1. Home -
  2. Energetyka -
  3. Kupiła mieszkanie bez ogrzewania. Deklaracja sprzedającego, że można podłączyć gaz, okazała się fałszywa

Kupiła mieszkanie bez ogrzewania. Deklaracja sprzedającego, że można podłączyć gaz, okazała się fałszywa

Sprzedawca mieszkania zadeklarował, że choć nie ma w nim żadnego ogrzewania, można podłączyć gaz i zrobić CO. W praktyce okazało się to niewykonalne. Kupująca została więc bez ogrzewania.

Fachowiec stwierdził, że do mieszkania nie da się doprowadzić gazu

Bernadeta (imię zmienione) podzieliła się ze mną sytuacją, jaka spotkała ją jakiś czas temu. Zakupiła mieszkanie w kamienicy bez czynnego ogrzewania. Wcześniej znajdował się w nim piec kaflowy, ale został zdemontowany.

Sprzedawca zadeklarował, że można podłączyć w lokalu gaz, był on bowiem w budynku. Jak poinformował Bernadetę, wymaga to wielu formalności, lecz wszyscy sąsiedzi sobie z tym poradzili.

Niestety, w ocenie fachowca, który miał pomóc kobiecie w doprowadzeniu gazu, jej mieszkanie nie spełniało wymogów pozwalających na jego podłączenie.

Komin odprowadzający spaliny ze zlikwidowanego pieca kaflowego nie posiadał bowiem wkładu kominowego i właściwie nie dało się go w nim założyć. Z poziomu dachu można byłoby to zrobić wyłącznie wtedy, kiedy okazałby się prosty. Niestety, miał liczne krzywizny.

Założenie wkładu w takiej sytuacji wymagałoby wejścia do wszystkich mieszkań, wzdłuż których przebiega komin (na kilku kolejnych piętrach) i przebicia się w nich przez ściany.

Koszt przedsięwzięcia został wyceniony przez fachowca na 50 tys. zł, nie licząc odszkodowania dla sąsiadów z tytułu szkód w ich lokalach.

Dodajmy, że kobieta nie mogła wybudować komina w inny sposób. Teoretycznie byłoby to wykonalne ze strony podwórza budynku. Ale z poziomu mieszkania nie miała takiej możliwości. Jej lokum przylegało bowiem wyłącznie do ściany frontowej.

Jedynym wyjściem okazało się kosztowne ogrzewanie elektryczne

Postawiona w takiej sytuacji Bernadeta zgłosiła się do zarządcy budynku. Przekazał jej on, że sądzi, że nie przebrnie ona przez założenie wkładu kominowego i może legalnie ogrzewać lokum tylko elektrycznie.

Jednocześnie wyjaśnił kobiecie, że zaistniała sytuacja stanowi wynik zaniedbań poprzedniego właściciela, a nie jego jako zarządcy.

Koszt dostarczania ciepła z energii elektrycznej jest jednak bardzo wysoki i może wynosić obecnie np. 1000 zł miesięcznie lub więcej w przypadku dwupokojowego lokum.

Na rynku znajduje się dużo ofert nieco tańszych mieszkań bez współczesnych źródeł ogrzewania

Ich sprzedawcy często deklarują, że kupujący może podłączyć gaz. Słowo „może” staje się jednak w takiej sytuacji pułapką. Teoretyczna szansa wcale nie oznacza bowiem, że takie przedsięwzięcie się uda.

Sprzedawcę zaś tego rodzaju deklaracja do niczego nie zobowiązuje. Nie jest bowiem oświadczeniem o stanie technicznym lokalu.

Przed podobnymi problemami można ustrzec się jedynie na etapie przed transakcją. Jedna z opcji to zaproponowanie sprzedawcy płatności rozdzielonej na dwie części: np. 75% na początku i 25% po doprowadzeniu źródła ciepła.

Jeśli właściciel się na to zgodzi, będzie szansa, że rzeczywiście podłączymy gaz i nie wprowadza nas w błąd. Kiedy się temu sprzeciwi, szanse z tym związane znacznie maleją.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi