Token zamiast numeru. Mastercard szykuje rewolucję
Jak donosi RMF FM, podstawą tej transformacji jest zmiana architektury bezpieczeństwa. W tradycyjnym modelu dane karty (jej numer, data ważności, kod CVC) są stałe i w razie wycieku mogą zostać wykorzystane przez przestępców.
Mastercard chce przyjąć model oparty na tokenizacji. W tym systemie każdej transakcji przypisywany jest unikalny, jednorazowy kod cyfrowy - token. Jest on ważny tylko dla pojedynczego zakupu. To niezwykle istotne, bo nawet jeśli hakerzy przejmą dane transakcyjne ze sklepu, to będą one dla nich bezużyteczne, ponieważ kodu nie da się użyć ponownie.
Eliminacja konieczności udostępniania wrażliwych danych karty przy każdym "odbiciu” czy kliknięciu w internecie mocno zmniejsza pole do nadużyć. W takim wypadku fizyczny nośnik w postaci karty staje się po prostu zbędny - przynajmniej dla osób, które nie boją się nowoczesnych rozwiązań.
Twarz jako portfel. Wygoda kontra prywatność
Równolegle z tokenizacją postępuje rewolucja biometryczna. Zgodnie z wizją gigantów płatniczych klient nie powinien musieć niczego wyciągać z kieszeni. Rolę uwierzytelnienia transakcji mają przejąć nasze unikalne cechy biologiczne. Odcisk palca, skan dłoni czy rozpoznawanie twarzy mają zastąpić wpisywanie kodu PIN.
Infrastruktura pod te zmiany jest już testowana we współpracy z bankami i sieciami detalicznymi na całym świecie. Cel wyznaczony na 2030 r. zakłada, że biometria stanie się globalnym standardem.
Z perspektywy użytkownika oznacza to niespotykaną wygodę; wystarczy, że pokaże swoją twarz do kamery terminala. Takie rozwiązanie budzi jednak równolegle niepokój części opinii publicznej i ekspertów, zwłaszcza że nasz wygląd i cechy biologiczne miałyby być jeszcze ściślej powiązane z naszą aktywnością finansową.
Cyfrowe wykluczenie jest więcej niż prawdopodobne. Rządy muszą mieć to na uwadze
Entuzjazm technologiczny zderza się jednak z rzeczywistością, w której wiele osób jest wykluczonych cyfrowo. Co za tym idzie, całkowita cyfryzacja płatności rodzi ryzyko wykluczenia jeszcze większej części społeczeństwa. Osoby starsze, niepełnosprawne czy uboższe, które nie posiadają kompetencji cyfrowych lub dostępu do nowoczesnych urządzeń, mogą zostać wypchnięte na margines życia ekonomicznego.
Björn Eriksson, aktywista broniący gotówki, zwraca uwagę na fakt, że prawo do uczestnictwa w życiu społecznym - nieważne czy mowa o kupnie chleba, biletu autobusowego czy paliwa - nie może być warunkowane posiadaniem smartfona czy konta biometrycznego.
Warto tu przywołać przykład państw skandynawskich. Dania, gdzie banknot 1000 koron wycofano z obiegu w 2025 r., czy Szwecja, która niemal całkowicie odeszła od gotówki, stają się poligonem doświadczalnym. Szwecja jest dziś wskazywana przez ekspertów od bezpieczeństwa jako kraj szczególnie podatny na ataki wojny hybrydowej. W przypadku cyberataku na infrastrukturę bankową lub długotrwałego blackoutu, społeczeństwo pozbawione fizycznego pieniądza i kart staje się bezradne.
Mimo wszystko wydaje się, że płatnicza rewolucja jest nieunikniona - z tego względu rządy poszczególnych państw powinny dopilnować, by nowoczesne rozwiązania nie wykluczyły jednocześnie z normalnego funkcjonowania milionów obywateli.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj