1. Home -
  2. Transport -
  3. „Najgorsze jedzenie w historii”. Pasażer Ryanaira zapłacił prawie 60 zł, a załoga w ramach przeprosin dała mu chipsy

„Najgorsze jedzenie w historii”. Pasażer Ryanaira zapłacił prawie 60 zł, a załoga w ramach przeprosin dała mu chipsy

Po brytyjskim internecie kolejne okrążenie robi zdjęcie kanapki, którą otrzymał pasażer Ryanaira. I to nie takiej zwykłej kanapki, bo kosztującej 11 funtów. Aż ślinka cieknie jak się na nią spojrzy.

Jakub Bilski08.01.2026 8:44
Transport

To nie jest jedzenie dla mnie

Nie jestem fanem jedzenia w samolotach na krótkich trasach europejskich. Zawsze wychodziłem z założenia, że lot z Polski do Londynu czy Rzymu trwa na tyle krótko, że człowiek jest w stanie wytrzymać te dwie czy trzy godziny bez wpychania w siebie rozmrożonej kanapki. Wolę zjeść porządny obiad na lotnisku przed wylotem, albo poczekać, aż dotrę do celu. Kontrowersyjne? Myślę, że nie – wielu by tak postąpiło.

No ale co tu zrobić jak dopadnie nas głód będąc jakieś 10 kilometrów nad ziemią? Zawsze pojawia się on – wózek z przekąskami, które w karcie menu wyglądają, a jakby inaczej, zjawiskowo. Rzeczywistość jednak, jak przekonał się pewien Brytyjczyk, potrafi brutalnie zweryfikować te marzenia.

Zestaw za 60 złotych

Bohaterem tej smutnej kulinarnej opowieści jest 60-letni Mike Crosby, który leciał z Dublinu na lotnisko Londyn-Luton. Zgłodniał, więc skorzystał z oferty Ryanaira i kupił „meal deal” za 11 funtów, w skład którego wchodziła kawa, Snickers i kanapka panini z szynką i serem. Szczerze mówiąc, jak na takie warunki, to cena do przełknięcia, niestety samo jedzenie już niekoniecznie.

Niestety nasz zgłodniały bohater zamiast apetycznej bułki z solidną porcją sera i wędliną, która wręcz nie mieściła się w bułce i wypadała na boki, dostał obraz nędzy i rozpaczy. Nie przesadzam, zobaczcie sami:

Według mnie to jest niepoważny żart, który wylądowałby od razu w śmietniku. Ku wielkiemu „zaskoczeniu”, pasażer stwierdził to samo:

„To miało być ser i szynka, ale to nie wygląda na żaden rodzaj szynki, który rozpoznaję, i nie wygląda jak na zdjęciu, które pokazywało jej więcej, niż faktycznie było w środku. Ser nie był serem, ale raczej pastą. To było serowe smarowidło”.

Załoga przyznaje rację, ale linie mówią „nie”

Co ciekawe, nawet załoga pokładowa nie próbowała bronić honoru panini. Obsługa zgodziła się z jego „doznaniami kulinarnymi” i w ramach rekompensaty (?) Pasażer dostał małe opakowanie Pringlesów. Miło, ale czy adekwatnie do poniesionej straty? Nie sądzę.

Nasz bohater poprosił o zwrot pieniędzy, ale na pokładzie samolotu było to niemożliwe. Po powrocie do domu dwukrotnie dobijał się do Ryanaira przez czat na żywo, ale jego zażalenia zostały odrzucone. Pasażer koniec końców odpuścił irlandzkiemu przewoźnikowi. Zapewne wielu postąpiłoby tak samo. Nie ma co się dziwić, ale na dłuższą metę to tylko ośmiela linie lotnicze do robienia sobie z nas coraz większych jaj.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi