- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Kupiłeś baterię „pod dotację”? Część instalacji odpadnie przez jeden wymóg
Kupiłeś baterię „pod dotację”? Część instalacji odpadnie przez jeden wymóg
Od 20 października właściciele domowych instalacji fotowoltaicznych mogą ubiegać się o nawet 19 tys. zł dotacji na magazyn energii. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ma na ten cel miliard złotych, a o pieniądze mogą się starać także osoby, które baterię kupiły już wcześniej. Część z nich może jednak odbić się od wymogów technicznych, a maksymalna kwota w praktyce będzie osiągalna dla nielicznych.
Nabór w programie PME2: terminy i budżet
Program „Dofinansowanie przydomowych magazynów energii, część 2”, w branży nazywany w skrócie PME2, wystartuje 20 października 2026 r. o godz. 9.00. Wnioski będzie można składać wyłącznie elektronicznie, przez Generator Wniosków o Dofinansowanie (GWD) prowadzony przez NFOŚiGW. Nabór potrwa do 1 października 2027 r., chyba że pieniądze skończą się wcześniej. Budżet wynosi 1 mld zł i pochodzi z Funduszu Modernizacyjnego.
O tym, że nowa odsłona dotacji dla prosumentów jest w drodze, wiadomo było od wiosny. Pierwsza część programu zamknęła nabór 8 maja 2026 r., a druga miała ruszyć we wrześniu. Skończyło się na kilkutygodniowym poślizgu.
Czy miliard wystarczy na długo? Resort klimatu jest spokojny. Minister Paulina Hennig-Kloska w rozmowie z portalem Gramwzielone.pl oceniła, że „kwota miliarda złotych powinna wystarczyć, w sposób efektywny, na najbliższe miesiące”. Według szefowej resortu co kwartał w Polsce przybywa około 25 tys. domowych magazynów energii. Wiceminister Sławomir Ćwik przyznał z kolei, że ministerstwo nie jest w stanie przewidzieć, kiedy budżet się wyczerpie, bo zależy to od tempa montażu nowych urządzeń.
Ile można dostać na magazyn energii
Maksymalnie 19 tys. zł na jeden punkt poboru energii (PPE). Ta kwota składa się jednak z kilku elementów i nie każdy zbierze je wszystkie.
Dotacja do magazynu energii elektrycznej
Dofinansowanie pokryje do 30 proc. kosztów kwalifikowanych, ale nie więcej niż 800 zł za każdą kilowatogodzinę pojemności nominalnej. Górny limit zależy od sposobu rozliczania: prosumenci w net-billingu mogą dostać do 16 tys. zł, a ci, którzy zostali w starym systemie net-meteringu, do 8 tys. zł. Objęcie wsparciem tej drugiej grupy to nowość. W programie Mój Prąd 6.0 warunkiem otrzymania pieniędzy było przejście na net-billing.
Limit procentowy i limit za kilowatogodzinę działają jednocześnie, więc najlepiej pokazać to na przykładzie. Magazyn o pojemności 10 kWh za 30 tys. zł: 30 proc. kosztów to 9 tys. zł, ale stawka 800 zł/kWh pozwala na 8 tys. zł i tyle wyniesie dotacja. Żeby dostać pełne 16 tys. zł, potrzebny jest magazyn o pojemności co najmniej 20 kWh, który kosztował nie mniej niż ok. 53,3 tys. zł.
Falownik hybrydowy i magazyn ciepła
Pozostałe 3 tys. zł to dodatki. Na falownik hybrydowy można dostać do 2 tys. zł (nie więcej niż połowę kosztów), na magazyn ciepła do 1 tys. zł. W obu przypadkach urządzenie musi być wyprodukowane w Unii Europejskiej. O dopłatę do falownika może wnioskować tylko osoba, która jednocześnie stara się o dotację do magazynu energii. Magazyn ciepła musi mieć pojemność co najmniej 100 dm³.
Wymogi techniczne, na których można polec
Minimalna pojemność magazynu to 10 kWh, ale to dopiero początek. Pojemność musi też wynosić co najmniej dwukrotność mocy szczytowej instalacji fotowoltaicznej. Przy instalacji 6 kWp oznacza to magazyn o pojemności przynajmniej 12 kWh, a przy 8 kWp już 16 kWh.
Do tego dochodzą dwa wymogi, których w programach dla prosumentów wcześniej nie było. Magazyn musi mieć system zarządzania energią (EMS), wbudowany w falownik albo działający jako zewnętrzne urządzenie. Musi też umożliwiać pracę wyspową, czyli zasilanie domu podczas awarii sieci.
Wiceminister Ćwik przyznał, że część instalacji wykonanych w ostatnich miesiącach może tych warunków nie spełnić, a ich właściciele będą musieli dokupić moduły baterii, żeby zwiększyć pojemność. To istotne dla osób, które kupiły magazyn „pod dotację”, zanim znany był regulamin.
Pieniądze także za zakupy sprzed naboru
Dotacją można objąć koszty poniesione od 1 listopada 2025 r. „Program wystartuje 20 października, ale będziemy refinansować wydatki poniesione także wstecz”, zapowiadała minister Hennig-Kloska, cytowana przez portal wnp.pl. To dobra wiadomość dla tych, którzy już zainwestowali, ale też powód, by spodziewać się tłoku w pierwszych dniach naboru. Wnioski złożą jednocześnie osoby z gotowymi instalacjami i te, które dopiero planują zakup.
W praktyce warto mieć przygotowane faktury, dokumentację parametrów urządzenia oraz zaświadczenie od operatora systemu dystrybucyjnego o przyłączeniu magazynu. Bez dokumentów potwierdzających datę poniesienia kosztów i zgodność z wymogami wniosek może utknąć na etapie oceny.
Handlowcy z „gwarantowaną dotacją”
Każdy duży program dotacyjny ożywia sprzedaż bezpośrednią. Przed 20 października można się spodziewać telefonów i wizyt przedstawicieli firm, które będą przekonywać, że dotacja jest pewna, a decyzję trzeba podjąć od ręki. Pewności nie ma, dopóki NFOŚiGW nie oceni wniosku, a budżet jest ograniczony.
Jeśli umowa na zakup i montaż magazynu zostanie podpisana w domu, podczas wizyty handlowca, przysługuje ustawowe odstąpienie od umowy w ciągu 14 dni, bez podawania przyczyny. Wynika to z ustawy o prawach konsumenta. Jeżeli na wyraźne żądanie klienta firma zacznie montaż przed upływem tego terminu, po odstąpieniu konsument może być zobowiązany zapłacić za to, co już zostało wykonane. Rozsądniej więc wstrzymać się z instalacją, dopóki decyzja nie jest przemyślana.
Sama opłacalność magazynu zależy w dużej mierze od sposobu rozliczania. W net-billingu, gdzie nadwyżki sprzedaje się po cenach rynkowych, bateria pozwala zużyć więcej własnej energii. Dla wielu właścicieli instalacji to odpowiedź na to, że fotowoltaika przestała się opłacać tak jak kilka lat temu. Przed zakupem warto też śledzić zapowiadane przez resort korzystniejsze rozliczanie prosumentów, bo każda zmiana zasad przesuwa rachunek zwrotu z inwestycji.
zobacz więcej:










