1. Home -
  2. Prywatność i bezpieczeństwo -
  3. Fałszywy lekarz na TikToku kazał jej odstawić leki. Skutki były dramatyczne

Fałszywy lekarz na TikToku kazał jej odstawić leki. Skutki były dramatyczne

Jeszcze kilka lat temu medyczne porady z internetu traktowaliśmy raczej jako ciekawostkę. Dziś dla wielu osób TikTok, YouTube czy podcasty stały się pierwszym miejscem poszukiwania informacji o zdrowiu. Problem polega na tym, że obok rzetelnej wiedzy pojawia się tam ogromna ilość niebezpiecznych treści. NASK i Główny Inspektorat Sanitarny postanowiły więc połączyć siły i rozpocząć walkę z medyczną dezinformacją w sieci.

Internet pełen porad zdrowotnych – niestety, często nie mają z prawdą nic wspólnego

Informacje o zdrowiu są dziś dosłownie wszędzie. Krótkie rolki na platformach społecznościowych, podcasty prowadzone przez samozwańczych ekspertów, artykuły sponsorowane w serwisach internetowych czy filmiki z „rewolucyjnymi terapiami". Dla przeciętnego użytkownika odróżnienie rzetelnej wiedzy od pseudonauki bywa niezwykle trudne.

Kluczowym problemem jest brak zaufania do lekarzy, którzy często (być może nie ze złej woli, a w wyniku przeciążenia obowiązkami – jednak efekt jest ten sam) nie udzielają pacjentom wszystkich informacji, bądź robią to w sposób tak zawiły, że pacjent musi sam „doedukować" się w zakresie własnego problemu zdrowotnego. Warto przy tym pamiętać, że karta praw pacjenta gwarantuje prawo do uzyskiwania informacji w sposób zrozumiały – niestety, w praktyce bywa z tym różnie. Pacjent wpisuje w wyszukiwarkę odpowiednie frazy i staje się łatwym łupem dla internetowych szarlatanów.

Medyczna dezinformacja – jak trudno oddzielić ziarno od plew

W taki właśnie sposób medyczna dezinformacja potrafi rozprzestrzeniać się błyskawicznie. Szczególnie łatwo trafia do osób znajdujących się w trudnej sytuacji zdrowotnej – gdy ktoś zmaga się z poważną chorobą, jest bardziej skłonny uwierzyć w każdą obietnicę poprawy stanu zdrowia, zwłaszcza gdy lekarz komunikuje się z nim półsłówkami lub też nie daje zbyt dużych szans na wyleczenie. Jak podkreśla dyrektor NASK dr inż. Radosław Nielek:

Dziś informacje o zdrowiu można znaleźć wszędzie – w krótkich, viralowych rolkach, ale też w tak ostatnio popularnych, dłuższych podcastach. Problem w tym, że nie zawsze trafiamy na fakty

Oznacza to, że nawet gdy prezentowane nam treści wyglądają wiarygodnie, to jeżeli nie pochodzą ze sprawdzonego źródła (a o takie w sieci naprawdę trudno), zwykle można włożyć je między bajki. Zwłaszcza gdy skomplikowany wywód dotyczący zdrowia kończy się zaproszeniem na „bezpłatną konsultację zdrowotną" bądź też ofertą zakupu „specyfiku, który naprawi twoje ciało". Problem fałszywych informacji nie dotyczy zresztą wyłącznie medycyny – wystarczy zobaczyć, jak wygląda dezinformacja polityczna, by zdać sobie sprawę ze skali zjawiska.

Fałszywe terapie kosztują więcej niż pieniądze

W świadomości wielu osób medyczna dezinformacja kojarzy się głównie z ruchami antyszczepionkowymi. W rzeczywistości problem jest znacznie szerszy. Dotyczy również badań profilaktycznych, chorób przewlekłych, onkologii czy zdrowia psychicznego.

W internecie bez trudu można znaleźć „specjalistów", którzy przekonują, że poważne choroby da się wyleczyć witaminą C (która wspomaga funkcjonowanie organizmu, jednak badania nie wykazują cudownych właściwości), dietą cud (nie, uniwersalna dieta cud nie istnieje) albo terapią energetyczną. Problem polega na tym, że część pacjentów traktuje takie treści poważnie i podejmuje decyzje zdrowotne na ich podstawie, często zastępując tym leczenie farmakologiczne. Rzecznik Praw Pacjenta od dłuższego czasu prowadzi postępowania wobec placówek oferujących terapie niezgodne z aktualną wiedzą medyczną.

W efekcie pacjenci nie tylko tracą pieniądze na nieskuteczne metody, ale często rezygnują z rzeczywistego leczenia. Skutki takich decyzji mogą być dramatyczne – od pogorszenia stanu zdrowia po całkowitą utratę szans na skuteczną terapię. Owszem, zioła czy witaminowe specyfiki mogą pomóc. Mogą zbudować odporność. Mogą sprawić, że organizm szybciej zwalczy infekcję. Jednak nie wyleczą raka, nie pomogą w przypadku schizofrenii ani nie spowodują, że poważna choroba zakaźna nagle zniknie.

Deepfake zamiast lekarza – AI jako narzędzie manipulacji

Do niedawna najczęściej spotykaliśmy się z tekstowymi poradami pseudomedycznymi. Rozwój sztucznej inteligencji sprawił jednak, że problem stał się znacznie poważniejszy. Coraz częściej w internecie pojawiają się fałszywe nagrania wideo z wizerunkiem znanych lekarzy. Dzięki technologii deepfake można stworzyć materiał, w którym autorytet medyczny rzekomo poleca konkretny suplement czy „przełomową metodę leczenia". W rzeczywistości taka wypowiedź nigdy nie padła. Takie oszustwa deepfake coraz częściej dotykają właśnie środowisko medyczne, a ich ofiarami padają zarówno lekarze, jak i pacjenci.

Dodatkowo powstają całkowicie fikcyjne postacie lekarzy generowane przez AI. Ich profile wyglądają wiarygodnie, a publikowane treści są przygotowane w taki sposób, by sprawiały wrażenie profesjonalnych porad medycznych. Co więcej, sztuczna inteligencja na usługach hakerów służy nie tylko do tworzenia deepfake'ów, ale również do generowania realistycznych wiadomości phishingowych i maskowania działań cyberprzestępców. Właśnie dlatego – jak wskazują eksperci NASK – odróżnienie prawdziwych informacji od manipulacji staje się coraz trudniejsze.

Wspólna walka NASK i GIS z medyczną dezinformacją

Podpisane porozumienie między NASK a Głównym Inspektoratem Sanitarnym ma być odpowiedzią na ten problem. Współpraca obejmuje między innymi wymianę wiedzy eksperckiej, przygotowywanie rekomendacji dla instytucji publicznych oraz działania edukacyjne skierowane do różnych grup społecznych.

Jednym z celów jest również zwiększanie tzw. odporności informacyjnej społeczeństwa. Innymi słowy – chodzi o to, aby użytkownicy internetu potrafili samodzielnie ocenić, czy dana informacja ma oparcie w wiedzy medycznej. Jak podkreśla Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski:

Sprawdzona informacja może uratować zdrowie, fałszywa – zniszczyć zaufanie do nauki i skutecznych metod leczenia

Dlaczego internet nie zastąpi lekarza

Współpraca NASK i GIS nie sprawi oczywiście, że z internetu znikną wszyscy pseudomedyczni „eksperci". Sieć jest zbyt duża, by całkowicie wyeliminować takie treści. Może jednak pomóc w czymś znacznie ważniejszym – w nauczeniu użytkowników krytycznego podejścia do informacji o zdrowiu.

Oczywiście, budować odporność metodami znanymi już naszym prababciom można (czasem nawet jest wskazane). Można stosować nieinwazyjne metody alternatywne (które nawet jeżeli faktycznie nie wspomagają leczenia, to mogą być przydatne jako efekt placebo), jednak nigdy zamiast konsultacji lekarskiej i profesjonalnego leczenia, zwłaszcza w przypadku chorób poważniejszych niż sezonowe przeziębienie czy nieznaczne stłuczenie kolana.

Niestety, w epoce sztucznej inteligencji, deepfake'ów i viralowych porad, granica między wiedzą a manipulacją staje się coraz bardziej rozmyta. A w przypadku zdrowia – pomyłka może kosztować znacznie więcej niż tylko kliknięcie w nieprawdziwy artykuł.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi