- Bezprawnik -
- bezprawnik.pl -
- Można już obserwować Bezprawnika w Google. Warto
Można już obserwować Bezprawnika w Google. Warto
Można już obserwować Bezprawnika w Google. To z pozoru drobna funkcja, ale w praktyce może być jedną z ważnych zmian, która wpływa na podsunięcia algorytmu. Dzięki niej da się jasno powiedzieć, jakie źródła cenicie, którym ufacie i z których chcecie otrzymywać więcej propozycji.
Wielu czytelników trafia dziś na nasze teksty nie tylko przez klasyczne „wpisuję hasło w wyszukiwarkę”. Duża część ruchu w sieci to rekomendacje: podpowiedzi na telefonie z Androidem, w aplikacji Google (Discover), na stronie nowej karty w Chrome, w różnych boksach i modułach Google.
To wygodne, ale ma też oczywisty minus: kiedy system sam wybiera, co zobaczysz, czasem wygrywa nie jakość, tylko krzykliwość, kontrowersja albo zwykła optymalizacja pod kliknięcia. Dość wspomnieć, że od pewnego czasu musimy o uwagę czytelnika rywalizować z konkurencją, która czasem nawet wysysa swoje newsy z palca - np. ostatnio jeden z bardzo uznanych wydawców wymyślił sobie likwidację podatku Belki. Ot tak, dla klików, nie dało się tego wpisać nawet w ramy clickbaitu.
A wtedy obok rzetelnych materiałów lądują źródła przypadkowe, słabsze, a bywa że po prostu niesprawdzone
Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, gdy prócz problemu coraz większej tabloidyzacji mediów, Polska jest także na wojnie informacyjnej. Finansowane przez wrogie państwa media i paramedia coraz częściej prezentują treści, które mają budzić nieuzasadniony strach i konflikt w narodzie.
Właśnie w tym miejscu przydaje się obserwowanie wydawców. Jeśli lubicie Bezprawnika i uważacie nasze treści za warte uwagi, możecie nas dodać do obserwowanych. To sygnał dla Google, że jesteśmy medium, które chcecie widzieć częściej. Dla czytelnika oznacza to większą szansę, że w strumieniu rekomendacji — tam, gdzie czyta się szybko i często mimochodem — będą częściej pojawiały się materiały z miejsca, które znacie i którym ufacie. Dla wydawców to z kolei ważne, bo w świecie, w którym dystrybucja w dużej mierze zależy od platform, takie narzędzia przywracają choć odrobinę bezpośredniej relacji między redakcją a odbiorcą.
Na koniec — skoro już porządkujemy swoje źródła w Google — warto obserwować także naszych przyjaciół z naTemat oraz Spider’s Web. Jeśli czytacie ich regularnie, to najprostszy sposób, by ich teksty częściej wpadały wam w oczy w miejscach, w których i tak spędzasz czas.
zobacz więcej:










