Jak dostać podwyżkę? 10 prostych rad, dzięki którym zaczniesz więcej zarabiać

Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (68) 26.04.2017
Jak dostać podwyżkę? 10 prostych rad, dzięki którym zaczniesz więcej zarabiać

Udostępnij

Marek Krześnicki

Jak dostać podwyżkę? Samo bycie dobrym pracownikiem to czasami za mało – trzeba jeszcze przekonać do swoich racji pracodawcę. 

„Pieniądze to nie wszystko, ale wszystko bez pieniędzy to c**j” – to niezbyt wyszukane, ale jakże prawdziwe hasło z filmu Juliusza Machulskiego „Pieniądze to nie wszystko” dobrze opisuje motto Polaków, wciąż będących na dorobku. Bezrobocie spada, gospodarka rośnie, więc może czas wynegocjować z szefem wyższą pensję?

Jak dostać podwyżkę w 10 prostych krokach

Odpowiedzi na pytanie „jak dostać podwyżkę” jest oczywiście mnóstwo. Jason Nazar, prezes porównywarki wynagrodzeń Comparably, opublikował listę 10 sprawdzonych sposobów na zwiększenie swojego wynagrodzenia. Czy rady rodem z USA da się przenieść na polski grunt?

1. Zwycięski remis

Nie warto podchodzić do kwestii podwyżki własnej pensji jak do walki skąpego pracodawcy z chciwym pracownikiem. Zamiast oczekiwać nagrody, lepiej pokazać pracodawcy, jak wartościowym pracownikiem jesteś. Skoro zapewniasz firmie wysokie przychody, świetnie dbasz o jakość produktów albo bezbłędnie księgujesz najbardziej kreatywne pomysły szefa – Twoja wartość dla firmy jest ogromna. A to da się odpowiednio wycenić.

2. Żyj chwilą

Jak dostać podwyżkę? Z pewnością to się nie uda, jeśli postanowisz przedstawić swój pomysł w tym zakresie szefowi, któremu właśnie zatonął jacht (albo po prostu ma zły dzień/gorsze dni z innych przyczyn). Nawet najlepsza koncepcja musi przecież trafić na podatny grunt – a lepiej, żeby pomysł podwyżki kojarzył się szefowi z czymś miłym (np. zdobytym ważnym klientem).

3. Użyj mocy Excela

Atmosfera w pracy to bardzo ważna rzecz, ale powiedzmy sobie szczerze: na koniec miesiąca pracodawca przede wszystkim patrzy na stan konta bankowego. Nic tak zatem nie pomoże podczas rozmowy o podwyżce niż twarde dane, pokazujące Twój realny wpływ na działalność przedsiębiorstwa. Nie chodzi tu oczywiście o tworzenie efektownych prezentacji w PowerPoincie, ale warto wykazać, że dla firmy jesteśmy takim Karolem – typowym studentem prawa…

4. Bądź pewien, że zasługujesz na podwyżkę

…bo jeśli nie jesteś, to może jednak przeceniasz swoją rolę w firmie? Czy Twoje ewentualne odejście z firmy coś by w niej zmieniło (na gorsze, oczywiście)? Czy szef zapłakałby tęsknymi łzami na wspomnienie o kluczowym, byłym już pracowniku? Jeśli nie – może jednak podwyżka to nie jest coś, o czym warto rozmawiać z przełożonym. Zamiast tego, lepiej skupić się na osiagnięciu takiej właśnie pozycji w firmie – i wtedy zawalczyć o wyższe wynagrodzenie.

5. Bądź elastyczny

„Wszystko albo nic” – idąc na rozmowę o podwyżce z takim przekazem osiągniesz tyle, niestety, ile Jacek Saryusz-Wolski na szczycie Rady Europejskiej. Lepiej będzie zacząć od kwoty mniejszej niż wymarzona – być może w trakcie negocjacji okaże się, że Twoja wartość dla firmy jest wyższa niż myślałeś, i masz szansę na osiągnięcie jeszcze lepszego efektu. Nie uda się? Będziesz miał pole do popisu następnym razem (w przeciwieństwie do p. Saryusza-Wolskiego).

6. Myśl jak pracodawca

Przygotowując się do rozmów o podwyżce, warto postawić się w roli pracodawcy. Czy firmę w tym momencie stać na podwyżkę? Jeśli nie – może warto zasugerować, że zasługujesz na wyższą pensję już teraz, ale rozumiesz sytuację przedsiębiorstwa i jesteś gotów zaczekać na lepsze czasy (do czego się, oczywiście, wydatnie przyczynisz). W ten sposób pokażesz i swoje zaangażowanie, i zrozumienie potrzeb firmy. Nic, tylko czekać na owoce takiej narracji.

7. Nie myśl tylko o pieniądzach

Podwyżka niekoniecznie musi oznaczać tylko wyższą kwotę przelewu na Twój rachunek. Jeśli firmie zależy na Twoim zaangażowaniu w pracę, może warto – zamiast pieniędzy – zawalczyć o dodatkowe benefity, takie jak choćby:

A może by tak podbudować własne ego i poprosić o bardziej „wypasioną” nazwę stanowiska służbowego? W końcu nic tak nie wzbogaca profilu na LinkedIn jak awans z „specjalisty” na „starszego specjalistą” – nawet, jeśli nie wiąże się to z wyższym wynagrodzeniem.

8. Nie zaskakuj, pracowniku, nie zaskakuj

Jeśli w Twojej firmie istnieje coś takiego jak „okresowa ocena pracowników” albo inne, podobne benchmarki dla ludzi, to warto zsynchronizować swoje finansowe podchody z rytmem korporacyjnych procedur. Podczas spotkań ewaluacyjnych wyraź swoje potrzeby w zakresie wyższego wynagrodzenia; w ten sposób możesz też sprawdzić, czy Twoje oczekiwania przetrwają zderzenie z rzeczywistością. Jeśli tak – żądanie podwyżki nie będzie zaskoczeniem, a pracodawca będzie na to przygotowany.

9. Zamiast pensji – premia

Pracodawca nie wydaje się być przekonany do idei „wyższa pensja przez cały rok”? Może jednorazowa premia za wybitne osiągnięcia w pracy będzie zgniłym, ale jednak – kompromisem? Dla szefa nie wiąże się to z długoterminowym zwiększeniem wydatków, a dodatkowe pieniądze pracownikowi z pewnością się przydadzą – oczywiście, jeśli spełniasz warunki opisane w punkcie czwartym.

10. Nie rozmieniaj się na drobne

Jak napisałem na wstępie: pieniądze to nie wszystko. Pewnie każdy z nas chciałby więcej zarabiać, ale czasami warto zrezygnować z chwilowego wzrostu wynagrodzenia na rzecz rozwoju czy zdobycia unikalnego doświadczenia – zwłaszcza, jeśli jesteśmy na początku swojej ścieżki kariery. Zdobyte w ten sposób umiejętności pozwolą nam – w dłuższym okresie czasu – na skokowy wzrost zarobków, bo wtedy właśnie będziemy tym niezastąpionym pracownikiem, którego strata byłaby niepowetowana.

A taki pracownik jest wart każdych pieniędzy.

68 odpowiedzi na “Jak dostać podwyżkę? 10 prostych rad, dzięki którym zaczniesz więcej zarabiać”

      • To, że sugerują, iż pracownik o podwyżkę powinien się postarać. No i ma w ogóle pracować, bo dostaje lepsze pieniądze za bardziej wydajną pracę, a nie mityczny „czas oddawany firmie” (ciekawe, co firma miałaby robić z tym wspaniałomyślnie sprzedanym czasem – papierosy, jak w „Momo”?). Gdybyś napisał, że pracodawca to taki buc, co hoduje pieniądze w doniczce na parapecie w gabinecie, ale zazdrośnie ich strzeże i nie się podzielić, pracy za nie wymaga tak dla jaj, więc uczciwy człowiek skazany jest na klepanie biedy, a jak ktoś chce podwyżkę, to trzeba znajomości albo ukraść trzeba te pieniądze z doniczki, gwarantuję, że tekst byłby rozchwytywany. :)

          • Nam twardą skórę – ale każda krytyczna opinia mnie interesuje, w końcu w ten sposób otrzymuję informację, co czytelnikom się nie podoba i w czym mogę być lepszy!

          • Wiesz, po prostu nie da się na ten temat stworzyć uniwersalnego tekstu, a taki próbowałeś napisać. I w zależności od kontekstu własnej pracy i doświadczenia, dla niektórych czytelników te rady są po prostu śmieszne.

          • To jak z opiniami prawnymi: można napisać bardzo dobry, rzetelny i dociekliwy tekst, a potem i tak się okaże, że w konkretnym przypadku klienta trzeba się dodatkowo napracować nad zadowalającym rozwiązaniem. Ale uważam, że znajomość tych prostych w gruncie rzeczy rad nikomu nie zaszkodzi, a może – taką mam nadzieję – pomoże.

      • Tzn., ja uważam, że przede wszystkim tekst zawiera porady wymyślone na siłę. Brakło moim zdaniem porad, które ktoś, kto rzeczywiście wiedziałby coś o tym – napisałby. Np. Wniosek o podwyżkę powinien być złożony pisemnie do przełożonego, powinien przede wszystkim skupiać się na osiągnięciach i wartości pracownika dla firmy – pracodawca może sobie nie zdawać z tego sprawy. I na tym trzeba się skupić. Najważniejsze – wnioskując o podwyżkę NIE argumentujemy tym, że mamy remont, że nam spadł na głowę nagły wydatek, że chcemy kupić mieszkanie – to jest błąd, często popełniany.
        Te porady zamiast rzeczywistej praktycznej wartości w większości zawierają informację – po co Ci podwyżka. Wycena też jest słaba, bo większość pracowników NIE JEST w stanie wycenić liczbami swojej wartości.

        • ” powinien przede wszystkim skupiać się na osiągnięciach i wartości pracownika dla firmy – pracodawca może sobie nie zdawać z tego sprawy” – pkt 1, 3

          „wnioskując o podwyżkę NIE argumentujemy tym, że mamy remont, że nam spadł na głowę nagły wydatek, że chcemy kupić mieszkanie” – pkt 4

          „Te porady zamiast rzeczywistej praktycznej wartości w większości zawierają informację – po co Ci podwyżka” – autor oryginalnego poradnika (do którego linkuję na początku tekstu), z którym się zresztą w 100% zgadzam, uważa, że podwyżka powinna być umotywowana zaletami pracownika, a nie samym podpisywaniem listy obecności w zakładzie pracy. Co tu dużo mówić – podstawą sukcesu w negocjacjach o podwyżce jest po prostu dobra praca.

  1. Jak dostać podwyżkę? Wyprowadzić się z Polski. Niestety tutaj rozmowa o wypłacie to „najniższa + 150 zł premii uznaniowej”. I ciesz się panie Kowalski, że masz umowę o pracę, bo w firmie naprzeciwko piszą o dzieło.

  2. Ad 5
    „Lepiej będzie zacząć od kwoty mniejszej niż wymarzona – być może w trakcie negocjacji okaże się, że Twoja wartość dla firmy jest wyższa niż myślałeś, i masz szansę na osiągnięcie jeszcze lepszego efektu.”

    Sprzeczne z zasadami negocjacji…. kto w negocjacjach daje więcej niż strona tego chce?
    Bez urazy ale to totalna bzdura.
    Jak chcesz 200zł podwyżki, dajesz propozycję 300 albo 400, i w negocjacjach schodzisz w dół. Na końcu Ty osiągasz cel a dyrektor/kierownik/właściciel ma poczucie że dobrze negocjował . Tak po prostu działa ludzki mózg.

  3. Kolejna sprawa że w Polsce w znakomitej większości wypadków podwyżkę się dostaje zmieniając prace. Nie mówię tu o szantażu odejścia z pracy jak nie dostane podwyżki, ale o prawdziwym szukaniu innej pracy. Jak się taką znajdzie można przedstawić ofertę szefowi i zapytać czy jest w stanie dać coś co by mnie przekonało do nie zmieniania firmy.

    • A na to są kolejne teksty np. na Linkedin, że „dlaczego powinieneś odejść z pracy, zamiast szachować szefa”. Ciężko to w paru słowach opisać, ale to jest złe działanie, które opisujesz w ostatnim zdaniu.

      • Sugerowałem u siebie jakieś półtora roku temu, że chcę do nazwy stanowiska dopisać dziedzinę, w której coraz lepiej sobie radzę od 3-4 lat (dziedzina bliska mojemu stanowisku, ale jednak fajnie rozszerzająca, coś jak nie „kucharz” tylko „kucharz – cukiernik”. Chcę mieć wpis do CV, „szacun na dzielni” i takie tam… Nie wiem co zrobiłem źle, ale minęło te 2-3-4 lata, niby się tym również zajmuję (jara mnie bardzo ta dziedzina), ale w nowym projekcie nazwano moją rolę po staremu, choć połowa mojej roboty w tym projekcie to ta fajna dziedzina. Co mi poradzisz?

  4. Nie jestem za PiSem, ale głupie wstawki „antypisowe” są na Bezprawniku dość często (nazwa portalu to nie przypadek? ;-)). Taka podstawówka trochę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *