- Bezprawnik -
- Państwo -
- „Darmowa” reforma stażu pracy ma swoją cenę. Urzędy mogą ciąć premie i etaty
„Darmowa” reforma stażu pracy ma swoją cenę. Urzędy mogą ciąć premie i etaty
Reforma stażu pracy miała być ukłonem w stronę pracowników. Lata przepracowane na zleceniu, działalność gospodarcza czy inne formy aktywności zawodowej mają być w większym stopniu traktowane jak normalny staż pracy. Dla części zatrudnionych oznacza to wyższy dodatek stażowy, szybszą nagrodę jubileuszową, a czasem także dodatkowe dni urlopu. Cel wydawał się słuszny i trudno go kwestionować. Wątpliwości pojawiły się dopiero wtedy, gdy padło pytanie: kto ma za to zapłacić?
Okazuje się bowiem, że nowe prawa pracownicze nie zawsze idą w parze z nowymi pieniędzmi. Urzędy muszą wypłacać świadczenia wynikające z przepisów, ale ich budżety nie zostały automatycznie powiększone o pełny koszt reformy. W efekcie zaczyna się żonglowanie pieniędzmi. Trzeba znaleźć miliony złotych w już istniejących funduszach wynagrodzeń. I wtedy wychodzi na jaw prawdziwy koszt „darmowych” przywilejów.
Nowe zasady stażu pracy: jednym podwyżka, drugim zabrana premia
Od 1 stycznia 2026 r. nowe zasady stażu obowiązują w sektorze publicznym. Wliczanie do stażu pracy obejmuje m.in. okresy prowadzenia działalności gospodarczej oraz pracy na podstawie umów cywilnoprawnych. Pracownik, który udokumentuje wcześniejszą aktywność zawodową, może więc nagle okazać się osobą z dużo dłuższym stażem, niż wynikało to z jego dotychczasowych akt. A dłuższy staż to nie tylko zapis na papierze. W sektorze publicznym może oznaczać wyższy dodatek stażowy albo wcześniejszą nagrodę jubileuszową. Dla wielu pracowników to bardzo konkretna korzyść, ale jeżeli fundusz wynagrodzeń pozostaje na podobnym poziomie, ktoś inny musi ponieść koszt tej zmiany.
Nagroda jubileuszowa jest pewnym zobowiązaniem. Premia uznaniowa już nie. Dodatek wynikający z ustawy należy wypłacić. Planowaną podwyżkę można przesunąć, a nowy etat można zablokować. Fundusz nagród można ograniczyć. W ten sposób reforma może stworzyć zwycięzców i przegranych wewnątrz tej samej administracji publicznej. Zyskają przede wszystkim ci pracownicy, którym dzięki doliczeniu wcześniejszych okresów szybciej wzrośnie dodatek albo którzy wcześniej nabędą prawo do nagrody jubileuszowej. Stracić mogą natomiast inni zatrudnieni, którym ograniczone zostaną premie i podwyżki.
A na tym lista konsekwencji się nie kończy.
Mniej pieniędzy w urzędach, mniej nowych etatów
Jednym z pierwszych wydatków, które można ograniczyć, są nowe przyjęcia. Jeżeli urząd ma określony fundusz wynagrodzeń i musi znaleźć dodatkowe środki na obowiązkowe dodatki oraz nagrody dla obecnych pracowników, zatrudnienie kolejnych osób staje się znacznie trudniejsze. Wolny etat można przecież pozostawić nieobsadzony. Rekrutację można odłożyć. Planowane zwiększenie zatrudnienia można wykreślić z planu finansowego.
Oznacza to, że pracownik, który dzięki reformie zyska kilka czy kilkanaście tysięcy złotych w postaci wcześniej należnej nagrody lub wyższego wynagrodzenia, może na tym skorzystać kosztem osoby, która dopiero miała rozpocząć pracę w urzędzie. Wszystko wygląda szczególnie paradoksalnie w okresie rosnącego bezrobocia (już na początku roku eksperci ostrzegali, że bezrobocie może być jeszcze wyższe), a także w sytuacji, gdy administracja od lat mierzy się z problemem braków kadrowych w niektórych specjalistycznych obszarach. Jeżeli jednak pieniądze trzeba przesunąć na ustawowe świadczenia, najłatwiej ograniczyć właśnie nowe etaty.
Ministerstwo Finansów nie zaplanowało rezerwy na reformę stażu pracy
Najbardziej wymowny jest dokument Ministerstwa Finansów, do którego dotarł „Dziennik Gazeta Prawna”. Resort potwierdził, że w ustawie budżetowej na 2026 r. nie została zaplanowana rezerwa celowa przeznaczona na sfinansowanie skutków zmian dotyczących stażu pracy. W projekcie budżetu na 2027 r. również nie uwzględniono środków na ten cel. Innymi słowy, ustawodawca stworzył nowe zobowiązania, ale koperta z pieniędzmi na ich realizację pozostała pusta. W praktyce oznacza to, że jednostki muszą szukać środków we własnych budżetach. A jeżeli pieniędzy nie przybywa, pozostaje tylko przesuwanie ich między poszczególnymi wydatkami. W tym właśnie miejscu polityczna decyzja zmieniła się w ekonomiczne wyzwanie.
Mazowsze 1,75 mln zł, Podlasie tnie fundusz nagród o połowę
Nie mówimy tutaj już tylko o teoretycznym ryzyku. Konkretne liczby pokazują, że nowe zasady stażu już zmieniają finansową sytuację urzędów. Najlepiej widać to na przykładzie Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Jak wynika z danych przytoczonych przez media, dokumenty potrzebne do ponownego ustalenia stażu złożyło tam 235 pracowników. W 2026 r. aż 84 osoby mają dzięki temu wcześniej nabyć prawo do nagrody jubileuszowej. Szacowany koszt zmian dla urzędu to około 1,75 mln zł.
Podobny problem występuje w innych urzędach wojewódzkich. W Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim dodatkowe koszty związane z reformą oszacowano na około 1,4 mln zł. Z kolei w Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim fundusz nagród miał zostać ograniczony aż o połowę. W Gdańsku również odnotowano zmniejszenie środków na nagrody. I właśnie ten ostatni przykład pokazuje sedno problemu. Jeżeli część pieniędzy z funduszu wynagrodzeń musi zostać przeznaczona na obowiązkowe dodatki i nagrody jubileuszowe, pula pozostająca na świadczenia uznaniowe automatycznie się kurczy.
Jedni pracownicy dostają więc więcej, ponieważ przepisy nakazują wypłacić im wyższe świadczenia. Inni mogą dostać mniej, ponieważ na ich premie czy nagrody pieniędzy pozostaje już mniej.
Kto zapłaci za wyższy dodatek stażowy i nagrody jubileuszowe?
Fundusz wynagrodzeń to nie jest beczka bez dna. Jeżeli jego część trzeba przeznaczyć na nowe dodatki stażowe i nagrody jubileuszowe, mniej pieniędzy zostaje na świadczenia, o których pracodawca może decydować sam. W praktyce oznacza to presję na fundusz nagród i premie uznaniowe. Może również zabraknąć przestrzeni na podwyżki, które nie wynikają bezpośrednio z nowych przepisów.
Powstaje więc paradoks. Jedni pracownicy otrzymają więcej, bo po przeliczeniu stażu uzyskają prawo do wyższego dodatku lub wcześniejszej nagrody. Inni mogą na tym stracić, ponieważ pula pieniędzy na premie i podwyżki będzie mniejsza. Z punktu widzenia finansów urzędu pieniądze się nie pojawiają. Następuje jedynie ich przesunięcie na świadczenia obligatoryjne kosztem tych wydatków, które można ograniczyć.
Rachunek za nowe zasady stażu może jeszcze wzrosnąć
Pełny koszt reformy wcale nie musi być jeszcze znany. Pracownicy nadal mają czas na udokumentowanie wcześniejszych okresów aktywności zawodowej. Potrzebne jest do tego zaświadczenie wydawane na podstawie wniosku USP, a już w pierwszych miesiącach obowiązywania przepisów 400 000 Polaków już złożyło ten wniosek w ZUS. Kolejne osoby mogą więc zgłaszać okresy zleceń czy prowadzenia działalności, a pracodawcy będą musieli ponownie przeliczać staż i związane z nim uprawnienia. Dodatkowo część pracowników może dzięki temu szybciej osiągnąć staż potrzebny do otrzymania nagrody jubileuszowej, a jubileuszówki po przeliczeniu stażu pracy mogą sięgać nawet kilkukrotności miesięcznej pensji. Oznacza to, że rachunek dla urzędów może pojawiać się stopniowo.
Dobra idea, ale rachunek przerzucony na pracowników
Nie chodzi o to, żeby w jakikolwiek sposób kwestionować samą zasadę liczenia stażu. Trudno przekonywać człowieka, który przez lata prowadził działalność gospodarczą albo pracował na zleceniu, że jego doświadczenie zawodowe zaczęło się dopiero w dniu podpisania umowy o pracę. Nie można jednak udawać, że problemu nie ma. Każda reforma wymaga po prostu zabezpieczenia określonych środków.
Jeżeli państwo uznało, że nowe zasady są sprawiedliwe, powinno również uczciwie policzyć ich koszt i zapewnić pieniądze na ich realizację. Tymczasem dodatkowej rezerwy na ten cel nie przewidziano. Państwo przyznało nowe prawa, ale nie zapewniło pełnego finansowania. Teraz urzędy muszą wybierać, komu wypłacić więcej, a na czym oszczędzić. I w tym właśnie tkwi największy paradoks nowych regulacji: miało być więcej dla pracowników, a może się okazać, że po prostu jedni dostaną więcej kosztem drugich.
zobacz więcej:











