Kupiła dom i spłaciła jedyną wierzycielkę wpisaną w księgę wieczystą. To jednak nie zakończyło sprawy
Sprawa zaczęła się od tego, że kobieta kupiła dom w Poznaniu od mężczyzny, który był w złej sytuacji finansowej i musiał sprzedać nieruchomość. Kobieta sprawdziła księgi wieczyste przed zakupem i dowiedziała się, że jest tam wpisana jedna wierzycielka poprzedniego właściciela. Po zakupie nieruchomości spłaciła cały dług tej wierzycielki (około 30 tys. zł) i sądziła, że sprawa jest zamknięta.
Tak kobieta mówiła o całej sprawie na łamach polsatnews.pl:
Wiedziałam, że jest zadłużenie, było wpisane w księgę wieczystą. Zobowiązałam się, że je spłacę, równe 30 tys. zł. Spotkałam się z tą panią, w marcu została spłacona w całości, poszłyśmy do komornika. Pawła Tomczaka nie było w kancelarii, była sekretarka. Przyjęła wniosek o umorzenie u komornika całej tej egzekucji i myślałam, że wszystko jest zakończone.
To jednak dopiero początek tej historii. Kobieta otrzymała pismo od komornika
Po jakimś czasie pani Dorota otrzymała pismo z informacją o wszczęciu egzekucji z nieruchomości. Za jakiś czas kobieta odebrała następne pismo, z którego wynikało, że ma zapłacić dług w wysokości 39 tys. złotych wobec drugiego wierzyciela.
Tak komornik tłumaczy całe to zdarzenie:
Po prostu przyszła pani i kupiła nieruchomość i oczekiwała pani, że wszystko będzie załatwione. Nie sprawdziła pani, czy są inne długi, czy może jest jakieś ryzyko, że się inni wierzyciele dopiszą.
Kobieta jednak twierdzi, że to nie „jest jej dług”, a to zajęcie komornicze powinno być dawno wycofane, ale tak się nie stało. Adwokat kobiety twierdzi, że komornik wybrał najbardziej niekorzystną formę egzekucji, mimo że egzekucja z nieruchomości powinna iść w sposób jak najmniej dla dłużnika.
Przemysław Małecki, rzecznik Krajowej Rady Komorniczej, tłumaczy w programie Interwencja, że przepisy kodeksu postępowania cywilnego przewidują, iż rozporządzenie nieruchomością po jej zajęciu jest bezskuteczne wobec wierzycieli. Ma to na celu ochronę interesów osób, które domagają się zwrotu należności.
Były właściciel domu w rozmowie z dziennikarzami polsatnews.pl, również uważa, że obie sprawy nie powinny być łączone, ponieważ pani Dorota nie jest stroną w nowym postępowaniu.
W ten sposób można łączyć wszystkie sprawy, jakie wyjdą i za 15 albo 20 lat powiedzieć: pan Piotr tu miał dom, to niech pani Dorota zapłaci.
Sprawa trafiła do sądu, który ma ocenić, czy działania komornika są zgodne z prawem. Jednak komornik oświadczył, że nie ma sobie nic do zarzucenia i działa zgodnie z literą prawa, a jeżeli sąd uzna, że skarga jest zasadna, wtedy nakaże uchylenie czynności.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj