Mogą nas czekać kolejne zmiany w PPK. Rząd dokona oceny systemu
Jak podaje money.pl, początek 2026 r. przyniósł optymistyczne dane dla zwolenników kapitałowego systemu oszczędzania. Liczba uczestników PPK wzrosła do 4,12 mln osób, co oznacza przyrost o ponad 400 tysięcy w ciągu 12 miesięcy. Jeszcze bardziej imponująco wygląda wartość zgromadzonych środków - 45,06 mld zł, co stanowi wzrost o blisko 15 mld zł rok do roku.
Dobre wyniki inwestycyjne to w dużej mierze zasługa koniunktury na GPW. Zarządzający funduszami zdefiniowanej daty, do których uczestnicy są przypisywani automatycznie na podstawie wieku, wykorzystali wzrosty na parkiecie.
Co ciekawe, hossa w większym stopniu przełożyła się na zyski osób młodszych. Wynika to z konstrukcji portfela - fundusze dla młodszych roczników mają wyższy limit zaangażowania w akcje, podczas gdy portfele seniorów ciążą ku bezpieczniejszym obligacjom.
Wzrost aktywów nastąpił mimo medialnych dyskusji o tzw. luce w PPK, czyli możliwości natychmiastowego wycofania środków. Mechanizm ten, choć wiąże się z utratą dopłat państwowych i koniecznością zapłaty podatku Belki, paradoksalnie uwiarygodnił system w oczach nieufnych Polaków, udowadniając, że pieniądze są ich prywatną własnością. Ci, którzy w 2025 r. zdecydowali się na taki ruch, pozbawili się jednak szansy na skonsumowanie giełdowych zysków.
Nie da się jednak ukryć, że od czasu do czasu w programie wprowadzane są kolejne zmiany, co z pewnością nie pogłębia zaufania części Polaków. Kolejne zmiany mogą zostać wprowadzone już w 2026 r.
Zobacz też: W te święta Polacy dosłownie przejedli swoje emerytury. Nie tak miały wyglądać PPK
Częstszy autozapis na wzór brytyjski? To niewykluczone
Zgodnie z ustawą, w 2026 r. rząd musi dokonać przeglądu funkcjonowania programu. Choć poprzedni audyt z 2022 r. nie przyniósł rewolucji, tym razem apetyt na zmiany jest większy. Minister finansów Andrzej Domański już w lutym 2025 r. sygnalizował chęć lepszego wykorzystania mechanizmu autozapisu.
W kuluarach najczęściej mówi się o skróceniu okresu między kolejnymi autozapisami z 4 do 3 lat. Byłoby to rozwiązanie wzorowane na brytyjskim systemie workplace pensions. Zwolennicy tego pomysłu wskazują na sukces frekwencyjny po autozapisie w 2023 r. Gdyby zmiana weszła w życie, kolejny termin masowego zapisywania pracowników (obecnie planowany na kwiecień 2027 r.) mógłby ulec przesunięciu lub stać się częścią nowego cyklu.
Autozapis może objąć również starsze osoby
Kolejnym postulatem, który pojawił się już w raporcie z 2022 r., jest objęcie autozapisem osób w wieku 55-70 lat. Obecnie automatyzm dotyczy tylko pracowników do 55. roku życia, co w obliczu starzejącego się społeczeństwa i wydłużania aktywności zawodowej wydaje się archaizmem.
Dyskusja będzie dotyczyć prawdopodobnie także sztywnych limitów inwestycyjnych. Obecnie fundusze muszą lokować minimum 40 proc. aktywów w spółki z WIG20 (dla części akcyjnej), a ich ekspozycja na rynki zagraniczne czy waluty obce jest ściśle reglamentowana (np. max 30 proc. w walutach obcych).
Choć w czasach hossy limity te nie przeszkadzają, w dłuższym terminie mogą ograniczać dywersyfikację. Z drugiej strony, poluzowanie reguł mogłoby doprowadzić do drastycznych różnic w wynikach poszczególnych instytucji finansowych, co podważyłoby zaufanie do systemu.
Eksperci zalecają jednak ostrożność. Wprowadzenie danych o emeryturach do aplikacji mObywatel w 2026 r. z pewnością zwiększy świadomość społeczną, ale każda gwałtowna zmiana w prawie może obudzić demony przeszłości związane z demontażem OFE. Przegląd powinien być więc ewolucją, a nie rewolucją.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj