Socjalizm, socjalizm… będzie minimalne wynagrodzenie dla zatrudnionych na „śmieciówkach”

Gorące tematy Codzienne Praca dołącz do dyskusji (67) 26.07.2016
Socjalizm, socjalizm… będzie minimalne wynagrodzenie dla zatrudnionych na „śmieciówkach”

Mariusz Lewandowski

Sezon urlopowy trwa w najlepsze, na wakacje udał się także Parlament, jednak na ostatnim przed wakacyjną przerwą posiedzeniu Sejmu doszło do kilku ważnych zmian w prawie pracy. Najważniejsza zmiana dotyczyć będzie wprowadzenia minimalnego wynagrodzenia godzinowego dla osób pracujących na umowach zlecenia oraz umowach o świadczenie usług. Podniesiona zostanie także określana rozporządzeniem Rady Ministrów pensja minimalna osób na umowie o pracę – do 2000 zł brutto. 

Minimalne wynagrodzenie na umowie zlecenie

Rozporządzenie dotyczące pensji minimalnej na rok 2017 znajduje się obecnie na etapie konsultacji międzyresortowych, kwota 2000 zł brutto wydaje się jednak przesądzona. Jest to nawet powyżej progu minimalnego, do osiągnięcia którego obligują Radę Ministrów postanowienia ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. Ustawa uzależnia minimalną kwotę na dany rok od przewidywanych na ten rok wskaźników makroekonomicznych państwa. Minimum do jakiego zobowiązany był rząd wynosiło 1836 zł.

Równolegle, na ostatnim przed wakacjami posiedzeniu, Sejm przyjął ostateczną wersją projektu zmieniającego Ustawę o minimalnym wynagrodzeniu. Oprócz minimalnego wynagrodzenia na umowie o pracę, od 01 stycznia 2017 r. będziemy mieli również minimalną stawkę godzinową płaconą osobom pracującym na popularnym „zleceniu”. Stawka ta skorelowana będzie z obowiązującą w danym czasie pensją minimalną na umowie o pracę. Wobec podwyżki tej ostatniej do kwoty 2000 zł, z nowych zapisów wynika, iż minimalna stawka godzinowa na zleceniu w roku 2017 wynosić będzie 13 zł. brutto. Co ciekawe, oznacza to, że przy założeniu świadczenia zlecenia w wymiarze 20 dni w miesiącu kalendarzowym po 8 godzin dziennie, minimalne wynagrodzenie na zleceniu okaże się wyższe niż na etacie.

Warto podkreślić, iż minimalna stawka godzinowa obejmie nie tylko zwykłych zatrudnionych na zleceniu, ale też samozatrudnionych, czyli posiadających otwartą własną działalność gospodarczą i świadczących na tej podstawie usługi na podstawie umowy zlecenia, pod warunkiem że nie zatrudniają oni pracowników ani podwykonawców. Nie uda się zatem ominąć wymogów regulacji, polecając zatrudnionemu na zleceniu pracownikowi otwarcie działalności. Kontrolą spełniania nowych ustawowych wymogów zajmą się Państwowe Inspekcje Pracy. Kary za naruszenia wynosić będą od tysiąca do 30 tys. złotych.

Ekonomiści przeciwko, prawnicy raczej też

Jak nietrudno zgadnąć, zarówno podniesienie pensji minimalnej na umowie o pracę jak i wprowadzenie stawek godzinowych na umowach zlecenia uzasadnione zostało przez obóz rządzący ochroną praw pracowniczych oraz zapobieganiem patologiom rynku pracy. Nie negując konieczności zapewnienia określonego minimalnego poziomu wynagrodzenia osobom świadczącym pracę (niezależnie od tytułu prawnego świadczenia), należy się zastanowić, czy zaproponowane rozwiązanie jest w stanie urzeczywistnić swój cel.

Problem leży w stosunkowym wyśrubowaniu poziomu minimalnych płac, które zdaniem wielu ekonomistów, nie mówiąc o przedstawicielach pracodawców, nie odpowiadają realiom ekonomicznym. Znając realia rynku pracy, należy oczekiwać, iż znaczna część pracodawców, zmuszona rachunkiem ekonomicznym, znajdzie mniej lub bardziej zgodne z literą prawa sposoby na ominięcie kwot narzuconych przez ustawodawcę lub też będzie zmuszona do redukcji liczby zatrudnionych osób. Warto wspomnieć w tym miejscu, że zmiany w ogóle nie poruszają kwestii umów o dzieło – również stosowanych w charakterze „śmieciówek” – możemy spodziewać się nasilonej ucieczki pracodawców w ich kierunku.

Z czysto prawniczego punktu widzenia, nasuwa się z kolei pytanie, czy powiązywanie umów zlecenia z minimalnym wynagrodzeniem oraz kwestiami czasu i wymiaru pracy jest zgodne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego typu umowy i roli jaką powinna ona pełnić w obrocie gospodarczym. Zamiast potrzebnej elastycznej formy zatrudnienia przeznaczonej dla wolnych zawodów, tzw. freelancerów, lub każdej innej kategorii osób którym nie odpowiada wiązanie się sztywnym stosunkiem prawnym z pracodawcą, upodabniamy popularne „zlecenie” do tego co oferują już przepisy dotyczące kodeksowej umowy o pracę.

Masz problem z niedochowującym swoich zobowiązań pracodawcą? A może masz wątpliwości czy w swojej firmie zatrudniasz pracowników w sposób całkowicie zgodny z prawem pracy? W tych i innych sprawach, w których chciał(a)byś uzyskać poradę prawnika, możesz skontaktować się z redakcją Bezprawnik.pl. Współpracuje z nią zespół osób specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, w tym doświadczeni specjaliści od prawa pracy, którzy solidnie, szybko i tanio pomogą rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.

67 odpowiedzi na “Socjalizm, socjalizm… będzie minimalne wynagrodzenie dla zatrudnionych na „śmieciówkach””

  1. ekonomiści przeciwko? chyba niedouczeni ekonomiści. Wyższa płaca to wyższy popyt, a jak wiemy problemem polskiej gospodarki jest bazowanie wyłącznie na eksporcie. Wystarczy zawirowanie międzynarodowe i już mamy problemy. Przykłady? Sytuacja z rynkiem rosyjskim, problemy polskich producentów w wyniku blokowania rynków przez niektóre kraje UE (Fakro, producenci żywności). Jak pokazuje przykład Niemiec wprowadzenie minimalnej płacy nie tylko nie spowodowało zahamowania gospodarki i spadku liczby miejsc pracy ale doprowadziło do odwrotnej sytuacji. Wystarczy przełożyć to na sytuacje na naszym rynku, który jest znacznie mniej nasycony różnego rodzaju towarami (dobrami), co pozwala raczej bardzo optymistycznie patrzeć na naszą gospodarkę. Proszę więc nie powtarzacz bzdur za niektórymi ekonomistami, bo Polacy mimo wszystko są coraz lepiej wykształceni, widzą co się dzieje na innych rynkach i nie kupują już tak łatwo bredni

    • ja nie jestem zadnym ekonomista ale powiem ci jak to wyglada z mojej perspektywy, mam warsztat i zwolnie obu moich pracownikow bo mnie nie bedzie na nich stac, a oni nie zarabiaja dla firmy tyle zeby dalej ich trzymac na ich warunkach

      na pewno na zasilku bedzie im lepiej

      • Jak ty nie poradzisz sobie z utrzymaniem tej swojej budy to na twoje miejsce przyjdą inni, którzy dadzą radę.

      • To musi być bardzo kiepski warsztat. Jak by tam pracowali fachowcy to raczej nie za takie pieniądze, chyba że mocno zdesperowani.
        Nawet w takim zadupiu jak podkarpacie, jako taki fachowiec przy zarobkach mniejszych niż 2500 na rękę 5dni w tygodniu 8h/24 zaśmieje się szefowi w twarz.

      • Dziwne że zawsze pracodawców nie stać na pracownika, ale jak tak się przyjrzeć, to stać na nowy dom, trzeci lub czwarty, na coroczne zagraniczne wakacje, na nowe samochody itd. A co tam że kilka pensji w pracownikom są winni. Zaczekają. Urlop też tam kiedyś odbiorą. I nie mów że zarabiają dla firmy tylko dla ciebie. Zawsze te same dyrdymały. Najlepiej żeby za darmo pracowali.

    • rozumiem, że porównujesz bogatą gospodarkę Niemiec/Francji do gospodarki polskiej? Czy ja to na pewno dobrze zrozumiałem? :D bo nie chcę Cię ośmieszyć…..

      • A co, złe porównanie? Mechanizmy gospodarcze są podobne, tylko kwoty którymi się tu obraca nieco inne.

        • no tutaj się właśnie o kwotę rozchodzi… i to dokładnie o wymuszenie kwoty minimalnej za 1 h

          • Wyobraź sobie że zgodnie z prawem w niemieckie związki zawodowe maja prawo zasiadać (2 przedstrawicieli) w radach nadzorczych wielkich giełdowych firm. To jest dopiero socjalizm, jak ci Niemcy sobie radzą sam już nie wiem. A podatki wyższe niż w PL. Płaca minimalna też dużo wyższa w stosunku do średnich zarobków. Tam już powinna zostać tylko pustynia.
            A nie, czekaj…

          • a żąda ktoś od Ciebie żebyś płacił tyle co Niemiec,czy Francuz? Nie. Nauczyłeś się, ze masz niewolnika ale te czasy powoli mijają. Wracając do gospodarki to mechanizmy są te same u nich i u nas. Tam jest mniej złodziei nazywanych pracodawcami (samo pojęcie pracodawcy jest manipulacją społeczną bo nikt nikomu nie daje pracy tylko ją kupuje od pracownika)

  2. Dla freelancerów to jest umkwq o dzieło. Olaboga, ktoś zarobi 2000 zł brutto, jak to dużo, gospodarka padnie… a teraz ręka do góry, to by chciał za tyle tyrać? Jakbym ja dostał 2000 nawet netto to po kilku miesiącach byłbym bankrutem. To i tak są stawki dobre co najwyżej dla studentów mieszkających u rodziców. Weźcie sobie wyobraźcie próbę założenia rodziny przez 2 osoby zarabiające to nędzne minimum krajowe…

    • Tu nie chodzi o to czy to 2000 czy 8000 złotych. Chodzi o fakt, że to urzędnik mówi ci co masz robić i w jaki sposób masz prowadzić własną firmę. Dziś mówią, że to dwa koła a za pół roku uzasadnią, że to musi być jeszcze tysiąc więcej. Rozpieprzą gospodarkę na amen. A potem będzie płacz, że miało być całkiem inaczej.

      • problemem są też koszta pracy, żeby pracownik dostał te 2k to pracodawca wyda ile? 3.5?
        w taki sposób na każdego pracownika na umowie zatrudni trzy osoby na czarno, każda z nich weźmie ubezpieczenie z pośredniaka i tyle będzie…

        • Chodzi o to właśnie, że wykazuje się na zleceniu śmieszne pieniądze, a reszta idzie „pod stołem” bo ciężko znaleźć wartościowego pracownika za taką kwotę.

        • Miałem znajomego mechanika z warsztatem samochodowym. Był dobry ale nie zdzierał z ludzi. Mogę nawet powiedzieć, że tanio robił. Kombinował aby zamiast kupić drogą część można było zrobić jakieś tańsze rozwiązanie problemu i klient był zadowolony. Ale w końcu okazało się, że jak popłaci wszystkie podatki i zusy to mało mu zostaje i się nie kalkuluje. Więc rzucił to w cholerę i pojechał do Niemiec do pracy. Tam go kochają za zawodowy spryt i umiejętności. Płacą tyle, że nie zamierza wracać. Jedyne co się zmieniło to, że polskie państwo nie ma podatków i zusu od niego a także nie ma podatków od kupowanych przez niego części do samochodów. Nie ma podatków od paliwa, które wyjeździł. Nie ma kurwa nic. I tak się kończą rządy urzędników. Przychodzi dzień kiedy zdziwieni dostrzegają, że już wszyscy stąd spierdolili i nie ma z kogo zdzierać podatków. A wtedy płacz i łkanie, że przecież chcieli dobrze. Dla siebie.

    • > Dla freelancerów to jest umowa o dzieło.

      W niektórych dziedzinach, np. programowanie czy konsultacje IT, ciężko czasem jasno określić co jest tym dziełem, a do naciągania potrafi US się przyczepić.

      Te zmiany cen raczej takich zawodów jak wymieniłem nie ruszą, bo i tak stawki są większe, ale dziwne, że zmieniane są takie umowy które zawsze miały byc jak najbardziej elastyczne – mozna się trochę obawiać ile jeszcze bedą chcieli tym rynkiem centralnie sterować.

  3. Komunizm po transformacji w 1989 roku grał z nami w chowanego i skutecznie się ukrywał. Ale ciągle był z nami. Teraz po prostu wyszedł z ukrycia i oficjalnie mówi nam, że już nigdy nas nie opuści. Bolszewicka partia PIS wprowadza komunistyczne przepisy z gracją słonia w składzie porcelany.

    • Komunizm to jest wtedy jak przedsiębiorca oczekuje, że mu państo wyszkształci i da pracownika gotowego do pracy za darmo. I jeszcze narzeka że musi płacić jakiekolwiek podatki. Bo pracownicy robiacy za miskę ryżu należą się przedsiębiorcom – inaczej cały biznesplan oparty na głodowych stawkach padnie.
      Juz widzę jak strzeżone osiedla zrezygnują z ochroniarza który wykonuje „DZIEŁO SIEDZENIA NA RECEPCJI”.

      • Wyobraź sobie, że jedynym o czym marzy przedsiębiorca to żeby państwo przestało „pomagać” mu w prowadzeniu firmy ;-)

        • Przestało pomagać.., no i jeszcze darmowe i dobre drogi, ochrona policji, a jak sie zapali to żeby straż przyjechała, no a ci pracownicy za 1600 to koniecznie muszą być fachowcami po szkołach zawodowych, a biurowi to z pełną obsługa komputera – wykształcenie opłacone oczywiście przez państwo. Do tego sądy, aby można pozwać niesolidnego kontrachenta czy inna firmę która nasz produkt podrabia. A zimą to koniecznie muszą mi droge odśnieżyć bo klienci nie dojadą albo towar nie wyjedzie. Oczywiście wały przeciwpowodziowe, bo jak towar zaleje to kaplica.

          PS. Wiele usług które otrzymujesz od państwa kosztuje kupe forsy. Bierzesz je za gwarantowane ale to realny koszt i ten koszt jest opłacany właśnie z podatków. Taka zrzutka po prostu. Na impreze się zrzucasz, na weselu dasz koperte bo tak wypada, ale podatki to ZŁO!

          • A kto mówi, że przedsiębiorcy nie chcą płacić podatków!? ;-) Chcą płacić. Chcą płacić na wojsko, policję czy drogi. I płacą. Każdy człowiek, który kupuje paliwo płaci podatek drogowy ukryty w tym paliwie a także VAT oraz akcyzę. Podatki w paliwie wynoszą zdrowo ponad 60%. Edukacja to już prywatna sprawa – państwo jest najgorszym z nauczycieli. Potwornie drogi i potwornie nieefektywny. Ty jesteś najlepszym przykładem. Uczyłeś się ileś tam lat a nie masz pojęcia o podstawach ekonomii czy języku polskim. Piszesz z błędami ortograficznymi kwalifikującymi cię do pracy jedynie z miotłą. I pewnie dlatego także nie zdajesz sobie sprawy choćby z tego, że straż pożarna powstała jako prywatne przedsięwzięcie a dopiero po latach państwo przejęło ten pomysł i ustanowiło monopol. Wiesz, ja sam już przestałem szukać pracowników bo nie ma sensu. W Polsce jest takie nagromadzenie ludzi z dyplomami bez żadnych realnych umiejętności, że strach pomyśleć co będzie jak starsi poumierają. Natomiast aspiracje tych posiadaczy dyplomów są wysokie jak pałac kultury. I stąd frustracja. I potencjalnego pracodawcy i starającego się o pracę.

          • Bardzo się cieszę, że przedsiębiorcy chcą płacić podatki.
            To że podatki w paliwie wynoszą ponad 60% nie oznacza, że to wystaczy na ich utrzymanie.
            Edukacja publiczna jest o wiele bardziej efektywna niż prywatna. Wystarczy spojrzeć na dane PISA, sprawdzić ile kosztują studia w USA. Reszta już zależy od tego jak rozumiesz efektywność edukacji.

            Wyciąganie wniosków i obrażanie pomijam. Zarabiam więcej od ciebie.

            To, że straz pożarna była kiedyś prywatna nie oznacza, że taka jest efektywniejsza. Gdyby była to funkcjonowała by się na rynku.

          • Wiesz, że największym kretynem okazałeś się w momencie przechwalania się wyimaginowanymi zarobkami ;-) Nie masz pojęcia z kim rozmawiasz a mimo to tak bardzo się błaźnisz ;-) Jak jakiś pajac z „Faceci do wzięcia” ;-) A teraz popastwię się nad twoimi czerwonymi wywodami ;-) Idź do McDonalds, zamów kanapkę z rybą a potem bądź zaskoczony kiedy usłyszysz, że rachunek wynosi 7645 złotych. Tak mniej więcej wygląda sytuacja kiedy państwo buduje drogi. Kiedy kanapka może kosztować 10 złotych i firma jeszcze dobrze na tym zarabia to ty chcesz aby ludzie płacili po siedem tysięcy bo kanapki przygotowuje państwo a państwo nie dba o koszty więc faktycznie ta kanapka tyle musi kosztować. Budujemy najdroższe na świecie drogi. Gdyby drogi budowali prywatni inwestorzy to by kosztowały dokładnie tyle ile wynosi rachunek ekonomiczny inwestycji. Ani złotówki więcej. W Polsce obecnie nie ma prywatnej edukacji bo każda prywatna placówka dostaje dofinansowanie z Ministerstwa Edukacji co czyni je placówkami publiczno-prywatnymi. Uczelnie wyższe w związku z dopłatami z ministerstwa mają priorytet w postaci ilości absolwentów a nie jakości edukacji. Proste ;-) Najlepszym dowodem ogromnej porażki edukacyjnej jest ostatnia matura, której nie zdało ponad 20% uczniów pomimo stałego obniżania jej trudności. Dopóki taki system będzie działał to nie będzie w tej dziedzinie konkurencji i chęci polepszania jakości nauczania. Studia w USA kosztują dużo bo zarobki, które te studia gwarantują po ich skończeniu są równie wysokie. Straż pożarną państwo przejęło przymusem. Straż Pożarna oczywiście zawsze bardziej efektywna będzie kiedy będzie prywatna. Nie istnieje ani jedna dziedzina, w której państwo byłoby efektywniejsze od prywatnej firmy. Z zasady. Państwo z nikim nie konkuruje więc nie ma imperatywu do zwiększania efektywności. Państwo w przypadku braku środków na działalność po prostu zwiększa przychody podatkowe wykorzystując możliwość stosowania bezpośredniego przymusu. Chociaż po co ja to piszę!? ;-) W komuniści i tak tego nie pojmujecie ;-) W końcu jest zawsze koronny argument w postaci sprawiedliwości społecznej, która pozwala wam okradać jednych i dawać zrabowane pieniądze innym ;-)

          • Wspanialy przyklad z ta kanapka. A teraz podaj jakis konkretny przyklad gdzie straz pozarna jest prywatna i lepsza. Albo gdzie prywatne firmy za swoja kase buduja drogi. Albo gdzie prywatna sluzba zdrowia jest tańsza i bardzie efektywna niz publiczna (potwierdone np dłuższym życiem. Mniejsza śmiertelnościa noworodkow itp).
            Przyklad z kanapka sugeruje korwiniste ktory dopiero zderzy sie z rzeczywistoscia.

          • Ty jesteś w stanie myśleć abstrakcyjnie? ;-) W tej chwili wszędzie panuje socjalizm więc wszędzie państwo wpieprza się w gospodarkę. W niektórych krajach jest szczątkowa prywatna służba zdrowia ale zobowiązana działać w taki sposób jak urzędnik nakazuje więc co to za prywatna działalność. Do tego państwo rozregulowało całkowicie rynek usług medycznych i w tej chwili nigdzie na świecie służba zdrowia nie jest związana z rachunkiem ekonomicznym. Jeśli producent produktów medycznych może się dogadać z urzędnikiem ministerstwa zdrowia na dostarczanie jego produktów po wydumanej cenie a minister przyklepie bo uważa to za słuszne to po co potem taki producent miałby się martwić rynkiem prywatnym!? Po co mu martwić się o konkurencyjność skoro taniej jest dogadać się z ministrem. Średniej klasy samochód z najnowszą elektroniką i cudami można kupić za 50 tysięcy. Wytłumaczysz jakim cudem dotowany przez państwo wózek dla inwalidy kosztuje tyle samo? ;-) Siedzonko z kółkami i silniczkiem elektrycznym kosztuje tyle samo co cztery siedzonka z silnikiem, klimą, budą, szybami, komputerami i zbój wie czym jeszcze. Rozumiesz teraz, że dopóki panuje socjalizm to nie mamy szans na służbę zdrowia powiązaną z rachunkiem ekonomicznym. Już nawet nie chce mi się mówić o ciekawostkach typu Renault Kwid kosztuje w Indiach 16000 złotych. Czyli jeden wózek dla polskiego inwalidy kosztuje tyle co prawie trzy europejskie fury w Indiach. Rozumiesz ten absurd? ;-) Prywatne zawsze będzie tańsze i efektywniejsze bo prywatny podmiot sra w gacie kiedy konkurencja zabiera mu rynek zbytu co powoduje, że musi produkować taniej i lepiej niż konkurent. Inaczej zniknie z rynku. Państwo nie musi bo jest gospodarczym gangsterem i jak mu zabraknie kasy to wyśle do ciebie komornika. Co ci po niższej śmiertelności noworodków skoro dzieci są coraz bardziej chorowite i ich późniejsze leczenie kosztuje krocie. Żebyście jeszcze za swoje tak dbali o te noworodki to ciul ale wy zadłużacie swoje wnuki na poczet obecnych fanaberii. No ale trzeba mieć trochę szarych komórek aby to zrozumieć – wy czerwoni macie czaszki zalane komunistyczną propagandą i nie macie szans na zrozumienie, że kiedyś wasze wnuki będą wam szczać na grób za to co im zrobiliście.

          • A byles kiedys z choryn dzieckiem z 40 stopniową goraczką w weekend u lekarza w obcym mieście? I próbuj wtedy uzyskac wolnorynkowa stawkę za prosta diagnozę. Jak ci lekarz powie ze u niego taka wizyta kosztuje 1000 zl to zaplacisz i tyle. Jak sie dowiesz ze masz raka a chemioterapia kosztuje 100 000 to sprzedasz dom i zaplacisz. Poczytaj o ludziach a USA ktorzy wyladowali na ulicy bo choroba dziecka akurat nie byla objeta ubezpoeczeniem. Wtedy nie ma wolnego rynku tylko masz wybór: smierc albo placisz każda cenę. Stany wydaja na sluzbe zdrowia 2 razy wiecej kasy niz reszta swiata a zyja krocej niz ludzie w europie. Wolny rynek sie sprawdza gdy masz mozlowosc wyboru. Jak ci sie pali dom to stawki rynkowe nie obowiazuja. To jest ta rzeczywistość z ktora sie zderzysz.

            PS Trzeba było pisac od razu że to rozmowa abstrakcyjna. A te nowatorskie rozwiazania to z ksiazek a nie z życia.

          • Chłopie, ty nie pojmujesz, że dobre serce jest skorelowane z efektywnością ekonomiczną ujemnie. Im mniej serca tym więcej kasy. Tak było i zawsze będzie. Ale nie mieszajmy dwóch różnych spraw. Jeśli chcesz aby inni byli okradani z własnych pieniędzy aby leczyć twoje chore dziecko to nie nazywaj tego ekonomią tylko po prostu złodziejstwem ;-) Współczuję wszystkim chorym dzieciom a także emerytom ale to co wypisujesz spowoduje docelowo i tak wielką tragedię. Socjalizm z zasady bankrutuje. Nikt nie wie kiedy ale na sto procent wiadomo, że zbankrutuje. I co powiesz wtedy milionom chorych, którzy będą musieli umrzeć bo już nikt nie będzie chciał państwu pożyczyć pieniędzy nawet na witaminę C a obywatele nie będą mieli nawet na bułkę więc od nich już także nic nie wyciągną. Rozumiesz, że to jest scenariusz, który musi nastąpić. Ludzie będą umierać jak Ukraińcy w 1937 roku. Trupy będą leżeć na ulicach i na nikim nie będzie robiło to większego wrażenia. Widzisz, piętnaście lat temu Oriana Fallaci opisała to co obecnie dzieje się w Europie. Ona już wtedy wiedziała, że Islamiści będą nas po prostu zabijać na naszym terenie. Wtedy wszyscy stukali się w głowę, że to nieprawdopodobne. A teraz już nikt nie ma wątpliwości. Tak samo będzie za kilka lat kiedy eurosocjalizm będzie historią. A ty wtedy przypomnisz sobie, że taki mądry facet w Internecie mówił ci o tym już dawno temu. Tylko, że wtedy byłeś czerwonym baranem, który nie wierzył w ekonomiczne oczywistości ;-)

          • Czerwony baran bym kiedyś dokladnie taki jak ty. Dokladnie takie same poglądy. Potem poznalem prawdziwe życie.
            Koncze dyskusje, bo juz znam twoje poglady. Teoretycznie masz racje. W praktyce to nie działa. Masz tylko abstrakcyjnyprzyklad z bulka w macdonaldzie.

          • Logika w twoim wydaniu nadaje się do kabaretu ;-) „Teoretycznie masz rację – praktycznie nie masz racji” ;-) Właśnie w praktyce to działa doskonale tylko socjalistyczne rządy bardzo dbają ze swoim przymusem aby do takich praktyk nie dopuszczać. A potem ludzie tacy jak ty przestają wierzyć w to co im rozsądek podpowiada i przechodzą na stronę okupanta stając się jego niewolnikiem. A na koniec cytat premiera Wielkiej Brytanii, który bardzo lubię „Kto w wieku dwudziestu lat nie jest socjalistą znaczy, że nie ma serca – kto w wieku czterdziestu lat jest socjalistą znaczy, że nie ma mózgu” ;-) Pozdro z Wrocławia ;-)

          • Cytat dobry. Jest z nim jednak maly problem. W rzeczywistosci sa to slowa Otto von Bismarcka.
            Bismarck wprowadził emerytury, ubezpieczenia następstw nieszczęśliwych wypadków, opieki medycznej i ubezpieczenia od bezrobocia. Teoretycznie cytat ciekawy, w praktyce autor jest prekursorem wspolczesnego państwa opiekunczego.
            Również pozdrawiam z Wroclawia.

          • Ale jaja ;-) Mieszkasz może na Krzykach? ;-) Z tym cytatem jest różnie – autorstwo przypisuje się tylu osobom, że naprawdę trudno ustalić kto to powiedział naprawdę. Bismarck należy do pięciu osób, o których wiem, że niby są autorami. Z drugiej strony nie ma znaczenia kto powiedział ale co powiedział. Nie zgodzę się z tym, że Bismarck jest prekursorem państwa opiekuńczego. Owszem jako pierwszy na świecie wprowadził przymusowe ubezpieczenia ale należy pamiętać, że wtedy w Niemczech średnia życia to było 45 lat a emerytura przysługiwała w wieku 70 lat. Więc był to problem jednego procenta społeczeństwa na które składało się 99 procent reszty. Bismarck tak naprawdę nie zrobił tego z powodu troski o obywateli a chciał jedynie popsuć polityczne szyki komunistom, którzy zaczynali dymić w społeczeństwie. I tak to z czysto merkantylnych powodów stał się idolem obecnych wielbicieli państwa opiekuńczego a jednocześnie ojcem największej tragedii ekonomicznej bo z powodu tych przymusowych ubezpieczeń piramidy finansowe typu ZUS będą zmuszone, prędzej czy później, ogłaszać bankructwa.

    • Mylisz komunizm z socjalizmem, a właściwie to nawet nie z socjalizmem…

      Komunizm i Socjalizm to jest ‚wszyscy mają równo, wszyscy mają prace, są klasy/klany, wszystko się wszystkim należy jak psu zupa itd.’.
      Dzisiaj tak nie ma, od dawna nie ma. ALE jakieś normy trzeba w kraju mieć – nie można dopuszczać do niewolnictwa 21 wieku – bo właśnie byłby komunizm 21 wieku pod nazwą „wszyscy mają prawo do niewolnika aka tani pracownik”.

      • Równo to nawet za Stalina nie było ;-) I nigdy nie będzie ;-) A dziś pracować nie musisz wcale – możesz żyć z zasiłków albo pomocy społecznej. Za Stalina nie mogłeś bo wtedy tak zwane niebieskie ptaki były zmuszane do pracy. Niewolnictwo wprowadza państwo bo to państwo najlepiej zarabia na opodatkowaniu pracy czym powoduje ogromne bezrobocie. Kiedy wy czerwoni nauczycie się liczyć ;-) Jak twój pracodawca wypłaca 4300 to ty dostaniesz do ręki 2500 – reszta to podatki. A ty czerwony baranie od tych 2500 będziesz musiał zapłacić kolejne podatki, VAT i akcyzy bo każdy produkt czy usługa, z której skorzystasz będzie miała w sobie jakiś tam podatek.

          • Mój PESEL zaczyna się od 7104… więc bawi mnie kiedy ktoś wali do mnie per dzieciaku ;-) Co oczywiście nie zmienia faktu, że jesteś niedouczonym, czerwonym baranem ;-)

          • To se go wybij i przybij na dekiel coby ludzie wiedzieli że stary i głupi.

          • Widzę, że teksty ładujesz jak te cudaki z „Faceci do wzięcia” ;-)

  4. Wciąż mamy za mały kapitał wewnętrzny, żeby wprowadzać takie pomysły. Jako naród jesteśmy po prostu zbyt biedni i wciąż potrzebujemy kapitału zagranicznego.

    Polacy muszą się bogacić, ale to nie jest tak jak myśli sobie większość ludzi pracujących na śmieciówkach, że to w pierwszej kolejności oni.

    Nie. Tak długo jak nie będziemy mieć wielu milionerów i bogatych właścicieli przedsiębiorstw, którzy będą w stanie inwestować środku w rozwój, przejęcia innych firm za granicą, tak długo zwykły pracownik nie będzie zarabiał więcej. To są podstawy.

        • Nie, ale zbyt duże różnice prowadzą do rewolucji. Jeden ma wszystko a 2 nic, pomyślmy co się stanie jak tych nic będzie miliony więcej niż tych co wszystko.

  5. Ludzie więcej zarabiają i równocześnie mogą więcej wydać na usługi. Koszta pracownicze rosną o 15% koszty usług rosną o 15% i tyle w temacie. Towary? Jak musi być mało zautomatyzowana produkcja żeby od 15% wzrostu kosztów pracy również 15% zdrożały koszty towaru? Większy popyt większy obrót większy zarobek i jest nas stać na to by więcej płacić pracownikowi, ale oczywiście po co… Więc boli to jak rząd sam zmusza tych co nie chcą do płacenia stawki minimalnej. Ludzie jak koszty pracy rosną to i ludzie się z 2-3 razy więcej zastanowią czy potrzebują remontu kuchni czy może jeszcze poczekać :)
    A z tego co widzę u mojej mamy ma problem by jakiegoś robola za 150 zł na dzień załatwić by jej opał zrzucił na zimę…

  6. Haha, socjalizm… Nie łudźcie się, że tutaj chodzi o prawa pracowników do godnego życia… Tutaj chodzi tylko i wyłącznie o wzrost wpływów do budżetu, koszta pracy po stronie pracodawcy wzrosną i tyle.

  7. W UK też jest nominalna stawka za godzinę. Czy jesteś na kontrakcie czy na umowie 0 godzin. Obecnie minimum dostajesz 7.20

  8. Kto mi wyjaśni co ma wymuszenie minimalnej stawki do elastyczności zatrudnienia ?
    Praca powinna być godziwie opłacana tak aby dało się za to przeżyć, patologia płacenia poza minimum przeżycia chyba nikomu nie pomaga ?

    • To co ew. przychodzi mi do głowy jeśli chodzi o minimalną stawkę vs elastyczność zatrudnienia to:

      W niektórych branżach przyjęło płacić się za „stand by” danej osoby np. 10zł za godzinę. Taka osoba, administrator IT czy wirtualny asystent, może mieć wiele takich umów zleceń (bo dzieła konkretnego żadnego tam nie ma) podpisanych jednocześnie dla wielu podmiotów, bo zazwyczaj nie potrzeba go wszędzie na raz. Dlatego właśnie wybierało się najbardziej elastyczną umowę z dostępnych. Teraz po wprowadzeniu minimalnej stawki takie umowy nagle staną się „nielegalne” – mimo tego, że obie strony chcą je dobrowolnie podpisać ;)

      Oczywiście jeśli klientem jest firma to podpiszę się umowę o współpracy (chociaż za prawników którzy będą ją sporządzać nikt pieniędzy nie odda) – gorzej jeśli taki wirtualny asystent miał podpisaną umowę z osobą prywatną.

      To fajnie, że jeden ktoś będzie więcej zarabiał, ale rodzi to problem: niektórzy po prostu chcieliby mieć bardziej elastyczną umowę. Bardziej filozoficznie jest to o tyle problem, że kapitalizm miał być przecież wolnością zawierania umów. Oczywiście gdyby teraz powstałaby nowa taka elastyczna umowa to wszyscy, także Ci pracodawcy nie fair, znowu chcieliby na nią przejść, więc nie ma to sensu…

      Co najwyżej ludzie nie pasujący do systemu z XX wieku jak zawsze dostaną za bycie odmiennymi hipsterami i nie pasowanie do szeregu ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *