1. Home -
  2. Codzienne -
  3. "Nie zezwalam Facebookowi na obciążanie 4,99 USD miesięcznie". Chcesz zrobić z siebie durnia, to koniecznie wrzuć ten łańcuszek na Facebooku

"Nie zezwalam Facebookowi na obciążanie 4,99 USD miesięcznie". Chcesz zrobić z siebie durnia, to koniecznie wrzuć ten łańcuszek na Facebooku

Słynny łańcuszek na Facebooku powraca w wielkim stylu. W tym roku motywem przewodnim jest strach przed płatną subskrypcją wprowadzoną przez Metę w tym miesiącu. Użytkownicy portalu znowu robią z siebie durniów wklejając bzdurny komunikat, którego przeróżne warianty pojawiają się przynajmniej od 2012 roku.

Mój "ulubiony" łańcuszek na Facebooku znowu ewoluował. W tym roku straszy płatną subskrypcją i tym co zawsze

Pamiętacie jeszcze facebookowy łańcuszek św. Antoniego, przed którym przestrzegaliśmy ostatnio chyba w 2021 roku? Znowu straszy na tym najpopularniejszym w Polsce portalu społecznościowym, którego użytkownicy zaczęli wklejać udostępniony przez jego autorów komunikat. Muszę przyznać, że tym razem mamy do czynienia z bardzo istotną aktualizacją.

Tegoroczny facebookowy łańcuszek nawiązuje przede wszystkim do wprowadzonej od listopada przez Metę płatnej subskrypcji. Doceniam również rezygnację ze "Statusu Rzymu", która utrzymuje się już od kilku generacji. Niestety, mamy także do czynienia z pewnym regresem pod względem samego języka, który sprawia wrażenie nieco bardziej "polskawego" niż do tej pory.

Co takiego znajdziemy w wiadomości wklejanej na swoje tablice przez szczególnie naiwnych użytkowników Facebooka? Już w pierwszej części nowe fragmenty łańcuszka mieszają się ze starymi znajomymi. Jak zwykle, zachowujemy pisownię oryginalną.

Elementem stałym są tutaj oczywiście fragmenty o zdjęciach i ich własności. Regulamin Facebooka jest w tej kwestii bezwzględnie wręcz jednoznaczny. Dość jasno określa relacje pomiędzy portalem a użytkownikiem. Nie ma mowy o żadnym przejściu praw autorskich do naszych treści na Facebooka oraz Metę.

Wklejenie łańcuszka nie może rozwiązać problemów, które po prostu nie istnieją

Kolejny fragment łańcuszka stanowi instrukcję, jak dokładnie zrobić z siebie durnia przed wszystkimi znajomymi. Na szczególną wzmiankę zasługuje kolejny stały fragment. "Termin mija dzisiaj" już od przeszło dekady i jakoś minąć nie może. Podobnie jest z "nową zasadą Facebooka".

Nikogo chyba nie zdziwi stwierdzenie, że dokonanie takiej czynności nie ma dla Facebooka żadnego znaczenia. Nawet nie mi chodzi o to, że łańcuszek na Facebooku trudno potraktować jako pełnoprawne oświadczenie woli. Zakładając oczywiście, że algorytmy portalu byłyby przygotowane do dokładnego przeanalizowania treści każdego takiego postu i wychwycenie "sprzeciwów" ze strony swoich użytkowników.

Przede wszystkim wszystkie "problemy", które komunikat miałby rozwiązywać, są po prostu zmyślone. Dotyczy to także wspomnianej na początku subskrypcji. W tym przypadku portal pozostawia użytkownikowi jasny wybór. Skorzystanie z oferty wymaga aktywnego wykupienia i opłacenia funkcji premium.

Prawo jest jasne: przedsiębiorca ma obowiązek uzyskać wyraźną zgodę konsumenta na każdą dodatkową płatność

Automatyczne naliczenie konsumentowi cyklicznej płatności bez uzyskania zgody byłoby posunięciem po prostu nielegalnym. Użytkowników Facebooka chroni między innymi polska ustawa o ochronie konsumentów, która ma zastosowanie także do usług cyfrowych. Kluczowym przepisem w tym kontekście jest art. 10 przywołanego aktu prawnego.

Trzecia część tegorocznego łańcuszka wieńczy powtórzenie wezwania do skopiowania i wklejenia komunikatu.

Pozwolę sobie w tym momencie na odrobinę brutalności. Nie, wklejając łańcuszek na Facebooku nie omijasz żadnego systemu. Jego zignorowanie nie oznacza zgody na cokolwiek. Dla Mety post o takiej treści nie znaczy nic. Tobie zaś nie rozwiąże żadnego problemu. Co najwyżej przysporzy ci nowych w postaci wstydu przed lepiej zorientowanymi znajomymi.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi