ZUS jak Batman: choć bogaty, to bezinteresownie pomaga obywatelom i zyskuje ich szacunek

Gorące tematy Podatki Praca dołącz do dyskusji (29) 16.05.2017
ZUS jak Batman: choć bogaty, to bezinteresownie pomaga obywatelom i zyskuje ich szacunek

Marek Krześnicki

Doradca emerytalny – to najnowszy pomysł ZUS na wsparcie obywateli w podjęciu decyzji, czy warto przejść na obniżoną przez rząd PiS emeryturę. Okazuje się, że to strzał w dziesiątkę, ale czy faktycznie doradca emerytalny ma wpływ na decyzje Polaków?

Zakład Ubezpieczeń Społecznych nigdy nie miał dobrej prasy. Ogromna urzędnicza machina, zajmująca się obsługą zawsze za niskich emerytur czy rent, przejadająca miliardy złotych na fatalnie przeprowadzaną „informatyzację”, budziła w obywatelu przekonanie, że ten musi płacić ogromne pieniądze z tytułu składek na ubezpieczenie społeczne, nie dostając zbyt wiele w zamian. Mówiąc krótko: o dobry PR było ZUS-owi niełatwo. Ba, nawet wówczas, gdy Zakład działał w szczytnym celu i walczył z nadużyciami, łatwo było go przedstawić jako potwora. Jak np. w opisywanej przez nas historii o matce, której ZUS obniżył wynagrodzenie, by płacić niższy zasiłek:

Doradca emerytalny ZUS – pomoże wybrać, co się opłaca potencjalnemu emerytowi

Okazuje się jednak, że ZUS – jeśli chce – potrafi zrobić coś dobrego. Jak informuje Dziennik Gazeta Prawna, doradcy emerytalni pomogli już dwóm tysiącom Polaków w podjęciu decyzji, czy warto przejść na obniżoną przez rząd PiS emeryturę. Pilotażowa usługa, uruchomiona w dwóch placówkach (II oddział w Warszawie oraz oddział w Zabrzu), ma na celu ułatwienie życia obywatelom. Jak opisuje tę koncepcję ZUS:

Doradca wyjaśni klientom – potencjalnym emerytom – od czego zależy wysokość emerytury, a dodatkowo wyliczy w kalkulatorze emerytalnym wysokość prognozowanego świadczenia w zależności od wskazanego przez klienta momentu zakończenia aktywności zawodowej. Tym samym pośrednio doradcy podpowiedzą, kiedy warto skorzystać z uprawnień emerytalnych, tak by cieszyć się z wyższego świadczenia.

Od lipca usługa będzie dostępna w całym kraju – klientom pomoże blisko 600 doradców. Taka liczba nie powinna dziwić: z obniżonego wieku emerytalnego (60 lat dla kobiet, 65 dla mężczyzn) będzie mogło skorzystać nawet 330 tysięcy osób. Państwu natomiast z oczywistych przyczyn zależy, aby jak najwięcej osób pracowało po osiągnięciu minimalnego wieku uprawniającego do emerytury. Powód: mniej emerytów to mniejsze wydatki z budżetu na świadczenia dla nich. Jak jednak zauważa rzeczniczka prasowa ZUS na Dolnym Śląsku, pani Iwona Kowalska:

Zaledwie 15 proc. naszych respondentów stwierdziło, że po zasięgnięciu opinii doradcy i wyliczeniu hipotetycznej kwoty wypłaty odłoży czas przejścia na emeryturę. Ponad połowa ankietowanych napisała, że zamierza skorzystać z emerytalnych uprawnień, gdy tylko osiągnie wymagany wiek.

Nietrudno się domyśleć przyczyn takiego stanu rzeczy. Polskie emerytury nie są wysokie – i nie dotyczy to tylko piosenkarzy narzekających na kilkusetzłotowe świadczenia. Większość osób, które skorzystały z usługi „doradca emerytalny ZUS”, raczej nie wyszła z oddziału ZUS z uśmiechem na ustach i planami na kilkuletnie wakacje życia. Skoro emerytura będzie niska – to racjonalną decyzją jest jednoczesne pobieranie emerytury i dorabianie (w miarę możliwości) gdzieś na boku. Albo, po prostu, odpoczynek.

Niskie emerytury to nie przeszłość – to przyszłość. Wbrew pozorom – to ma sens

Przekonanie, że odprowadzamy ogromne składki (co nie do końca jest prawdą), a otrzymujemy niewiele w zamian, jest w naszym kraju powszechne. Być może zatem ma sens odejście od systemu składkowego („więcej odkładasz = masz wyższą emeryturę”) na system emerytur obywatelskich („każdemu po równo, a jak chcesz więcej – sam sobie odłóż”).

Jeśli tak się stanie, to nie zusowski doradca emerytalny, a doradca finansowy zdecydowanie przyda się każdemu z nas.

Znany piosenkarz narzeka, że dostanie 570 zł emerytury. Panie Cugowski… płacił Pan 14 gr składek miesięcznie

29 odpowiedzi na “ZUS jak Batman: choć bogaty, to bezinteresownie pomaga obywatelom i zyskuje ich szacunek”

  1. Niby portal o prawie a nie oznacza artykułów sponsorowanych właściwie. Bo przecież nie ma na świecie osoby, która by wysmażyła podobny artykuł bez sowitej zapłaty z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. A już zdanie o tym, że w Polsce panuje nieprawdziwe przekonanie jakoby składki zusowskie były ogromne, traktuję jak bezczelny policzek w twarz każdego Polaka, któremu ZUS zabiera co miesiąc potężną część jego zarobków. A co gorsza wypłaci mu za to jakieś grosze na emeryturze. Oczywiście poza sferą darmozjadów mundurowych, urzędników i całej afery budżetówki.

    • Nie chcesz, żeby ZUS zabierał ci „potężną część” zarobków? Rzuć pracę, załóż firmę, zarabiaj kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie, płać od tego 1100 zł składek, czyli nikły procent.

      Niestety, Polacy zamiast myśleć jak wykorzystać istniejący system potrafią tylko narzekać.

      • Tak, tak, ale zanim założysz firmę trzeba mieć kapitał. Czytaj zaciągnąć kolejną dożywotnią pożyczkę z banku… Dziękuję za taki układ.

        • Dożywotnią? Kredyty na rozwój działalności najczęściej nie przekraczają 2-3 lat. Oczywiście jak ci nie wyjdzie to już inna sprawa, ale kto nie ryzykuje ten ZUS-u nie ogrywa.

          • Jaki kredyt na rozwój działalności!? ;-) Popieprzyło ci się z unijnym rozdawnictwem z kretyńskich programów aktywizacji zawodowej. W banku nie dostaniesz grosza na startującą firmę.

      • A zdajesz sobie sprawę, że kiedy prowadzisz działalność gospodarczą to możesz mieć nieszczęście sezonu ogórkowego. Zdarza się. Nie zarobisz nic i musisz żyć za kasę wypracowaną wcześniej. Wtedy te 1200 złotych to nie jest potężna część twoich zarobków – wtedy to jest wyrywanie głodnemu z gardła. A nie masz wyboru – musisz zapłacić. I nic z tego nie masz bo podatek ZUS to w rzeczywistości opłata za możliwość pracowania. Najgłupszy podatek jaki istnieje.

  2. Przepraszam, ale pominął Pan kilka ważnych elementów tego socjalistycznego systemu w kontekście których pomysł Doradcy Emerytalnego ZUS nie wydaje się już tak różowy, a raczej groteskowy.
    Po pierwsze, ludzie w Polsce płacą olbrzymie składki emerytalne. Jeśli weźmiemy okolice średniego wynagrodzenia W Polsce – 4000 zł brutto pracownika zatrudnionego na umowę o pracę, to wynosi ona prawie 800 zł miesięcznie. Biorąc pod uwagę, że na rękę (dochód netto) tak zatrudniony otrzymuje ok. 2800 zł składka emerytalna stanowi prawie 30% jego realnego dochodu. A przecież są jeszcze pozostałe składki ZUS.
    Po drugie, oprócz tego z drugiej kieszeni, w formie podatku, finansujemy system ubezpieczeń społecznych – najwyższy wydatek w budżecie państwa od lat i ciągle rosnący – ok. 85 mld zł w 2017 roku.
    Po trzecie, pomysł ZUS wiąże się z zatrudnieniem kolejnych ,,bezinteresownych” urzędników, których jednak pensje i składki ZUS podatnicy i składkodawcy chętnie opłacą (ironia).
    Po czwarte, jest oczywistym interesem ,,bezinteresownych” urzędników ZUS pokazywać jak małą emeryturę Pan dostanie (zgodnie z prawdą, rzecz jasna). Dzięki temu, jeszcze trochę Pan popracuje i więcej ,,na chwilę” zostanie w kasie urzędu, a może i trochę wpłynie. I soc-system nieco dłużej pognije, a ,,bezinteresowni” dłużej pożyją na Pana koszt :)
    Pozdrawiam

  3. To może byście zrobili zbiorcze zestawienie, ile dajesz na ZUS w ciągu życia (niekoniecznie od średniej) i ile możesz uzyskać. Fakt, że ZUS ma sporo bonusów w Polsce, więc porównanie z innymi krajami też byłoby na miejscu.

  4. Dobry i pomocny ZUS, to jak lis doradzający kurze, gdzie ma wysiadywać jajka…
    Inicjatywa pozytywna, ale tutaj należy zająć się glinianymi nogami na których ten urząd stoi.

  5. Jaja sobie robicie? Nawet jak 100-letni staruszek uda się do „doradcy” to usłyszy, żeby popracował jeszcze trochę to emeryturę wyższą dostanie. Dostanie albo nie dostanie a w przypadku ZUS każdy wie, że „lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu”.

        • To nie jest doradca, do którego ludzie mają pójść i powiedzieć „Panie, niech Pan za mnie podejmie decyzję”.

          Doradca tutaj to osoba, która odpowie na pytania typu „w jakiej kwocie będę miał emeryturę?”, „a w jakiej, jeśli jeszcze popracuję 2 lata?”, „kiedy muszę złożyć papiery i jakie żeby przejść na emeryturę?” itd.

  6. Widać, że to prawnik pisał, a nie ekonomista. Pomysł z doradcą pozornie niezły, niemniej budzi sporo wątpliwości. Po pierwsze kto zapłaci za kolejną armię urzędników? Kto ma choć cień wątpliwości, że ci doradcy będą zawsze namawiać do tego co jest w interesie ZUSu (każda „porada” kończyć się będzie tekstem „pracuj pan dalej”. Nawet z prawniczego punktu widzenia koncepcja jest bez sensu – zamiast upraszczać prawo, aby było zrozumiałe dla obywatela, robi się coś odwrotnego i zatrudnia ludzi, którzy tłumaczą obywatelowi żeby zrozumiał. Szaleństwo. Obniżanie wieku emerytalnego było błędem, ale politycy wygrali na tym wybory więc teraz stają na głowie żeby jakoś minimalizować straty. Oczywiście robią to za nie swoje pieniądze mnożąc armie urzędników. Gratulacje.

  7. Tak bardzo nam pomaga… Okradając nas z ciężko zarobionych pieniędzy. Redaktor opłacony przez rząd czy może żyje w Stanach?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *