1. Home -
  2. Środowisko -
  3. Gatunki inwazyjne w Polsce to cicha katastrofa, za którą nikt nie chce wziąć odpowiedzialności

Gatunki inwazyjne w Polsce to cicha katastrofa, za którą nikt nie chce wziąć odpowiedzialności

Inwazyjne gatunki obce to realne zagrożenie dla bioróżnorodności. W Europie występuje ponad 12 tys. gatunków obcych, z czego 10–15 proc. rozprzestrzeniło się na tyle, że spowodowało spore szkody środowiskowo-gospodarczo-społeczne. Koszty, jakie generują w Unii Europejskiej, oszacowano na co najmniej 12 mld euro rocznie.

Na unijnej liście gatunków stwarzających największe zagrożenie znalazło się ponad 100 pozycji, z których kilkadziesiąt występuje na terenie Polski. To m.in. barszcz Sosnowskiego lub bożodrzew gruczołowaty.

Raport NIK-u ujawnił poważne zaniedbania

Zgodnie z definicją Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, inwazyjne gatunki obce to rośliny, zwierzęta, patogeny i inne organizmy, które nie są rodzime dla ekosystemów i mogą powodować szkody w środowisku lub gospodarce lub też negatywnie oddziaływać na zdrowie człowieka.

Obowiązki dotyczące monitorowania i przeciwdziałania IGO spoczywają na samorządach – wójtach, burmistrzach i prezydentach miast. To te jednostki są zobowiązane do przyjmowania zgłoszeń, ich weryfikacji i podejmowania działań zaradczych w związku z zagrożeniem. Niestety nie zawsze się z tego wywiązują. Raport Najwyższej Izby Kontroli ujawnił, że wiele gmin nie realizuje powierzonych im zadań prawidłowo.

Spośród skontrolowanych gmin 5 w ogóle nie miało programów ochrony środowiska, a w 6 gminach, mimo że takie programy istniały, nie uwzględniono w nich problematyki IGO. Mimo występowania takiego problemu na terenie. Brakuje też wiedzy, procedur i budżetów. Procedura zgłaszania obecności IGO jest skomplikowana, a społeczności lokalne nie zawsze dostatecznie dostrzegają skalę problemu.

Koszty rosną, a działania są albo opóźnione, albo nieadekwatne

Skutki zaniedbań widać coraz bardziej. Inwazyjne gatunki wkraczają na pola uprawne, destabilizują wały przeciwpowodziowe, a nawet niszczą infrastrukturę.

Rdestowiec, jeden z najbardziej agresywnych gatunków, potrafi przerastać fundamenty budynków i rozsadzać chodniki. Odzyskiwanie terenów zarośniętych przez nawłoć po odłogowaniu wymaga ogromnych nakładów. Problemem jest również brak skutecznych metod neutralizacji, bo np. kompostowanie rdestowca raczej się nie sprawdzi ze względu na jego zdolność do rozprzestrzeniania się nawet najmniejszych fragmentów.

Walka z IGO wymaga współpracy podpartej determinacją

Międzyrządowa Platforma ds. Różnorodności Biologicznej ostrzega, że IGO są główną przyczyną w 60 proc. przypadków globalnego wymierania roślin i zwierząt, natomiast w 16 proc. to jedyna przyczyna. Dlatego potrzebne są lepsza organizacja i finansowanie, ale przede wszystkim wzrost świadomości społecznej.

Gatunki takie jak barszcz Sosnowskiego czy rdestowiec nie są jedynie „roślinkami”, które wyglądają lepiej niż beton. To realne zagrożenie dla środowiska, rolnictwa i infrastruktury.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi