Uchwalona przez Sejm jawność wynagrodzeń to zawracanie głowy wszystkim zainteresowanym
Okazuje się, że nasi posłowie są w stanie zepsuć nawet tak prostą sprawę, jak jawność wynagrodzeń w ofercie pracy. Przyjęty przez Sejm projekt zmian w kodeksie pracy zawiera przepis, który sprawia, że podanie takiej informacji przed podjęciem decyzji o zatrudnieniu właściwie nie będzie wymagane. Rekruterzy mają powód do zadowolenia. Przedsiębiorcom z kolei dorzucono całkowicie zbędne obowiązki spod znaku neutralnego płciowo języka.

Posłowie najwyraźniej postanowili zirytować zarówno przedsiębiorców, jak i ich pracowników
Jawność wynagrodzeń w ofercie pracy to postulat, który od dłuższego czasu formułowały związki zawodowe oraz szerzej pracownicy. Wydawać się mogło, że zostanie zrealizowany. W końcu teoretycznie zmiany w tym kierunku wymusza unijna dyrektywa o równości wynagrodzeń dla kobiet i mężczyzn. Jak to jednak w takich przypadkach bywa, szczegóły implementacji zależą od przyjęcia przepisów przez poszczególne państwa członkowskie.
Jak więc będzie wyglądać jawność zarobków po polsku? Nie sądzę, by ktokolwiek z głównych zainteresowanych był zadowolony. Przedsiębiorcom dojdą nowe obowiązki w dziedzinie zarządzania płacami pracowników oraz dotyczące sposobu formułowania ofert o pracę. Pracownicy zaś nie otrzymali właściwie nic. Dotyczy to także kandydatów dopiero ubiegających się o zatrudnienie.
Pierwotny projekt ustawy, który wpłynął do Sejmu 4 grudnia, zawierał kilka kluczowych przepisów, które parokrotnie opisywaliśmy na łamach Bezprawnika. Mam na myśli przede wszystkim możliwość wystąpienia do pracodawcy z wnioskiem o udzielenie informacji dotyczącej ich indywidualnego poziomu wynagrodzenia oraz średniej dla swojego zaszeregowania. Kolejnym elementem była jawność wynagrodzeń w ofercie, którą należało rozumieć jako informację przekazywaną już w ogłoszeniu o pracę.
Niestety, w toku prac legislacyjnych pierwszy element zupełnie zniknął z przygotowywanej nowelizacji kodeksu pracy. Z informacji dostępnych na stronie internetowej Sejmu wynika, że w toku prac w komisjach kluczową poprawkę złożył Witold Zembaczyński reprezentujący Koalicję Obywatelską. Posłowie skupili się wyłącznie na procesie rekrutacji. Także w tym przypadku trudno byłoby mi wykrzesać z siebie jakiekolwiek słowa pochwały. Szczególnie interesującym nas przepisem jest nowy art. 1833a §2 kodeksu pracy.
Jawność wynagrodzeń w ofercie pracy będzie tak naprawdę czystą fikcją
Jak należy rozumieć zacytowany wyżej przepis? To pracodawca zdecyduje, na którym etapie procesu rekrutacji przekaże kandydatowi informacje o oferowanej mu pensji. Może to zrobić w ogłoszeniu, może to zrobić przed rozmową kwalifikacyjną, albo tuż przed zawarciem umowy o pracę. Brzmi znajomo? Jak najbardziej. Tak skonstruowana "jawność wynagrodzeń w ofercie" tak naprawdę sprowadza się do usankcjonowania obecnych praktyk. Tym samym nowelizacja nie zmienia dosłownie niczego. Z punktu widzenia przedsiębiorców nie wprowadza właściwie żadnej zmiany, do której trzeba by się było dostosować.
Nie oznacza to rzecz jasna, że posłowie odpuścili polskim firmom. Będą musiały zrealizować jeden obowiązek, który wynika z §3. Warto dodać, że był to przepis zupełnie nieobecny w pierwotnym projekcie nowelizacji.
Tym samym nie będziemy mogli napisać w ogłoszeniu, że na przykład szukamy "sprzątaczki". Powinniśmy zapewne użyć określenia "osoba sprzątająca". Dotyczy to zresztą praktycznie każdego zawodu, który przyjdzie nam do głowy. Programista? Wydaje się, że poprawną formą stanie się "programista/programistka", ewentualnie bardziej opisowa nazwa stanowiska pracy.
Z pewnością ktoś mógłby zachodzić w głowę, jaki właściwie tkwi sens w nakładaniu takich obowiązków. Kusi rzecz jasna odpowiedzieć, że absolutnie żaden. Feminatywy w pracy nie chcą się przyjąć nawet wśród kobiet. Nie od dziś wiadomo też, że Polacy odrzucają polityczne ingerencje w język, którym posługują się na co dzień. Teoretycznie chodzi jednak o to, by nie stygmatyzować konkretnych zawodów jako wykonywane koniecznie przez jedną z płci.
Czy będzie to rozwiązanie jakkolwiek skuteczne? Nie wydaje mi się. Niewiele w końcu zmienia w kwestii dyskryminacyjnych praktyk zakorzenionych na naszym rynku pracy. Mam na myśli pracodawców, którzy nieformalnie dają do zrozumienia kandydatom, że jednak mają preferencję co do płci pracownika. Jedynym skutkiem zmian będzie dorzucenie nieco pracy rekruterom, którzy będą formułować ogłoszenia o pracę.
Jawność wynagrodzeń w ofercie zaproponowana przez Sejm to jedno wielkie rozczarowanie. Pozostaje mieć nadzieję, że Senat swoimi poprawkami naprawi błędy popełnione przez posłów. Nic się zresztą złego nie stanie, jeśli projekt w ogóle zostanie odrzucony albo zawetowany.
16.03.2026 19:19, Marcin Szermański
16.03.2026 17:36, Mateusz Krakowski
16.03.2026 16:11, Piotr Janus
16.03.2026 15:13, Miłosz Magrzyk
16.03.2026 14:46, Marcin Szermański
16.03.2026 14:33, Piotr Janus
16.03.2026 12:34, Filip Dąbrowski
16.03.2026 11:36, Mariusz Lewandowski
16.03.2026 9:04, Filip Dąbrowski
16.03.2026 8:23, Miłosz Magrzyk
16.03.2026 7:38, Miłosz Magrzyk
16.03.2026 6:45, Miłosz Magrzyk
15.03.2026 18:27, Mariusz Lewandowski
15.03.2026 17:17, Mariusz Lewandowski

Emeryt ledwo wiąże koniec z końcem, ale jego mieszkanie jest warte 2 mln zł. Czy naprawdę jest biedny?
15.03.2026 16:20, Aleksandra Smusz
15.03.2026 15:15, Aleksandra Smusz
15.03.2026 14:17, Aleksandra Smusz
15.03.2026 13:19, Filip Dąbrowski
15.03.2026 12:03, Miłosz Magrzyk
15.03.2026 11:13, Rafał Chabasiński
15.03.2026 10:33, Piotr Janus
15.03.2026 9:54, Mariusz Lewandowski
15.03.2026 9:17, Jerzy Wilczek
15.03.2026 8:38, Filip Dąbrowski

Nowa ustawa daje prywatnej spółce banków monopol na dane Polaków. Ale nie sądzę, że kredyty będą droższe
15.03.2026 7:27, Filip Dąbrowski
15.03.2026 6:45, Mariusz Lewandowski
14.03.2026 23:11, Miłosz Magrzyk
14.03.2026 15:22, Joanna Świba



























