Lekarze pozywają swoje rządy za warunki, w których muszą walczyć z koronawirusem. W Polsce to też kwestia czasu

Gorące tematy Zagranica Zbrodnia i kara Zdrowie dołącz do dyskusji (203) 24.03.2020
Lekarze pozywają swoje rządy za warunki, w których muszą walczyć z koronawirusem. W Polsce to też kwestia czasu

Maciej Bąk

Na razie to wątek tylko francuski, ale jestem pewien że prędzej czy później będziemy o nim mówić również w Polsce. Lekarze pozywają rząd za zaniedbania związane z koronawirusem. Chodzi między innymi o niezapewnienie personelowi medycznemu maseczek (brzmi znajomo) i o… decyzję o przeprowadzeniu wyborów (a to już brzmi baaaardzo znajomo). Premier i była już minister zdrowia mogą za to stanąć przed francuskim Trybunałem Stanu.

Lekarze pozywają rząd – za co?

Za pozwem do Trybunału Stanu Republiki Francuskiej stoi grupa nazwana C19. W jej skład wchodzi już ponad 600 lekarzy, w których imieniu – jak podaje Polska Agencja Prasowa – złożono pozew. Jego autorzy chcą, by premier Edouard Philippe i była minister zdrowia Agnes Buzyn odpowiedzieli za świadome narażenie innych osób na bezpośrednie zagrożenie ich życia i zdrowia. W przypadku koronawirusa francuskie prawo przewiduje za taki czyn karę do 2 lat więzienia.

A chodzi o to, że francuski rząd, gdy groźba epidemii koronawirusa w Europie była już bardzo realna, uznał że nie może zapewnić maseczek ochronnych wszystkim osobom pracującym w szpitalach i mogącym zetknąć się z zarażonymi. Mało tego, politycy zaczęli przekonywać, że żądania lekarzy i pielęgniarek są na wyrost, bo nie ma potrzeby by maseczek trafiło do nich aż tyle. Po czasie Agnes Buzyn, która po drodze podała się do dymisji, wycofała się z tych deklaracji. Ale mleko się rozlało.

Grupę C19 w równym stopniu oburza decyzja o tym, by mimo epidemii zgodzić się na przeprowadzenie we Francji wyborów lokalnych 15 marca. Frekwencja była co prawda niska, ale wciąż na tyle duża, by można było łatwo powiązać fakt wyborów z potężną falą kolejnych zarażeń, jakie pojawiły się nad Sekwaną niedługo potem. Tymczasem już pod koniec stycznia dało się słyszeć pierwsze głosy mówiące o tym, że tych wyborów przeprowadzić się nie da. Francuski rząd zlekceważył jednak te ostrzeżenia i uznał, że można przeprowadzić wybory w trakcie epidemii. Dziś już tak nie myśli i odwołuje ich drugą turę.

Czy lekarze mogą pozwać rząd w Polsce?

Nasi lekarze już mają, a będą mieć jeszcze większe problemy niż ich koledzy we Francji. Polska służba zdrowia jest w o wiele gorszej kondycji i jedyne co nas ratuje, to że szczęśliwie nie u nas pojawiło się epicentrum epidemii. Ale liczba przypadków rośnie bardzo szybko, a lekarze i pielęgniarki regularnie alarmują, że brakuje im maseczek, rękawiczek czy kombinezonów ochronnych. Nie mówiąc o tym, że pracują zdecydowanie ponadprogramowo.

Dziś jednak w Polsce nikt nie myśli o pozywaniu kogokolwiek czy też składaniu wniosku o Trybunał Stanu. Nasz minister zdrowia Łukasz Szumowski dwoi się i troi by przy kiepskim stanie naszej służby zdrowia jakoś zapanować nad kryzysem. Szumowski waży też słowa i nie jest ani przesadnie optymistyczny, ani pesymistyczny. Ale za jego plecami politycy jego ugrupowania knują plan, który może skończyć się jeszcze gorzej niż we Francji. To wybory prezydenckie, które – nie ma zmiłuj – muszą się odbyć 10 maja, bo kandydat PiSu ma aktualnie dobre sondaże. I to jest jedyny argument, jaki istnieje w głowach polityków Prawa i Sprawiedliwości. Pragnienie władzy zaślepiło im potrzebę zapewnienia Polakom bezpieczeństwa. Wciąż jednak wierzę, że w końcu odpuszczą i nie dojdzie do żadnej tragedii wyborczej, za którą będą później odpowiadać.

O ile na decyzję o wyborach politycy mogą mieć teraz jakiś wpływ, to zdecydowanie mniejszy mają na zmianę opłakanego stanu polskiej służby zdrowia. My na ten mecz wychodzimy jak polska reprezentacja w meczu z Niemcami, tylko jesteśmy już po 90 minutach regularnej gry i po pierwszej dogrywce. Ledwo dyszymy i na tych resztkach sił musimy wygrać. I pewnie, wrodzoną polską determinacją możemy to wygrać, ale po drodze zaczną wychodzić mankamenty naszej drużyny. Wieloletnie zaniedbania, braki kadrowe wśród lekarzy i pielęgniarek, niedoinwestowane szpitale. Być może, gdy bitewny kurz opadnie i pokonamy wreszcie koronawirusa, lekarze będą chcieli – podobnie jak ich koledzy z Francji – wyciągnąć konsekwencje od odpowiedzialnych za to decydentów. Ale to będą już inne czasy. Czasy, w których znów wrócimy do naszej starej, dobrej, poczciwej dyskusji o wymiarze sprawiedliwości.

203 odpowiedzi na “Lekarze pozywają swoje rządy za warunki, w których muszą walczyć z koronawirusem. W Polsce to też kwestia czasu”

  1. W Polsce rząd celowo rozwija epidemię. Tak samo jak celowo pozbawia szpitali masek ochronnych i innego sprzętu.

  2. >za którą będą później odpowiadać.
    To żart czy życzenia?

    Odnośnie lekarzy – przez lata robili wszystko, żeby przyczepić sobie etykietę konowałów i łasych na pieniądze. Że bez koperty nawet nie ma co przychodzić. Teraz są tego efekty. Są lekarze, którzy pracują teraz więcej niż mogą. Ale są tacy, co na samym początku poszli na L4 wypisane przez kolegów. Mam więc mieszane uczucia jak podnoszą się lamenty kiedy jest problem i trzeba brać się do pracy. Rozumiem i naprawdę doceniam lekarzy, którzy teraz dwoją się i troją bez zapasów i ochrony. Ale niech lekarze zrozumieją też, że pracowali na swój negatywny wizerunek latami, a wielu z nich zamiast brać się do pracy to po prostu uciekło.

    • Dziękuję za zwrócenie uwagi, błąd już naprawiony :) Jakoś mi się odruchowo czasami mylą rzeki płynące przez Paryż i Londyn :)

  3. Nasi powinni pozywać, wyjść i mówić, po prostu.

    A gdzie pracowała ta zwolniona pielęgniarka? Dlaczego koleżanki i koledzy nie stanęli w jej obronie? Wszystkie ze szpitala. Gdzie? Czemu ludzie ciągle są pizdami i nie potrafią O SWOICH walczyć?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *