Donos jest najwyższą formą dojrzałości obywatelskiej i społecznym obowiązkiem. Ustawodawca o to zadbał

Gorące tematy Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (112) 04.03.2019
Donos jest najwyższą formą dojrzałości obywatelskiej i społecznym obowiązkiem. Ustawodawca o to zadbał

Udostępnij

Mariusz Braszkiewicz

Donos to słowo kojarzące się z czasami okupacji czy komuny. Ale nawet dziś nie zawiadamiając o przestępstwie, narażamy się na odpowiedzialność karną.

Zgłoszenie do władz, zwykle tajne, o dokonaniu przez kogoś jakiegoś wykroczenia lub przestępstwa.

Tak słowo donos definiuje słownik PWN. A co na ten temat stanowią przepisy?

Donos to obowiązek społeczny

Art. 304 § 1 Kodeksu postępowania karnego stanowi:

Każdy, dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję.

Spokojnie, to jeszcze nie równa się karze za niezawiadomienie o przestępstwie. Brak w tym przepisie sankcji karnej. Ustawodawca podkreśla, ze to obowiązek społeczny, nie prawny. To afirmacja określonego zachowania. Jest ono po prostu godne pochwały. O tym, że duch w narodzie nie ginie, świadczy na przykład to, że ktoś doniósł na urzędniczki Urzędu Skarbowego, które wykazały się nadgorliwością. Skoro tylko obowiązek społeczny, to wydawać by się mogło, że w takim razie za jego dopełnienie organy ścigania nam podziękują, ale za niedopełnienie nic nie zrobią? Otóż nie zawsze.

Kiedy niezawiadomienie jest karalne?

Art. 240 § 1 Kodeksu karnego przewiduje karę do 3 lat pozbawienia wolności dla osób, które mając wiarygodną informację o przestępstwie (popełnionym, usiłowanym lub nawet przygotowywanym, gdy już przygotowanie jest karalne), nie zawiadomią organu ścigania. Nie dotyczy to na szczęście wszystkich przestępstw, a jedynie wymienionych w artykule. Przestępstwa o których niezawiadomienie jest karalne, to w pierwszej kolejności przestępstwa wojenne oraz przeciwko ludzkości:

  • ludobójstwo;
  • udział w masowym zamachu;
  • produkcja, posiadanie, handel, transport i stosowanie broni masowego rażenia;
  • stosowanie sposobów walki zakazanych przez prawo międzynarodowe;
  • zabójstwa, tortury, eksperymenty i stosowanie jako żywych tarcz i zakładników jeńców wojennych oraz ludności cywilnej.

Brzmią groźnie. Po drugie, musimy pod groźbą kary donieść o wiadomym nam czynach przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej i jej obronności takich jak:

  • zamach stanu;
  • zamach na organ konstytucyjny RP;
  • szpiegostwo;
  • zamach na życie Prezydenta RP;
  • zamach na jednostkę sił zbrojnych lub obiekt obronny.

To też nie przelewki. Po trzecie, donos jest prawnym obowiązkiem, gdy mamy do czynienia z przestępstwami seksualnymi, takimi jak:

Wreszcie, kara grozi za niezawiadomienie o innych doniosłych przestępstwach takich jak:

  • zabójstwo;
  • spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu;
  • sprowadzenie zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób lub mienia w wielkich rozmiarach;
  • piractwo (chodzi o porywanie statków. Bez obaw, nie musisz donieść na kumpla nielegalnie udostępniającego filmy w internecie);
  • pozbawienie wolności drugiego człowieka;
  • wzięcie lub przetrzymywanie zakładnika;
  • jakiekolwiek przestępstwa o charakterze terrorystycznym.

Kiedy mimo wszystko nie trzeba donosić?

Ustawodawca uznał, że przestępstwem nie jest niezawiadomienie o wyżej wymienionych przestępstwach, jeśli mamy podstawę twierdzić, że organ ścigania już wie o sprawie. Na przykład kiedy kilka osób dowie się o przestępstwie i umówią się, że jedna z nich pójdzie na policję. Lub kiedy sami zapobiegniemy usiłowanemu lub przygotowywanemu czynowi (na przykład rozbrajając podłożoną bombę). Nie podlega karze też pokrzywdzony, który nie zawiadomi o przestępstwie. I słusznie, bo niesprawiedliwością byłoby karać ofiarę przestępstwa za to, że wstydzi się zawiadomić policję. Choć niestety w praktyce mamy przesadę w drugą stronę, która sprawia, że mobbing w Polsce ma się świetnie. Zamiast zachęcać ofiary do nagrywania takich praktyk, sądy uznają, że to niegodne i nieetyczne. Wreszcie, kara nie grozi za niedoniesienie na siebie samego lub osobę najbliższą. Ustawodawca czyni tu ukłon w stronę egoizmu i podstawowych więzi społecznych. Moim zdaniem słusznie, choć mógłby jakoś zaafirmować takie działania. Na przykład ustanawiając Order Pawlika Morozowa.