1. Home -
  2. Moto -
  3. Serwisy hulajnóg chętnie ryzykują życie dzieci. Zdjęcie ogranicznika prędkości nie jest dla nich problemem

Serwisy hulajnóg chętnie ryzykują życie dzieci. Zdjęcie ogranicznika prędkości nie jest dla nich problemem

„Czy jest szansa, że zdejmą Państwo blokadę, żeby syn mógł jeździć szybciej niż 20 km/h? 15-latek chciałby już trochę poszaleć” – dziennikarka portalu naTemat Aleksandra Tchórzewska wysłała taką wiadomość do kilkudziesięciu serwisów hulajnóg w Polsce. Niemalże nikt nie ma z tym najmniejszego problemu.

Miłosz Magrzyk03.11.2025 12:13
Moto

I choć to tylko prowokacja, wyniki eksperymentu okazały się zatrważające. Wielu serwisantów za kilkadziesiąt czy kilkaset złotych bez skrupułów pomaga omijać prawo. Mimo że m.in. w wyniku takiej lekkomyślności do września blisko 1000 osób zostało rannych, a 10 straciło życie – podał portal.

Serwisy były gotowe pomóc matce nastolatka nawet kosztem zdrowia chłopaka

Pod przykrywką zatroskanej matki reporterka testowała reakcje serwisów. Pisała, że jej piętnastoletni syn nie jest zadowolony z ograniczenia prędkości, bo koledzy „jeżdżą szybciej”.

Odpowiedzi napływały błyskawicznie – większość serwisów chętnie deklarowała gotowość do zdjęcia blokady. Niektórzy prosili tylko o podanie modelu, inni od razu przedstawiali cennik i termin realizacji. Nieliczni odpisywali, że to nielegalne i niebezpieczne, bo wtedy nawet niewielki błąd może skończyć się tragedią.

Niestety na ulicach widać coraz więcej dzieci i młodzieży pędzących po chodnikach z zawrotną prędkością, mimo że skutki mocnego uderzenia w kogoś hulajnogą ważącą od kilkunastu do ponad 20 kilogramów bywają dramatyczne.

Wystarczy chwila, aby zamienić hulajnogę w pocisk

Odblokowanie wyższej prędkości na hulajnodze elektrycznej nie wymaga wybitnych umiejętności. W sieci roi się od poradników i filmów instruktażowych. Wystarczy kilka ruchów, by sprzęt, który zgodnie z prawem nie powinien przekraczać 20 km/h, rozpędził się znacznie ponad limit. Niektóre punkty serwisowe wręcz do tego zachęcają, reklamując usunięcie blokady jako sposób na zwiększenie komfortu jazdy.

Mimo że nie powinno się majstrować przy ograniczniku prędkości, to oferowanie takich usług nie jest wprost zakazane – brakuje jednoznacznych przepisów. Z tej luki korzystają zarówno sprzedawcy, jak i użytkownicy. W efekcie po polskich miastach jeżdżą hulajnogi mogące osiągnąć prędkość porównywalną z motorowerem.

Modyfikacja hulajnogi oznacza z automatu naruszenie przepisów. Po zdjęciu blokady, albo jak mówi młodzież: kagańca, nie spełnia ona wymogów technicznych i nie powinna poruszać się po drogach publicznych. Jeśli na takiej hulajnodze zostanie zatrzymany nieletni, sprawa najpewniej trafi do sądu rodzinnego.

Rząd zamierza zakończyć wyścigi po chodnikach

Jak ustalił naTemat, Ministerstwo Infrastruktury opracowało propozycję nowelizacji, która wreszcie ureguluje rynek hulajnóg. Projekt przyznaje dyrektorowi Transportowego Dozoru Technicznego szereg narzędzi niezbędnych do kontroli pojazdów i części wprowadzonych do obrotu w Polsce.

Ostatecznie oznacza to prawdopodobnie pójście w stronę wyeliminowania z rynku modeli, które konstrukcyjnie pozwalają przekraczać 20 km/h i służą np. do ścigania po chodnikach. Trzeba pamiętać, że w starciu z samochodem, pieszym czy krawężnikiem hulajnoga elektryczna nawet przy minimalnej prędkości staje się śmiertelnie groźna.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi