1. Home -
  2. Firma -
  3. To co z tą deregulacją? Okazuje się, że rząd wcale nie zapomniał o przedsiębiorcach

To co z tą deregulacją? Okazuje się, że rząd wcale nie zapomniał o przedsiębiorcach

Słowo "deregulacja" stało się bardzo modne jesienią zeszłego roku. Wydawać by się jednak mogło, że świat ruszył dalej. Teraz jednak rząd ogłosił Deregulację 2.0. To dobrze, bo wśród przedsiębiorców coraz częściej słychać głosy o potrzebie walki na poważnie z przeregulowaniem gospodarki.

Los deregulacji wydawał się przesądzony. Zamiast zapomnienia przychodzi jednak jej drugi etap

Miała być wielka deregulacja gospodarki, a koniec końców po krótkotrwałym legislacyjnym zrywie i tak dostaliśmy Krajowy System e-Faktur. Do takiego wniosku można by dojść, patrząc na przesunięcie nacisków w doniesieniach medialnych. Owszem, inicjatywa deregulacyjna przyniosła całkiem spore rezultaty, którymi rządzący się chwalą. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że na przełomie 2025 i 2026 roku nastąpiło wyraźne spowolnienie prac.

Czy rzeczywiście to oznacza, że wszystko wróciło do stanu poprzedniego i polski biznes znowu będzie przeciążany niepotrzebnymi regulacjami. I tak, i nie. Nie bez powodu przywołałem przed chwilą przykład KSeF-u. Obowiązkowe e-fakturowanie ma na papierze całkiem sporo zalet, do tego jego start nie zakończył się całkowitą katastrofą. Równocześnie jednak system najprawdopodobniej przejdzie do historii jako przykład narzucania przedsiębiorcom nowych obowiązków sprawozdawczych, które zdecydowanie można było rozwiązać w bardziej przyjazny sposób. Z drugiej strony, rządzący wcale nie zapomnieli o deregulacji. Dosłownie w piątek 20 lutego ogłosili jej drugi etap.

Z pełnym komunikatem możemy się zapoznać na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w rządowym portalu gov.pl. Jest w nim jednak całkiem sporo okrągłych słów i górnolotnych zapowiedzi, które śmiało można pominąć. Skupmy się na wyłuskaniu z nich faktów. Na początek warto wspomnieć o podsumowaniu dotychczasowych wysiłków i nakreśleniu planów na przyszłość przez Ministra ds. Nadzoru nad Wdrażaniem Polityki Rządu Macieja Berka:

Otrzymaliśmy 522 postulaty od strony społecznej, z czego 354 przyjęliśmy do realizacji. Spośród nich 126 realnych zmian już weszło w życie. Pracujemy jeszcze nad 161 zmianami, które będziemy wdrażali w nadchodzących tygodniach.

Rzeczywiście: pierwszy etap deregulacji przyniósł 126 zmiana, które nie zostały zawetowane przez prezydenta Karola Nawrockiego. Kluczowym elementem tej wypowiedzi jest oczywiście te 161 zmian, które mają być procedowane w najbliższym czasie.

Cieszy, że rządzący wciąż chcą deregulować, ale likwidacja barier w prowadzeniu biznesu jest potrzebna na wczoraj

Czego możemy się po nich spodziewać? Tego już się z komunikatu nie dowiemy. Na szczęście we wtorek 24 lutego przyszło nam z pomocą Ministerstwo Finansów. Projekt ustawy o zmianie ustawy o biegłych rewidentach, firmach audytorskich oraz nadzorze publicznym oraz ustawy o rachunkowości stanowi element pakietu Deregulacja 2.0. Najważniejszą zmianą w tym przypadku jest zmiana sposobu ustalania, jaki rodzaj działalności mogą wykonywać firmy audytorskie. Zamiast zamkniętego katalogu usług dozwolonych pojawi się "czarna lista” usług zakazanych. Więcej konkretnych deklaracji na razie nie padło, ale można się spodziewać, że pojawią się one w kolejnych dniach.

Interesująca może się także okazać zapowiedź zmian w raportowaniu ESG, która padła na wtorkowym posiedzeniu rządu. Wcześniej planowano rozszerzenie tego obowiązku o coraz mniejsze firmy. W międzyczasie jednak zmieniły się unijne przepisy, co pozwoli teraz naszym władzom na zmianę ustawy o rachunkowości w taki sposób, by wspomniany obowiązek ograniczyć. Niestety możliwe, że dotyczy to jedynie lat 2025 i 2026, a w praktyce mamy do czynienia bardziej ze spowolnieniem szkodliwego obowiązku niż z deregulacją jako taką.

W tym właśnie tkwi niejako istota problemu z dalszym losem deregulacji. Owszem, możemy zidentyfikować i wyeliminować szkodliwe bariery prawne. Jak najbardziej powinniśmy to robić. Równocześnie jednak systematycznie pojawiają się nowe. Prawdziwa deregulacja ma miejsce wtedy, kiedy liczba istotnych zmian na plus przewyższa liczbę dokładanych w tym samym czasie przedsiębiorcom i obywatelom dodatkowych obowiązków, zakazów i formalności.

Nie da się ukryć, że polski biznes ma coraz bardziej dosyć podejścia polskiego ustawodawcy opartego na ścisłej kontroli każdego ruchu przedsiębiorców. Nastroje najłatwiej chyba rozpoznać po głośności przebąkiwań o przeniesieniu firm do Czech. Bardzo dobrze jednak sprawę podsumował w rozmowie z Pulsem Biznesu Zbigniew Jakubas, właściciel Grupy Kapitałowej Multico:

Wciąż jesteśmy traktowani jako zło konieczne. Taka jest brutalna prawda. Jako naród i jako przedsiębiorcy jesteśmy niebywale elastyczni, dobrze wykształceni i dajemy sobie radę w każdej sytuacji. Niemniej groźba nieprzemyślanych regulacji prawnych, często narzucanych przez Unię Europejską, jest czymś, co budzi moje obawy. W efekcie gospodarki działające bardziej swobodnie, jak np. amerykańska, mogą nam szybko uciec.
[...]
Oczekiwania przedsiębiorców są proste — nie przeszkadzać w prowadzeniu działalności, lecz usuwać bariery. Rafał Brzoska dużo zrobił w deregulacji, ale to dopiero początek — potrzebne są tysiące konkretnych zmian, tu i teraz.

Tysiące to nie setki. Likwidacja barier biurokratyczno-prawno-administracyjnych rzeczywiście jest potrzebna nawet nie tyle "tu i teraz", ile "na wczoraj". Właśnie dlatego cieszy, że los deregulacji nie jest wciąż przesądzony. Martwi za to stosunkowo niewielka liczba konkretów na start Deregulacji 2.0.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi