Dzisiaj drop kolejnego tytułu potrafi zrobić większy hałas niż finał sezonu topowego serialu, marketing dawno przestał grać na easy. Tu lecą już buildy pod tryb hardcore. Gry sprzedające się w dziesiątkach milionów kopii działają jak globalne eventy z countdownem i community nakręconym do czerwoności. Nic więc dziwnego, że marki przestały farmić klasyczne rabaty i zaczęły szukać questów pobocznych odblokowujących viralowy achievement.
Świeżo upieczonych rodziców skuszonych GTA VI czeka respawn co kilka godzin w dzień i w nocy
Zasada sieci Komplett jest prosta: jeśli wasze dziecko urodzi się dokładnie 19 listopada 2026 roku – za 9 miesięcy – czyli w dniu spodziewanej premiery najnowszej odsłony GTA, grę dostaniecie za darmo. Konsument przestaje być NPC-em, a staje się main characterem. Emocje robią tu za silnik, bo kiedy fabuła łączy hype na premierę z życiem prywatnym obywatela, zasięg rośnie szybciej niż roznosi się kurz ze starej książki.
Ale zderzenie dwóch premier – popkulturowej i życiowej w roli rodzica – może okazać się nie do pogodzenia. Chociaż darmowa kopia tak wyczekiwanej na świecie gry jak GTA VI wydaje się ekskluzywną nagrodą, w dniu narodzin potomka raczej ostatnią misją, o której pomyślicie, będzie eksplorowanie wirtualnego świata. Bardziej prawdopodobny scenariusz to survival na trzech godzinach snu i testowanie mechaniki przewijania o czwartej nad ranem.
Ten typ kampanii doskonale odpala wątek demograficzny – niby totalnie off-topic, a jednak trafia w punkt. Europa od lat funkcjonuje na niskim współczynniku dzietności na poziomie około 1,4, podczas gdy do zachowania progu prostej zastępowalności potrzeba 2,1. Nagle pojawia się komunikat: „spełnij konkretny warunek w konkretnym dniu – dostaniesz za friko najbardziej wyczekiwaną grę w historii rozrywki elektronicznej. Zaoszczędzisz około 100 dolców (tyle według plotek ma kosztować)”.
Wziąwszy pod uwagę, że wychowanie dziecka to koszt liczony w setkach tysięcy, taka gratyfikacja nie zachwyca, ale skoro można ją zgarnąć, to czemu nie skorzystać przy okazji. Gorzej, gdy Rockstar znów opóźni premierę albo gdy ktoś zdecyduje się na dziecko tylko z powodu darmowego GTA bez pomyślenia o długoterminowych konsekwencjach. Trudno to sobie wyobrazić, ale... w świecie łowców okazji wszystko jest możliwe.
Z biznesowego punktu widzenia pomysł sieci Komplett to czysty cheat code
Koszt kampanii bywa mniejszy niż pojedynczy billboard w centrum miasta, a efektem niestandardowego podejścia są milionowe zasięgi. Jedna kopia produktu zamienia się w viralowy event, który społeczność niesie dalej sama. Reklama przestaje być cutscenką, którą wszyscy skipują, a zaczyna być grywalnym contentem.
I w tym właśnie tkwi cały fun. Bo tak naprawdę nie chodzi o nagrodę ani o to, czy ktoś zdąży ją odebrać. Chodzi o historię, która odpala się w głowach odbiorców i żyje własnym życiem w na forach i w komentarzach. Równanie z jednym warunkiem i jedną datą działa jak idealny easter egg w momencie, gdy klasyczna reklama przegrywa z ponadnormatywną kreatywnością branży e-commerce. O firmie Komplett jest już głośno, a m.in. właśnie o rozgłos i ogrzanie się w świetle jupiterów chodzi w marketingu.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj