dziś wyłącznie 43 mld zł zaległości, lecz także fakt, że co piąty Polak nie posiada żadnych oszczędności. A gdy brakuje finansowej poduszki bezpieczeństwa, nawet niewielki kryzys — utrata pracy, choroba czy nagły wydatek — może bardzo szybko zamienić się w realne zadłużenie.
zobacz więcej:

