Polscy lekarze pracujący w Niemczech: polski rząd nas dyskryminuje. „Mamy mniej praw niż wszystkie inne grupy zawodowe”

Zagranica Zdrowie dołącz do dyskusji (39) 08.05.2020
Polscy lekarze pracujący w Niemczech: polski rząd nas dyskryminuje. „Mamy mniej praw niż wszystkie inne grupy zawodowe”

Maciej Bąk

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w sprawie polskich lekarzy zatrudnionych w klinikach w Niemczech. To reakcja na sygnały o ich dyskryminacji, bo są jedyną przygraniczną grupą zawodową, która nadal musi być poddawana kwarantannie po powrocie do ojczyzny. Przez to medycy są odcięci od swoich rodzin od wielu tygodni. I to pomimo tego, że w Niemczech testy na koronawirusa są powszechnie dostępne.

Lekarze na kwarantannie

Polacy mieszkający w przygranicznych miastach od początku obostrzeń mają ogromne problemy. Na samym początku wprowadzono bezwzględny obowiązek poddania się 14-dniowej kwarantannie wobec każdej osoby wracającej do kraju. Oznaczało to, że osoby mieszkające na przykład w Świnoujściu, pracujące na co dzień w którymś z przygranicznych miast w Niemczech, straciły możliwość chodzenia do pracy. Wywołało to falę protestów, między innymi w Cieszynie czy Zgorzelcu. Protesty przyniosły skutek, bo 2 maja rząd się ugiął i wydał rozporządzenie znoszące obowiązek kwarantanny dla prawie wszystkich przygranicznych pracowników. No właśnie – prawie wszystkich. Bo nowe rozporządzenie wyraźnie wykluczyło lekarzy.

Lekarze transgraniczni odbierają to jako wyraz dyskryminacji całej grupy zawodowej. Uznają to także za sygnał usprawiedliwiający dalsze stygmatyzowanie środowiska medycznego. Pozostawienie obowiązku kwarantanny w stosunku do lekarzy i innych zawodów medycznych powracających z zagranicy stwarza bowiem wrażenie, że roznoszą oni koronawirusa – co jest oczywiście nieprawdą.

…czytamy w komunikacie Rzecznika Praw Obywatelskich. Dlatego Adam Bodnar wysłał list do ministra zdrowia, w którym apeluje o zmianę przepisów tak, by były one zgodne z konstytucyjną zasadą równości.

Lekarze obywatelami gorszego sortu?

W ostatnich tygodniach wzrosło przekonanie, że osobami szczególnie narażonymi na zakażenie koronawirusem są lekarze. Wpływ na to miały chociażby informacje o kolejnych ogniskach COVID-19 w szpitalach właściwie w całej Polsce. Zapewne to sprawiło, że minister zdrowia, wydając 2 maja rozporządzenie, podkreślił że z obowiązku kwarantanny nie może zwolnić lekarzy wracających z zagranicy. Problem w tym, że Konstytucja RP mówi jasno w swoim artykule 32:

  1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
  2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Na ten przepis powołuje się Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej. Jak czytamy na stronie RPO, zwraca ono uwagę że „strona rządowa nie przedstawiła żadnych dowodów, że personel medycznych w państwach Strefy Schengen sąsiadujących z Polską był nosicielem koronawirusa w stopniu znacznie przekraczającym poziom nosicielstwa w innych zawodach”. Lekarze przypominają też, że w Niemczech jest niemalże powszechny dostęp do testów na SARS-CoV-2. Nie ma więc problemu, by wracający do domu lekarze okazywali wynik dopiero co zrobionego testu na koronawirusa.

Dlatego Adam Bodnar interweniuje i zwraca uwagę na to, że przepisy takie jak te zawarte w rozporządzeniu Łukasza Szumowskiego wpływają na stygmatyzację lekarzy. Efektem tego jest koronahejt, którego ofiarą najczęściej padają właśnie medycy, szczególnie ci którzy są zdrowi, ale muszą odbyć kwarantannę.