Moja przygoda z papierosami zaczęła się pod koniec studiów. Wbrew pozorom wcale nie dlatego, że chciałem poczuć się modny (na to już za późno, dziś trzeba by było startować w podstawówce). Po prostu studia plus pierwsza praca w kancelarii stworzyły potrzebę dla takiej swoistej chwili relaksu - dla oderwania myśli, w nagrodę.
Na tę chwilę nie rozważam rzucenia palenia, ale okazuje się, że aż 80% Polaków ma taką potrzebę, tylko sobie nie radzi. W raporcie Ministerstwa Zdrowia możemy znaleźć odstraszające statystyki, ale to nie pomaga:
Nie pomagają też zmiany w prawie, które na obwolutach papierosów prezentują paskudne choroby ani rygorystyczne nowelizacje, pod wpływem których coraz częściej w ogóle strach o paleniu w internecie rozmawiać. Każdy palacz znalazł na to swój sposób, w gronie znajomych można sobie nawet opowiadać anegdoty o sposobie wyjmowania paczki tak, by nie oglądać tych bezeceństw.
Dzień bez papierosa 2017 - kolejny pusty gest
Przyznam szczerze, że nie do końca rozumiem czemu władza stosuje tak infantylne metody wali z palaczami. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, sami decydujemy o swoim życiu. Zamiast straszyć obrazkami na miarę turpistycznego dramatu, być może bardziej sensowne byłoby przeprowadzanie kampanii edukacyjnych, a przede wszystkim środków pomagających zwalczyć nałóg - być może wspierając wspomagając "zdrowsze" zdaniem wielu ekspertów formy "palenia" (vapowania, zwał jak zwał) - epapierosy czy IQOS-y, gdzie tytoniu się nie spala, a podgrzewa.
Wprawdzie jest to bezpośrednio zainteresowany, a więc na wiarygodność danych trzeba patrzeć z ograniczonym zaufaniem, ale tytoniowy koncern Philip Morris w swoich badaniach udowadnia, że produkty tytoniowe o obniżonej szkodliwości zawierają aż 90% - 95% mniej szkodliwych substancji powstających w wyniku palenia tytoniu. Że w przypadku urządzeń do podgrzewania tytoniu, czyli IQOS-ów ponad 70% osób, które zdecydowały się zastąpić papierosy takimi urządzeniami nie powraca już do palenia papierosów, tylko używa - jak to ładnie ujął nasz ustawodawca - nowatorskich wyrobów tytoniowych.
Również e-papierosy zdają się mieć dobry wpływ na palaczy, tzn. pomagają ograniczyć palenie i wchłanianie szkodliwych substancji. Z raportu przygotowanego przez eSmoking Foundation pod kierownictwem prof. dr. n. med. Andrzeja Sobczaka, płyną równie optymistyczne wnioski: ilość związków inhalowanych przez użytkownika e-papierosa jest znikoma w stosunku do tego co inhaluje palacz tytoniu. Co więcej:
Zacząłem pisać ten artykuł o 11.00 rano i tak się w międzyczasie zirytowałem, że o 11.30 już musiałem zrobić sobie - w wiadomym celu - przerwę. "Dzień bez papierosa" to pustosłowie, ale na pewno nie akcja, która rozwiąże problem palenia, zdrowia i palaczy. O ile ktoś w ogóle ma taki problem.