Polski system podatkowy do łatwych nie należy i charakteryzuje się dość dużym zróżnicowaniem. Jak zauważa wielu specjalistów, w jednej rodzinie kilka osób może rozliczać podatki w całkowicie odmienny sposób. Inaczej będzie rozliczał się na przykład nauczyciel, który wraz z urzędnikiem jest w podobnym systemie, a całkowicie inaczej policjant czy prokurator. Co więcej, najbogatsi dzięki optymalizacji podatkowej często w ogóle unikają opodatkowania, a przedsiębiorcy czy zatrudniani na tzw. umowach B2B korzystają z pewnych specyficznych ulg.
Wszystko to sprawia, że polski system podatkowy jest skomplikowany i trudny do zrozumienia nawet dla ekspertów. Aparat państwa od lat zdaje sobie z tego sprawę, ale zamiast gruntownej reformy finalnie kończy się na doszyciu kolejnych łat do łatanego już wielokrotnie systemu.
Dotychczasowe próby wprowadzenia jednolitej daniny publicznej
Pierwsze próby ustanowienia jednolitej daniny publicznej miały miejsce już prawie 15 lat temu. Co oczywiste – nie udały się. Rząd Mateusza Morawieckiego dwukrotnie sondował możliwość wprowadzenia tego rozwiązania. Idea jednego podatku (podatek dochodowy, składki ZUS i składki zdrowotne) zastępująca obecne daniny publiczne była mocno analizowana w 2018 roku. Ówcześnie rządzący przekonywali o zaletach tego pomysłu, na których mieli skorzystać wszyscy podatnicy. Odmiennego zdania byli chociażby przedsiębiorcy płacący podatek liniowy, których zdaniem zostaliby poszkodowani reformą poprzez zwiększenie obciążeń.
Ostatecznie pomysł jednego podatku upadł i wdrożono z niego właściwie tylko e-składkę. Morawiecki wrócił do pomysłu ponownie w 2021 roku, po fatalnie przyjętej reformie podatkowej zwanej Polskim Ładem, która według NIK była przygotowana bez odpowiednich analiz.
Jedną z nieoczywistych przyczyn pierwszego niepowodzenia była ówczesna słabość aparatu państwowego, który zwyczajnie nie był w stanie zbierać danych, które pozwoliłyby na stworzenie spójnego systemu.
Jednolita danina publiczna – nowa propozycja Klubu Jagiellońskiego
Najświeższą próbę zmierzenia się z problemem podejmuje dla Klubu Jagiellońskiego Artur Krawczyk, który zawodowo był m.in. naczelnikiem Wydziału Analiz Fiskalnych Ministerstwa Finansów. Niestety, prosta w swej nazwie i ogólnym założeniu jednolita danina publiczna to system naruszający status quo tak wielu podatników, że opór społeczny z pewnością jest głównym problemem przy jej wprowadzaniu.
Głównym założeniem propozycji przedstawionej przez Krawczyka jest doprowadzenie do stworzenia nowoczesnego, spójnego i zrozumiałego systemu podatkowo-składkowego, który zastąpi obecny, nieprzejrzysty układ oparty na rozdzielnych, starych, wielokrotnie nowelizowanych ustawach podatkowych oraz ubezpieczeniowych.
Podstawowym elementem jest – mówiąc najprościej – doprowadzenie do sytuacji, że wszyscy Polacy płacą jeden ujednolicony i uproszczony podatek. W proponowanym modelu podatek dochodowy od osób fizycznych oraz składka na ubezpieczenia społeczne mają stanowić jedną daninę publiczną, pobieraną według jednolitych i przejrzystych zasad przez jedną państwową instytucję.
Jak miałaby wyglądać jednolita danina publiczna?
Jednolita danina publiczna ma mieć charakter dwufilarowy i składać się z części progresywnej dotyczącej dochodów osobistych oraz części liniowej odzwierciedlającej dotychczasowe składki społeczne. Za cały pobór daniny odpowiadać ma zreformowana i wzmocniona Krajowa Administracja Skarbowa.
Najbardziej radykalną zmianą z punktu widzenia obywatela i podatnika jest zlikwidowanie składki zdrowotnej, która wciąż budzi kontrowersje wśród przedsiębiorców. System opieki zdrowotnej ma być finansowany w całości z podatków. Również w kwestii definicji dochodu następuje ustandaryzowanie, co wpływa na to, że zniknie tzw. arbitraż form zatrudnienia. Każda forma zatrudnienia będzie opodatkowana tak samo.
Wśród zlikwidowanych elementów systemu podatkowego jest m.in. podatek liniowy, ryczałt, karta podatkowa, IP Box, KRUS i preferencyjne ZUS-y. Tym samym systemem są objęci żołnierze, policjanci czy sędziowie.
Pewną formą zadośćuczynienia dla przedsiębiorców ma być tzw. Ulga Przedsiębiorcza, która korygowałaby o około 35% podstawę opodatkowania. Można to uznać za rozwiązanie techniczne, które zniweluje różnicę w opodatkowaniu podatników.
Tym samym znikają również składki na Fundusz Pracy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i Fundusz Solidarnościowy. Za ich finansowanie odpowiada w całości budżet, a nie składki.
Wariant alternatywny jednolitej daniny publicznej
Autor opisywanej propozycji reformy podatków oprócz przedstawionej powyżej koncepcji przedstawił również wersję alternatywną, która różni się przede wszystkim parametrami oskładkowania i opodatkowania wybranych grup, w szczególności osób prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą oraz rolników.
Wariant ten – co należy obiektywnie stwierdzić – jest bardziej radykalny niż wariant podstawowy i byłby jeszcze trudniejszy do uzyskania politycznej zgody. Zakłada on zbliżenie poziomu klina podatkowo-składkowego pomiędzy osobami zatrudnionymi na umowie o pracę a osobami prowadzącymi działalność gospodarczą i rolniczą. Polegać by to miało na obniżeniu tzw. ulgi przedsiębiorczej do poziomu 25% dochodu z działalności gospodarczej i rolniczej. W alternatywnym wariancie znosi się także próg minimalny części liniowej daniny. Zaproponowane rozwiązania w żaden sposób nie zmieniają sytuacji pracowników najemnych, natomiast najbardziej dotkną przedsiębiorców i rolników.
Jednolita danina publiczna – dlaczego reforma jest trudna?
Skoro wszystko wydaje się takie proste, a rozwiązania oczywiste, to w czym problem? Głównie we właściwym zbalansowaniu wysokości podatków i kosztach dla budżetu. Duża liczba zmiennych pozwala na elastyczniejsze regulowanie przychodów. Kiedy system jest prosty, to każda drobna zmiana przekłada się na miliardy w jedną albo w drugą stronę.
Autor przyjął założenie, że w nowym systemie trochę (na poziomie kilkudziesięciu złotych miesięcznie) zyskać powinni najbiedniejsi i średnio sytuowani, a więcej powinni płacić najbogatsi. Ale znowu – różnica nie jest tutaj gigantyczna, to kilkaset złotych miesięcznie.
Sam projekt wywraca cały dotychczasowy układ podatkowy, co w oczywisty sposób spotka się z oporem podatników, którzy teraz są przez system chronieni lub wspierani. Nie da się jednak tak gigantycznej reformy przeprowadzić bez napotkania na opór. Zawsze ktoś będzie niezadowolony. Politycy muszą mieć w sobie siłę i odwagę, aby wprowadzać reformy obiektywnie sprawiedliwe i modernizujące państwo, nawet pomimo protestów.
Podsumowanie
Jednolita danina publiczna to zdecydowanie system mniej chaotyczny, mniej uznaniowy i zdecydowanie prostszy. To kompletna odwrotność obecnego systemu – regresywnego dla najbogatszych, strukturalnie niesprawiedliwego, a jednocześnie nierozwiązującego żadnego problemu.
Pieniędzy na ochronę zdrowia brakuje, obsługa podatków jest kosztowna dla podatników i dla administracji państwowej. Wszystko, co obecny system podatkowo-składkowy może robić źle, właśnie tak robi – źle. A mimo tego ciężko sobie wyobrazić polityków, którzy taką zmianę wezmą na sztandary. Ze szkodą dla Polski, ale i w dłuższej perspektywie – dla samych Polaków.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj